Już dzisiaj Legia Warszawa zmierzy się w meczu fazy grupowej Ligi Europy z PSV Eindhoven. – Legia to silny rywal, ale jeżeli chce wygrać, to musi utrzymać dyscyplinę taktyczną – powiedział Ted Gijsel z magazynu „PSV Inside”.
– Bieżący sezon jest bardzo dobry dla holenderskiej drużyny. W poprzednich sezonach drużyna ze Stadionu Philipsa przegrywała mecze z najgroźniejszymi rywalami. Tym razem jest inaczej, o czym świadczą remisy z Ajaxem i Twente oraz zwycięstwa nad Groningen i Utrechtem. W środę atutem PSV będzie większa jakość. W pierwszym spotkaniu podopieczni Freda Ruttena zdominowali legionistów, co może mieć również wpływ na obraz dzisiejszego spotkania. Moim zdaniem polska drużyna zagra ze zbyt dużym respektem wobec rywala, co pomoże gościom zdominować grę – powiedział holenderski dziennikarz.
W składzie PSV nie powinniśmy spodziewać się rewolucji. – Jedynym znakiem zapytania będzie postawa 17-letniego Willemsa, który musi zastępować kontuzjowanego Pietersa. Poza tym szkoleniowiec PSV postawi zapewne na Strootmana, Boumę, Manolewa, Wijnalduma, Mertensa, Matavża i Issaksona. Dużym wydarzeniem będzie powrót Marcelo do Polski. Kibice w Holandii liczą, że Brazylijczyk potwierdzi w Warszawie wysoką formę i zatrzyma napastników Legii – zakończył Gijsel.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.