Paris Saint Germain pokonało przed własną publicznością Sporting Lizbona 4:2, ale wobec wyjazdowego zwycięstwa FC Salzburg ze Slovanem Bratysława to austriacka drużyna awansowała do dalszych gier.
W grupie D szansę na wyjście z grupy zaprzepaściło FC Vaslui, które przegrało na wyjeździe z ostatnią w tabeli drużyną FC Zurich 0:2. Rumunii mają czego żałować, ponieważ gdyby wygrali, bez względu na wynik meczu Lazio ze Sportingiem byliby pewni awansu. Ten przypadł jednak graczom z Rzymu oraz z Lizbony.
Powody do radości w środę mieli również kibice Besiktasu Stambuł. Ich pupile pokonując dotychczasowego lidera grupy E – Stoke City 3:1 zapewnili sobie grę w 1/16 finału Ligi Europy. Goście mimo porażki także nie mieli powodów do rozpaczania, ponieważ ten cel zapewnili sobie już w poprzedniej serii spotkań.
Ciekawie było również w spotkaniach grupy F, gdzie o awans walczyło PSG i Salzburg. Oba zespoły wygrały swoje mecze, ale Salzburg mając lepszy bilans goli strzelonych na wyjeździe, w przypadku zwycięstwa był pewny awansu. Gracze z Paryża, mimo zwycięstwa pożegnali się zatem z rozgrywkami Ligi Europy, a może także z trenerem. Włoscy dziennikarze przed środowym meczu pisali, że jeżeli PSG nie awansuje do dalszych gier to dyrektor sportowy paryżan – Leonardo zwolni Antoine Kombouare. Brazylijczyk jego zastępcy szukał z resztą już od dawna.
GRUPA D
FC Zurich – FC Vaslui 2:0 (0:0) 1:0 Margairaz (69′) 2:0 Buff (90′)
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.