Po wygranej z Wartą w Poznaniu (2:1) drużyna Sandecji Nowy Sącz wyprzedziła bezpośredniego rywala w tabeli. Drużynie z Małopolski wydatnie w tym pomógł strzelec obu goli – Bartosz Wiśniewski.
Przed rozpoczęciem spotkania oba zespoły sąsiadowały w tabeli, a o punkt rywali wyprzedzała Warta. Mecz drużyn, które nie mają już szans na awans do ekstraklasy, a także nie grozi im spadek zaczął się od groźnej akcji gości. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Wojciech Trochim, ale wrzutka była na tyle niedokładna, że omal nie zaskoczyła Łukasza Radlińskiego.
W pierwszej połowie dobrych, składnych akcji było jak na lekarstwo. Podobnie, jeżeli chodzi o groźne strzały na obie bramki. Widać było, że zawodnicy nie walczą w lidze o nic więcej, niż tylko punkty.
Sytuacja diametralnie zmieniła się na początku drugiej odsłony, wtedy to na prowadzenie wyszli zawodnicy Sandecji. Bartosz Wiśniewski oddał niesygnalizowany strzał, który kompletnie zaskoczył Radlińskiego. Radość gości nie trwała jednak długo, bo już po minucie mieliśmy remis. Strzelał 19-letni Michał Jakóbowski, jego uderzenie dobijał jeszcze Bartosz Bereszyński, ale to młodemu pomocnikowi Warty zaliczono bramkę.
Emocje narastały przy Bułgarskiej, bo kilkanaście minut po wyrównaniu miejscowych, po raz drugi trafił do siatki Wiśniewski. 26-letni napastnik gości zastąpił w strzelaniu bramek etatowego strzelca zespołu z Małopolski – Arkadiusza Aleksandra, który pojawił się na boisku w końcówce meczu.
Po zwycięstwie w Poznaniu Sandecja wyprzedziła podopiecznych Jarosława Araszkiewicza w pierwszoligowej tabeli.
Lechia Gdańsk przechodzi trudny okres po spadku z PKO BP Ekstraklasy. Wygląda jednak na to, że klub może zostać wzmocniony dużymi pieniędzmi za jednego ze swoich piłkarzy.
Grzegorz Koprukowiak: W futbolu musisz być fanatykiem
– Jeśli marzysz o pracy w skautingu, musisz być fanatykiem futbolu. Jako licealista, nie mając jeszcze prawa jazdy, potrafiłem wybrać się busem na drugi koniec Polski, żeby obejrzeć mecz juniorów młodszych i zanotować kilka nazwisk. Innym razem pojechałem spotkać się z trenerem NBA Dickiem Helmem, żeby opowiedział mi o sposobach atakowania i gry bez piłki w swojej dyscyplinie. Obecnie potrafię wstać o piątej rano, żeby jeszcze raz obejrzeć danego zawodnika i upewnić się, że dobrze go oceniłem – opowiada w rozmowie z „PN” Grzegorz Koprukowiak, który przez ostatni rok odpowiadał za politykę transferową Odry Opole.
Kolejny piłkarz żąda odejścia z Lechii! Urfer stawia sprawę jasno
Bohdan Wjunnyk jest chętny na przenosiny do zdobywcy pucharu Portugalii, czyli SCU Torreense. W tym momencie jednak do przeprowadzenia transakcji brakuje zgody właściciela Lechii.