W środę o godz. 9 rano piłkarze Legii odlecieli do Stambułu. W czwartek o 21 w pierwszym meczu trzeciej rundy Ligi Europejskiej zmierzą się z Gaziantepsporem. – To, że zajęli w lidze tureckiej czwartą lokatę świadczy, że to bardzo silna drużyna – ocenia Jakub Rzeźniczak.
Legia ze względu na fakt, że występuje jako zdobywca Pucharu Polski zaczyna rozgrywki od trzeciej rundy. Turcy musieli zaczynać wcześniej, ale to właśnie oni są faworytami. Liga turecka jest ostatnimi czasy znacznie wyżej notowana od polskiej. W poprzedniej rundzie w bardzo dobrym stylu ograli białoruski FK Mińsk. Po remisie na wyjeździe zwyciężyli u siebie aż 4:1.
– Oglądałem ten ich rewanżowy mecz. Pokazali naprawdę dużą siłę w ofensywie. Generalnie mają bardzo mocną linię pomocy, a także napastników. Z moich obserwacji wynika, że szczególnie groźny jest lewoskrzydłowy, który w minionym sezonie ligi tureckiej strzelił 12 goli. Z Mińskiem też strzelił gola. Najprawdopodobniej to właśnie przeciwko niemu będę grał. Wygląda na to, że mają słabszą obronę. Musimy zrobić wszystko, żeby nie przegrać. Ogólnie rzecz biorąc dobrze byłoby tam zremisować. Oczywiście najlepszy byłby remis bramkowy. Pamiętajmy, że to są puchary – uważa prawy obrońca Legii.
W ubiegłym sezonie gra w defensywie była akurat bolączką Legii. Drużyna wiele meczów przegrywała, traciła mnóstwo goli, trudno było ją nazwać solidną. – Teraz jesteśmy silniejsi niż w poprzednim sezonie. Wyciągnęliśmy wnioski z błędów, jakie popełniliśmy w tamtych rozgrywkach. Trener ściągnął dwóch zawodników z ogromnym doświadczeniem. Nie chodzi tylko o wiek, ale także o to, że sporo grali w Europie, także w pucharowych rozgrywkach. To powinno nam pomóc – uważa reprezentant kraju.
W czwartkowym meczu niepewny jest udział kontuzjowanego kapitana Ivicy Vrdoljaka (absencja Dicksona Choto jest przesądzona od dawna). W deszczowy poranek legioniści ze swojego stadionu na lotnisko wyruszyli kilka minut po godz. 7. Do Turcji poleciało 20 piłkarzy.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.
Rekord frekwencji. Tylu kibiców przyszło na mecz Chicago Fire
W nocy ze środy na czwartek Chicago Fire Roberta Lewandowskiego podzieliło się punktami z Interem Miami. Spotkanie, które reklamowane było jako starcie kapitana reprezentacji Polski z Leo Messim, przyciągnęło na Soldier Field ponad 63 tysiące widzów.