Na zakończenie dziewiątej kolejki Premier League zmierzyły się najgorsze drużyny w stawce – Leicester City i Nottingham Forest. Od teraz miano tej gorszej dzierży beniaminek.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego gospodarze zajmowali ostatnie miejsce w tabeli a goście przedostatnie. Po ostatnim sygnale dźwiękowym arbitra jest na odwrót.
Zwycięstwo Lisów było pewne, bezdyskusyjne i zagwarantowane już do przerwy. James Maddison i spółka prowadzili 3:0, a wspomniany pomocnik błyszczał. Zdobył pierwszą i trzecią bramkę. O ile przy jednej pomógł mu rykoszet, o tyle przy drugiej świetnie przycelował z rzutu wolnego. Anglik od miesięcy prezentuje formę, która zasługuje na powołanie na mundial, na co jednak się nie zapowiada.
26 – Since the start of last season, James Maddison has been directly involved in 26 Premier League goals (17 goals, 9 assists), the second-most of any English player in the that time (Harry Kane on 34). Overlooked. pic.twitter.com/cnoFZLoN6v
Drugiego gola dla Leicester strzelił Harvey Barnes, który również precyzyjnie uderzył zza pola karnego.
Czwartą piłkę w siatce, już w drugiej połowie, umieścił Patson Daka, któremu asystował Maddison.
Ten ostatni zagrał prawdziwy koncert. Dzięki temu Brendan Rodgers i całe Leicester City odetchnęło z ulgą. Irlandzki szkoleniowiec przynajmniej na chwilę może przestać martwić się o swoją posadę. Tego samego nie można napisać o szkoleniowcu Nottingham Forest. Steve Cooper nadal ma nóż na gardle.
Matty Cash z powodu dolegliwości związanych z łydką nie wyszedł na drugą połowę środowego spotkania z Chelsea. Pojawiły się nowe informacje ws. stanu zdrowia obrońcy Aston Villi.
Niespodziewane potknięcie Manchesteru City. Arsenal powiększył przewagę
Środowy wieczór przyniósł kolejny nieoczekiwany zwrot akcji w zmaganiach o mistrzostwo Anglii. Podczas gdy Arsenal wygrał, Manchester City tylko zremisował.