Kanonierzy wystrzelali się na koniec zmagań w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Piłkarze Arsene’a Wengera pokonali w delegacji FC Basel (4:1), dzięki czemu do kolejnej rundy awansowali z pierwszego miejsca. Na Parc des Princes natomiast PSG tylko zremisowało z Łudogorcem Razgrad (2:2).
Piłkarze Wengera nie mieli problemów z pokonaniem FC Basel
Jeszcze przed rozpoczęciem ostatniej kolejki wiadomo było, że do fazy pucharowej awansują PSG oraz Arsenal. Nikt jednak nie mógł przewidzieć, która z tych drużyn zakończy zmagania na pierwszej lokacie. Nie rozstrzygnięto również, czy na wiosnę w Lidze Europy zagra Łudogorec Razgrad, czy też FC Basel.
Kanonierzy w spotkaniu rozgrywanym na St. Jakob-Park w Bazylei szybko wyszli na prowadzenie. Już po niecałych ośmiu minutach błąd Marka Suchego w obronie wykorzystał Kieran Gibbs. 27-letni Anglik przyjął sobie piłkę, po czym podał ją przed bramkę do Lucasa Pereza. Ten mimo asysty jednego z defensorów, trafił do siatki gospodarzy.
Sytuacja FC Basel po kwadransie z małym okładem skomplikowała się jeszcze bardziej. Defensywa szwajcarskiego zespołu znów się nie popisała, co wykorzystał w końcowym fragmencie akcji Perez, trafiając na 2:0.
Spotkanie w pierwszej połowie nie było przesadnie ciekawe, a gospodarze nie zdołali strzelić gola kontaktowego. Próby podejmowali tylko Matias Delgado i Adama Traore. Tuż po zmianie stron ekipa z St. Jakob-Park mogła powoli żegnać się z Ligą Mistrzów. W 47. minucie na 3:0 dla Arsenalu strzelił Perez, kompletując tym samym hattricka.
Do końca spotkania przyjezdni trafili do siatki raz jeszcze, podobnie zresztą jak miejscowi. FC Basel zmagania grupowe kończy na ostatnim miejscu w grupie.
W tym samym czasie Paris Saint-Germain grało na własnym terenie z Łudogorcem. Obie drużyny – jak wspomnieliśmy na wstępie – zdecydowanie miały o co walczyć. W podstawowym składzie gospodarzy po raz kolejny zabrakło miejsca dla Grzegorza Krychowiaka. Mimo to paryżanie mieli zdecydowaną przewagę. Wynik do przerwy jednak był sporym zaskoczeniem dla wszystkich zgromadzonych na Parc des Princes kibiców. W 15. minucie Bułgarzy wykorzystali dwa błędy podopiecznych Unaia Emery’ego – pierwszy w wyprowadzeniu piłki, a drugi w ustawieniu obrońców. W efekcie na 1:0 strzelił głową zupełnie niepilnowany Virgil Misidzhan.
Ciekawie było i w drugiej połowie. Po godzinie gry gospodarze doprowadzili wreszcie za sprawą Edinsona Cavaniego do wyrównania, ale długo się z niego nie cieszyli. W 69. minucie fatalnie w obronie zachował się Marquinhos. Piłkę po jego błędzie przejął Cafu, po czym zagrał ją do Wandersona. Ten wyprowadził Bułgarów na prowadzenie.
Gdy wydawało się już, że PSG przegra swój ostatni mecz w grupie, rzutem na taśmę wynik na 2:2 ustalił Angel Di Maria. Paryżanie kończą zmagania grupowe na drugiej lokacie.
Grzegorz Krychowiak cały mecz spędził na ławce rezerwowych.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.