W niedzielę Górnik Zabrze zagra z Legią. Obecnie mecze tych drużyn nie wzbudzają takich emocji jak przed laty, ale były czasy, że gdy grały to wyludniały się ulice w całej Polsce.
Obie drużyny wiele znaczyły wtedy nie tylko w kraju, ale i w Europie. Nasi kibice tak to przeżywali, jak obecnie, nie przymierzając, potyczki Barcelony z Realem Madryt. Wiele z nich przeszło do historii naszego futbolu. W ekstraklasie choćby mecz z 16 czerwca 1971 roku, gdy Legia przy Łazienkowskiej przegrała 0:2 z Górnikiem, po dwóch golach Jerzego Wilima i straciła niemal pewny tytuł mistrza Polski.
Albo gdy 19. listopada 1972 roku Wojskowi u siebie ulegli zabrzanom 1:4, a trzy gole strzelił Andrzej Szarmach. W sezonie 1985/86 Legia jesienią potrafiła u siebie wygrać 4:1 z Górnikiem, ale w wiosennym rewanżu było 3:0 dla zabrzan i to oni zostali mistrzami. Albo mecz z 15. czerwca 1994 roku, ostatnia kolejka, w dramatycznym i kontrowersyjnym spotkaniu w stolicy padł remis 1:1 i to Legia została mistrzem.
Były też kapitalne mecz tych zespołów w Pucharze Polski, na przykład, gdy 4. czerwca 1972 roku w finale rozegranym w Łodzi Górnik wygrał z Legią 5:2, a cztery bramki dla zwycięzców strzelił Włodzimierz Lubański.
Po 110 dniach od meczu o Superpuchar Polski, Górnik Zabrze znów zmierzył się z Lechem Poznań, tym razem rewanżując się za porażkę 1:3. W lipcu mistrz Polski wygrał dzięki dużej intensywności, teraz zapłacił cenę za niewytłumaczalny minimalizm.