Przejdź do treści
Futbol na igrzyskach olimpijskich

Polska Reprezentacja Polski

Futbol na igrzyskach olimpijskich

To turniej specyficzny, o wyjątkowo skomplikowanej historii. Nierówny mundialowi, ale także ze swoimi bohaterami oraz polskimi sukcesami. W dodatku rozwijający się i z różnych pobudek interesujący – wciąż co prawda jeszcze nieliczny – odsetek futbolowych gwiazd. Dlatego tym bardziej żal, że epidemia koronawirusa zdruzgotała także piłkarski turniej olimpijski Tokio 2020.

Deyna był jednym z dwóch polskich królów na igrzyskach olimpijskich.

Na liście najlepiej zarabiających sportowców świata według „Forbesa” w ubiegłorocznej edycji zdobywca Złotej Piłki Leo Messi zepchnął z pierwszego miejsca boksera Floyda Mayweathera. W przypadku obu tych dyscyplin idea olimpizmu od lat jest w defensywie. Dla boksu to rygor pełnego amatorstwa, bariera nie do przeskoczenia. Wspomniany Mayweather w ostatnich 10 latach stoczył 10 walk, zarabiając w tym czasie 915 mln USD. Na IO w Rio de Janeiro w 2016 roku medale w boksie rozdzielili między siebie pięściarze, z których niewielu jest obecnych w profesjonalnej odmianie dyscypliny – przedstawiciele Uzbekistanu, Kuby i Francji ze wskazaniem na reprezentantów dwóch pierwszych państw. 

Zmienić strategię!

Futbol na igrzyskach od dekad stoi w rozkroku. Akurat Europa rozmienia piłkarski prestiż na igrzyskach na drobne, ponieważ przez mniej napięty kalendarz na swoich kontynentach, IO pozostają bardziej atrakcyjne dla Ameryki Płd., Afryki czy Azji. Szczególnie będzie to istotne, gdy zacznie się masowe przekładanie rozmaitych imprez, pierwotnie odwołanych z powodu pandemii. Z Korei Południowej, Brazylii oraz Australii płynęły najgłośniejsze prośby o jak najszybsze zmiany w regulaminie, aby po przeniesieniu najbliższego turnieju piłkarskiego o rok, cały przewidziany wcześniej zestaw uczestników mógł w nim wziąć udział. Z równie dużym zapałem nie podchodzą do tego europejskie kluby. W Egipcie kibice nie wyobrażają sobie, by reprezentacji, jako jeden z trzech starszych zawodników, nie wspomógł Mohamed Salah – pytanie co na to Liverpool? Z tej perspektywy zapowiedzi chęci udziału Niemców Thomasa Muellera czy Matsa Hummelsa można traktować jako rozrywkę dla tłustych kotów, które nasycone sukcesami chcą spróbować nowego wyzwania.

– Z punktu widzenia Brytyjczyków piłka nożna na igrzyskach nie jest ważna – tłumaczy profesor Simon Chadwick z Emlyon Business School, jeden z większych autorytetów marketingu sportowego, który pracował dla takich instytucji jak między innymi adidas, Mastercard, FC Barcelona czy UEFA. – Jednak ten ogólny brak zainteresowania jest też coraz bardziej widoczny w innych częściach świata. Oczywiście z marketingowego punktu widzenia, ograniczenie wiekowe uczestników jest problemem. Dodatkowo towarzystwo innych wydarzeń, często na topowym poziomie, też nie jest pomocne – piłkarscy kibice nie są do tego przyzwyczajeni. Możliwe wydają się dwie opcje: zmiana strategii marketingowej rozumiana jako zwiększenie roli futbolu na igrzyskach lub zniesienie granicy wieku. Przez to pierwsze rozumiem kreatywne działania mające na celu silne zaangażowanie w piłkarską ideę olimpijską zawodników i fanów. Zastanawiam się też czy rosnąca popularność futbolu kobiecego nie wpłynie znacząco na zwiększenie roli piłki nożnej na igrzyskach. Największym problemem na dziś wydają się relacje między MKOl, FIFA i innymi organizacjami zarządzającymi piłką nożną. Możemy się zastanawiać, jak zmieniony i brutalny świat finansów w futbolu zobaczymy po zatrzymaniu pandemii. Jeśli rozgrywki piłkarskie na całym świecie będą starały się zapewnić sobie przetrwanie, futbol na igrzyskach może zginąć. Wydaje się to możliwe, ponieważ głos wspierający MKOl nie jest szczególnie silny – kończy ekspert.

