Hertha Berlin przegrała na inaugurację drugiej kolejki Bundesligi z Eintrachtem Frankfurt (1:3). Kolejny słaby występ zaliczył reprezentant Polski – Krzysztof Piątek.
Piątek rozegrał kolejny słabiutki mecz (fot. Reuters)
Hertha i Eintracht zaczęły nowy sezon w zgoła odmiennym stylu. Drużyna z Berlina rozgromiła na wyjeździe Werder Brema, natomiast piłkarze z Frankfurtu zaledwie zremisowali z Arminią Bielefeld, która jest ligowym beniaminkiem.
Biorąc więc pod uwagę formę, a także pozycję gospodarza, więcej szans na zwycięstwo dawano więc podopiecznym Bruno Labbadii. Trener Herthy po raz kolejny postawił od początku na dość mocno krytykowanego ostatnio Krzysztofa Piątka i w powszechnej opinii komentatorów uważano, że będzie to dla polskiego napastnika ostatnia szansa na zaprezentowanie swoich umiejętności przed tym jak zostanie on posadzony na ławce rezerwowych.
Jak się okazało, gospodarze od początki mieli problem z zawiązaniem akcji ofensywnej. Wspomniany Piątek był kompletnie niewidoczny, ale jego koledzy z pola wcale nie prezentowali się dużo lepiej. Jak się jednak okazało, to reprezentant Polski zapłacić zmianą za swój występ i na drugą połowę już nie wyszedł.
Zanim jednak trener ściągnął Piątka, Hertha zdołała stracić dwa gole. Wynik spotkania w 30. minucie otworzył Andre Silva, który pewnie wykorzystał rzut karny podyktowanego za wcześniejszy faul Dedryka Boyaty. Jeszcze przed przerwą na 2:0 podwyższył Bas Dost, który najwyżej wyskoczył do piłki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i posłał ją do siatki.
Bruno Labbadia chciał pobudził swój zespół i jeszcze przed startem drugiej części spotkania dokonał dwóch roszad personalnych. Czas pokazał, że efekt tych zmian był mizerny, a miejscowi nie byli w stanie złapać właściwego rytmu. Hertha nie zdobyła gola kontaktowego, ale za to trzecie trafienie dopisano na konto Eintrachtu. W 71. minucie celnym strzałem sprzed pola karnego popisał się Sebastian Rode i było już wiadomo, że goście nie wypuszczą rywala ze swoich szponów.
Berlińczyków było jeszcze na odpowiedź w postaci trafienia samobójczego Martina Hintereggera, ale jak się okazało, na więcej Hertha nie była sobie już w stanie pozwolić.
Kacper Potulski to jeden z młodych Polaków wzbudzających w ostatnim czasie największe emocje. 18-latek przebojem wdarł się do pierwszej drużyny Mainz, zbierając dobre recenzje.