Polonia Bytom może mówić o wielkim pechu. „Królowa Śląska” przez niemal cały mecz z Zawiszą Bydgoszcz prowadziła 1:0, by dać sobie wydrzeć zwycięstwo w ostatniej doliczonej minucie spotkania.
Spotkanie w Bytomiu miało ogromny ciężar gatunkowy, tak dla Polonii, jak i dla bydgoskiego Zawiszy. Gospodarze w przypadku odniesienia zwycięstwa przedłużali swoje szanse na utrzymanie w lidze, natomiast goście mogli przybliżyć się do awansu do Ekstraklasy.
Mecz był bardzo wyrównany, a piłkarze obu zespołów stworzyli sobie wiele okazji do zdobycia gola. Piłka wpadła jednak do siatki tylko raz. W 16. minucie Hermes obsłużył precyzyjnym podaniem Przemysława Trytkę, a ten wpadł w pole karne rywali i uderzeniem w długi róg pokonał Andrzeja Witana.
Kiedy wydawało się, że trzy „oczka” zostaną w Bytomiu, goście zadali decydujący cios. Niefrasobliwość gospodarzy wykorzystał Paweł Oleksy, który na kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziego wpakował piłkę do siatki. Szok i niedowierzanie towarzyszyło kibicom Polonii, którzy opuszczali stadion.
Lechia Gdańsk przechodzi trudny okres po spadku z PKO BP Ekstraklasy. Wygląda jednak na to, że klub może zostać wzmocniony dużymi pieniędzmi za jednego ze swoich piłkarzy.
Grzegorz Koprukowiak: W futbolu musisz być fanatykiem
– Jeśli marzysz o pracy w skautingu, musisz być fanatykiem futbolu. Jako licealista, nie mając jeszcze prawa jazdy, potrafiłem wybrać się busem na drugi koniec Polski, żeby obejrzeć mecz juniorów młodszych i zanotować kilka nazwisk. Innym razem pojechałem spotkać się z trenerem NBA Dickiem Helmem, żeby opowiedział mi o sposobach atakowania i gry bez piłki w swojej dyscyplinie. Obecnie potrafię wstać o piątej rano, żeby jeszcze raz obejrzeć danego zawodnika i upewnić się, że dobrze go oceniłem – opowiada w rozmowie z „PN” Grzegorz Koprukowiak, który przez ostatni rok odpowiadał za politykę transferową Odry Opole.