– Na początku meczu zrobiliśmy to, co powinniśmy zrobić tydzień temu we Wrocławiu. Cieszę się, że zespół nie załamał się po dwóch pechowych porażkach i że przerwaliśmy passę pięciu spotkań bez zwycięstwa – nie ukrywał radości Kiereś.
– Zgadzam się z tym, co powiedział trener Hajto, że bardzo duży wpływ na naszą grę miała postawa Marcina Żewłakowa, który grał jako podwieszony napastnik. Ćwiczyliśmy ten system w Turcji, ale długo to nam nie wychodziło. Dzisiaj wyszło – ocenił.
– Przed nami jeszcze cztery spotkania z rywalami, którzy są w naszym zasięgu. Teraz zrobimy wszystko, żeby w kolejnym meczu znów zdobyć komplet punktów – zakończył opiekun bełchatowian.