– Na pewno z przebiegu całego meczu byliśmy zespołem dojrzalszym. Przed przerwą nasza przewaga nie podlegała dyskusji, mądra gra, długo utrzymywaliśmy się przy piłce, stwarzaliśmy sobie sytuacje. Jedyny minus, to przedwczesne zejście Macka Makuszewskiego, który poczuł ból w przywodzicielu. Nie wiemy na ile to jest poważne, ale woleliśmy nie ryzykować – podsumował pierwsze 45 minut Dźwigała.
– Przyznam, że mieliśmy obawy o grę zespołu, który wybiegł na boisko w drugiej połowie, bo poza Tymińskim i Bandrowskim graliśmy młodymi chłopakami. Obawy okazały się jednak niepotrzebne, bo naprawdę fajnie to wyglądało i praktycznie przez cała tę połowę mieliśmy kontrolę nad przebiegiem wydarzeń na boisku. Do tego mieliśmy dwie stuprocentowe sytuacje, z których jedną wykorzystaliśmy – dodał członek sztabu szkoleniowego białostockiej drużyny.
– Chcemy grać podobnie jak Hiszpania. Tomek (Tomasz Frankowski – przyp.) jak na naszą ligę jest zawodnikiem z innej planety. Jest tak mądry i dobrze wyszkolony, że poprzez to, iż tak długo potrafimy utrzymywać się przy piłce, on potrafi szukać miejsca między liniami – stwierdził Dariusz Dźwigała.