Zgodnie z oczekiwaniami awans do kolejnej rundy Ligi Europy zapewnił sobie Sporting Lizbona. Do ostatniej kolejki o wyjście z grupy walczyć muszą między innymi Lazio Rzym oraz Paris Saint-Germain.
Grupa D
W czwartkowym spotkaniu formalności dopełnił Sporting Lizbona. Lider tabeli na własnym terenie wygrał pewnie 2:0 z najsłabszą drużyną w grupie – FC Zurich. Portugalskiej drużynie już nikt i nic nie jest w stanie odebrać awansu do kolejnej rundy Ligi Europy. Z kolei FC Vaslui zremisowało z Lazio Rzym i obydwie drużyny mają po tyle samo punktów. Pomiędzy właśnie tymi zespołami toczy się walka o drugie premiowane awansem miejsce.
FC Vaslui – Lazio Rzym 0:0
Sporting Lizbona – FC Zurich 2:0 (1:0) 1:0 – Van Wolfswinkel (15′) 2:0 – Bojinov (58′)
Grupa E
Bliskoporażkiw czwartkowym meczu było Stoke City. Jednak angielska drużyna zdołała w 81. minucie wyrównać stan rywalizacji w meczu z Dynamo Kijów. Zespół z Premier League w ostatniej kolejce zagra już jedynie z obowiązku, bo awans ma zapewniony. Rzutem na taśmę Besiktasowi Stambuł zwycięstwo zapewnił Quaresma.
Stoke City – Dynamo Kijów 1:1 (0:1) 0:1 – Upson (27′) 1:1 – Jones (81′)
Grupa F
Już przed tą kolejką awans z grupy zapewniony miał Athletic Bilbao. Komfortowa sytuacja nie przeszkodziła Hiszpanom w zwycięstwie na własnym terenie ze Slovanem Bratysława. Swoich kibiców po raz kolejny w tym sezonie zawiedli piłkarze PSG. Francuski klub przegrał na wyjeździe z RD Salzburg i cały czas zespół naszpikowany gwiazdami nie jest pewny awansu.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.