Piast Gliwice tym razem rozegrał lepszą drugą połowę i pokonał przy Okrzei Kolejarza Stróże 2:0. Dzięki tej wygranej utrzymał pozycję lidera i zminimalizował szanse gości na awans do ekstraklasy. Ciekawie zapowiadające się spotkanie w pierwszej połowie trochę zawiodło i główna w tym wina gospodarzy. Piast zwykle dobrze się spisuje w początkowych fragmentach gry, ale Kolejarz okazał się równorzędnym rywalem i niwelował atuty gliwiczan. Być może deprymowała go słaba frekwencja na trybunach.
Pierwsza odsłona nie przyniosła więc zbyt wielu emocji. Najlepsze okazje, to strzał (bardzo słaby) Macieja Kowalczyka obroniony przez Jakuba Szmatułę oraz odpowiedź Mateusza Matrasa, którego uderzenie z narożnika pola karnego wybronił pewnie Dominik Sobański.
Tuż po wznowieniu gry świetnie przymierzył Ruben Jurado, ale swoim kunsztem wykazał się Sobański i kapitalnie obronił. Po chwili na trybuny został odesłany Dariusz Dudek, asystent Marcina Brosza za dyskusje z arbitrem. W 51. minucie z rzutu wolnego próbował Tomasz Podgórski, kapitan Piasta, ale ponownie zażegnał niebezpieczeństwa Sobański.
Gospodarze ocknęli się po godzinie gry. Ruben świetnie opanował piłkę i dobrym strzałem pokonał Sobańskiego. Końcowe fragmenty meczu to była dominacja gliwiczan i obrona całym zespołem ze strony Kolejarza. Jednak wynik już nie uległ zmianie. Piast Gliwice – Kolejarz Stróże 2:0 (0:0) 1:0 R. Jurado (59′) 2:0 Kędziora (76′)
Piast: Szmatuła – Krzycki, Klepczyński, Matras, Bodzioch – Cicman, A. Jurado, Podgórski, Zganiacz – R. Jurado (77. Świątek), Kędziora (90. Docekal) Trener: M. Brosz Kolejarz: Sobański – Nitkiewicz (55. Gryźlak), Stefanik, Chrapek (67. Wolański), Markowski – Cichy, Niane, Basta, Walęciak – Gajtkowski (66. Cebula), M. Kowalczyk Trener: P. Cecherz
Lechia Gdańsk przechodzi trudny okres po spadku z PKO BP Ekstraklasy. Wygląda jednak na to, że klub może zostać wzmocniony dużymi pieniędzmi za jednego ze swoich piłkarzy.
Grzegorz Koprukowiak: W futbolu musisz być fanatykiem
– Jeśli marzysz o pracy w skautingu, musisz być fanatykiem futbolu. Jako licealista, nie mając jeszcze prawa jazdy, potrafiłem wybrać się busem na drugi koniec Polski, żeby obejrzeć mecz juniorów młodszych i zanotować kilka nazwisk. Innym razem pojechałem spotkać się z trenerem NBA Dickiem Helmem, żeby opowiedział mi o sposobach atakowania i gry bez piłki w swojej dyscyplinie. Obecnie potrafię wstać o piątej rano, żeby jeszcze raz obejrzeć danego zawodnika i upewnić się, że dobrze go oceniłem – opowiada w rozmowie z „PN” Grzegorz Koprukowiak, który przez ostatni rok odpowiadał za politykę transferową Odry Opole.