– Bramkę strzeliliśmy po bardzo fajnej akcji, ale potem grając w jedenastu na dziesięciu trzeba było tę Lechitę dobić, bo to bardzo groźna drużyna. Zwycięzców jednak się nie sądzi – stwierdził Jacek Zieliński po wygranej Polonii Warszawa z Lechią Gdańsk 1:0 na inaugurację sezonu.
Przed rozpoczęciem sezonu apetyty w Polonii były ogromne. Są zresztą nadal, sięgają tytułu mistrza Polski. Pierwsze trzy mecze poloniści grają u siebie, liczą więc od razu na dziewięć punktów. Mecz z Lechią długo zapowiadał się na podział punktów. Zadecydowała katka za faul Łukasza Surmy na Łukaszu Trawce. Łukasza na Łukaszu i kapitanha na kapitanie.- Zdawaliśmy sobie sprawę, że czeka nas bardzo ciężki mecz. Ostatnio wokół Polonii było dużo szumu medialnego. Widać, że na początku spotkania byliśmy bardzo spięci. Dopiero potem zaczęło nam się układać. Mieliśmy słupek i poprzeczkę, naprawdę niewiele brakowało. Na początku drugiej połowy Lechia faktycznie przeważała. Bramkę strzeliliśmy po bardzo fajnej akcji trójki Marcin Baszczyński – Paweł Wszołek – Bruno, który tę akcję zakończył. Potem grając w jedenastu na dziesięciu trzeba było tę Lechię dobić, bo to bardzo groźny przeciwnik. Jednak zwycięzców się nie sądzi. Mimo, że w meczu padła tylko jedna bramka to na pewno mógł się podobać – mówił szkoleniowiec warszawskiego zespołu.
W spotkaniu z powodu urazu nie mógł wystąpić Maciej Sadlok, którego zmagania ze zdrowiem będą jeszcze trwały. – Uraz Maćka nie jest może bardzo groźny, ale za to bolesny. Wygląda na to, że potrzebny będzie zabieg. Kiedyś podobny przeszedł Irek Jeleń i potem nic mu nie dolegało przez kilka lat. Jak już Maciek ten zabieg przejdzie to jego powrót do zdrowia powinien być kwestią tygodnia – powiedział Zieliński.
Remis Legii z rezerwami FC Nurnberg. Jak Papszun ustawił formację obrony?
Legia Warszawa zremisowała sparing z drugą drużyną FC Nurnberg. Stołeczni mają niemałe problemy, co najmocniej widoczne jest w bloku obrony. Jak Marek Papszun ustawił swoją defensywę?
Bramkarz Fenerbahce zagra w Ekstraklasie? Są nowe wieści!
Irfan Can Egribayat już od pewnego czasu jest łączony z grą w polskich klubach. Czy turecki bramkarz trafi nad Wisłę? W mediach pojawiły się nowe informacje na ten temat.