Już w najbliższy czwartek Wisła Kraków zmierzy się z Twente Enschede w Lidze Europy. O tym jak trudne zadanie stoi przed „Białą Gwiazdą” przekonywał holenderski obrońca, Kew Jaliens, który w przeszłości miał okazję grać przeciwko popularnym „Tukkers”.
– Dla mnie Twente to trudny przeciwnik, szczególnie, gdy grają u siebie – zdradził Jaliens podczas wywiadu dla oficjalnej strony internetowej swojego klubu. – Czy to będzie dla mnie specjalny mecz? Tak i nie. Zamknąłem rozdział „występy w lidze holenderskiej” i teraz dla mnie liczy się tylko Wisła. To będzie więc kolejny ważny mecz w Lidze Europejskiej. Dla mnie nie będzie to jakiś specjalny mecz – to będzie raczej coś fajnego, bo przecież znam trenera Twente, kilku piłkarzy tam występujących – dodał.
– Na pewno u siebie są silniejszą drużyną. Nie ma co prawda jakiś różnic w ich taktyce, ale przecież każdy grając u siebie każdy czuje się mocniej. Masz chociażby za sobą swoich kibiców. Bardziej chodzi mi o sferę mentalną niż o różnice w taktyce – zakończył obrońca Wisły.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.