W niedzielne popołudnie w Gliwicach oglądaliśmy bardzo ciekawe spotkanie okraszone aż ośmioma strzelonymi golami. Ostatecznie Raków Częstochowa pokonał Ruch Chorzów 5:3, a na pierwszym planie w tym starciu był Dawid Drachal, który zapisał hat-tricka na swoim koncie.
Niedzielne starcie w Gliwicach rozpoczęło się dość zaskakująco, gdyż beniaminek z Chorzowa jako pierwszy objął prowadzenie. W 7. minucie rywalizacji Kacper Michalski dobrze dograł piłkę z prawej strony pola karnego do Tomasza Wójtowicza, a ten mocnym uderzeniem w środek bramki otworzył wynik spotkania. Stracona bramka zmobilizowała natomiast mistrzów Polski do odważniejszej gry, ale na konkrety musieli poczekać do 20. minuty meczu.
Wówczas do dobrej okazji doszedł Łukasz Zwoliński, ale jego strzał wybronił Michał Buchalik. W pole karne Ruchu z prawej strony wówczas w porę wbiegł Dawid Drachal, który wpakował piłkę do pustej siatki z okolicy szesnastu metrów. Gospodarze mogli jednak szybko powrócić na prowadzenie, ale strzał głową Tomasza Swędrowskiego był mocno niecelny. Natomiast w 28. minucie kosztowny błąd popełnił Buchalik. Bramkarz chorzowian źle wyszedł do dośrodkowania Srdjana Plavsicia z lewego skrzydła, co wykorzystał nadbiegający Drachal i z najbliższej odległości skierował piłkę do bramki, kompletując dublet w niedzielne popołudnie.
Częstochowianie z każdą kolejną minutą spisywali się coraz lepiej w tym starciu. W 36. minucie goście mogli zapisać na swoim koncie trzeciego gola, ale wówczas strzał Zwolińskiego świetnie wybronił Buchalik. W niedzielne popołudnie w Gliwicach mieliśmy jednak w pierwszej połowie teatr jednego aktora. W 42. minucie ponownie w pierwszoplanowej roli pojawił się Drachal. Młodzieżowiec Rakowa wykorzystał nieporadność defensywy Ruchu przy wybiciu piłki i z kilku metrów wpakował futbolówkę do siatki, kompletując na swoim koncie hat-tricka jeszcze przed przerwą.
????????????-???????????????????? Dawida Drachala!???? Wow, świetny występ młodzieżowca!????
Druga połowa dla chorzowian mogła się rozpocząć jeszcze gorzej, gdyż w 49. minucie polu karnym Ruchu Przemysław Szur faulował Johna Yeboaha. Wcześniej jednak na pozycji spalonej w tej akcji był Zwoliński, co sprawiło, że częstochowianie nie otrzymali jedenastki. Siedem minut później gospodarze mogli strzelić gola kontaktowego, ale wówczas Vladan Kovacević popisał się świetną interwencją przy strzale z dystansu Daniela Szczepana.
Mistrzowie Polski mieli jednak losy spotkania pod pełną kontrolą. Natomiast w 68. minucie podwyższyli prowadzenie. Aktywny w tym meczu Plavsić znalazł odrobinę przestrzeni zza linią pola karnego i strzałem przy lewym słupku pokonał Buchalika. Trzy minuty później oglądaliśmy kolejne efektowne trafienie. Tomas Podstawski uderzył z dystansu z pierwszej piłki i trafił w lewe okienko bramki Kovacevicia. Ruch chciał pójść za ciosem i był bliski trzeciego gola w 76. minucie, ale wówczas dość szczęśliwa interwencja Drachala uchroniła Raków od utraty gola.
Strzelanie w Gliwicach trwa w najlepsze!???? Najpierw prowadzenie Rakowa podwyższył Srđan Plavšić, a następnie drugą bramkę dla Ruchu zdobył Tomás Podstawski!⚽
Chorzowianie przy tej akcji wywalczyli jednak rzut karny po faulu w polu karnym Papanikolaou na Szczepanie. Jedenastkę na bramkę zamienił sam poszkodowany, choć Kovacević był blisko udanej interwencji. Ruch szukał wyrównania, ale w końcówce spotkania stracił kolejnego gola. Marcin Cebula w 87. minucie dobrze dograł piłkę do Władysława Koczergina, a ten strzałem przy lewym słupku strzelił piątego gola dla mistrzów Polski w niedzielne popołudnie.
W doliczonym czasie gospodarze próbowali strzelić kolejnego gola kontaktowego, ale mistrzowie Polski nie dali się zaskoczyć w defensywie. Ostatecznie częstochowianie zwyciężyli 5:3 i odnieśli kolejne ważne zwycięstwo. Ruch natomiast ponownie miał spore problemy w defensywie i w efekcie czego wciąż znajduje się na ostatniej pozycji w ligowej tabeli. Jednak widowisko w niedzielne popołudnie w Gliwicach było bardzo emocjonujące i działo się w nim bardzo wiele.