Każdy sportowiec marzy o olimpijskim złocie, ale niekoniecznie piłkarz. Ten marzy o triumfie na mundialu. O ile mistrzostwa świata w zapasach lub lekkiej atletyce są sprawą istotną dla ich uczestników, to jednak nawet w połowie nie tak pożądaną jak triumf w igrzyskach. W futbolu hierarchia została odwrócona. Można zastanawiać się, czy wpływ na taki stan mają terminy olimpiad, rozbudowany marketing mundialu, zainteresowanie nim sponsorów, telewizji, kibiców (a zatem i pula nagród dla uczestników dużo wyższa niż w przypadku olimpijczyków), czy przede wszystkim rangę turnieju olimpijskiego skutecznie obniżyła skomplikowana historia zmagań. W igrzyskach nie mogli brać udziału wszyscy najlepsi piłkarze. Dostęp był ograniczany sztucznym podziałem na zawodowców i amatorów albo limitem wiekowym. Turniej nie zbudował swojej marki. Poza tym futboliści musieli dzielić się na nim sławą z innymi sportowcami, a na igrzyskach wszyscy mistrzowie są sobie równi – np. piłkarz nożny i piłkarz wodny czyli waterpolista. Choć ta równość nie do końca jest prawdą, bo najważniejsi i tak zawsze pozostawali reprezentanci konkurencji z korzeniami sięgającymi starożytnych igrzysk, a futbol na pewno do nich nie należał.
Gwoli przypomnienia – turniej piłkarski XXXII Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020 miał odbyć się w dniach 22.7 – 7.8 (kobiety) i 23.7 – 8.8 (mężczyźni) na stadionach w Tokio, Kashimie, Saitamie, Sapporo, Sendai i Jokohamie. Wśród mężczyzn o medale mieli powalczyć reprezentanci: Japonii, Francji, Niemiec, Rumunii, Hiszpanii, Nowej Zelandii, Egiptu, WKS, RPA, Australii, Arabii Saudyjskiej, Korei Południowej, Argentyny, Brazylii oraz dwóch przedstawicieli strefy CONCACAF. Według nowego planu turniej odbędzie się w dniach 23 lipca – 8 sierpnia 2021. 

Najpierw bez piłki 

Zerknijmy do historii. W programie pierwszych nowożytnych igrzysk, które w 1896 roku odbyły się w Atenach, piłki nożnej nawet nie uwzględniono. Na następnych dwóch olimpiadach była dyscypliną pokazową, w 1900 w Paryżu wystąpiły zaledwie trzy zespoły klubowe reprezentujące Belgię, Francję oraz Wielką Brytanię i właśnie pochodzący z tego ostatniego państwa Upton Park FC został zespołem uznanym potem za złotego medalistę. Natomiast cztery lata później w amerykańskim St. Louis zagrali piłkarze dwóch drużyn z tego miasta oraz Kanadyjczycy z Galt FC i to oni triumfowali. W 1908 gospodarzem igrzysk był Londyn, zagrało sześć reprezentacji, a złoto zdobyła ekipa Wielkiej Brytanii. Amatorzy z tego kraju wygrali także turniej piłkarski IO w 1912 roku w Sztokholmie, w którym wzięło udział już 11 drużyn. Z powodu I wojny światowej na kolejne igrzyska trzeba było czekać 8 lat – w 1920 roku w Antwerpii wystąpiło 14 reprezentacji, a złoto wywalczyli Belgowie. Inna sprawa, że mecz finałowy nie został dokończony, bo piłkarze Czechosłowacji zaprotestowali przeciw gospodarskiemu sędziowaniu i przy wyniku 0:2 zeszli z boiska, za co zostali zdyskwalifikowani, więc musiano zorganizować baraże o medal srebrny i brązowy. Skorzystała na tym niespodziewanym scenariuszu Hiszpania, która zajęła drugie miejsce. To akurat drużyna dość niezwykła i warta wspomnienia. Między słupkami stał nastoletni jeszcze Ricardo Zamora, a jedną z bramek zdobył znakomity ligowy strzelec, syn burmistrza Bilbao, niejaki Pichichi. Dwa lata później zmarł na tyfus, a po kolejnych 30 latach „Marca” wpadła na pomysł, by jego imieniem nazwać trofeum przyznawane ligowym królom strzelców. 

W zamierzeniu igrzyska miały być imprezą dla amatorów. Tego wymagano oczywiście również, a może przede wszystkim, od piłkarzy. Siła piłkarskiej federacji (FIFA) rosła jednak z roku na rok, MKOl nie mógł jej lekceważyć. FIFA zaczęła się więc domagać, konkretnie prezydent Jules Rimet, pieniędzy dla tych piłkarzy-amatorów, którzy jechali na olimpiadę. Komitet Olimpijski nie był skory do takich gestów. Wymyślenie, zorganizowanie i później konsekwentne konsumowanie sukcesu, jakim okazał się Puchar Świata w piłce nożnej, poważnie zatrzęsło piłkarskim turniejem olimpijskim – do 1930 roku igrzyska pełniły praktycznie rolę mundialu, później zaczęło się to szybko zmieniać. 

Ale nim do tego doszło, w 1924 roku w turnieju olimpijskim w Paryżu uczestniczyły aż 22 reprezentacje, a wygrali debiutanci z Ameryki Południowej – Urugwajczycy. Celeste sukces powtórzyli cztery lata później w Amsterdamie, gdzie wystąpiło 17 teamów. Przyspieszyło to zorganizowanie w 1930 roku, właśnie w Urugwaju, pierwszego mundialu. W jego finale gospodarze, tak samo jak dwa lata wcześniej na IO, wygrali z Argentyną, a w zwycięskiej ekipie grali dwukrotni złoci medaliści olimpijscy: Jose Nasazzi, Jose Leandro Andrade i Jose Pedro Cea. Wkrótce nastąpił czytelny podział na futbol zawodowy i amatorski. W 1932 roku na igrzyskach w Los Angeles futboliści się jednak nie pojawili, natomiast cztery lata później w Berlinie zagrało 16 zespołów, wygrali Włosi mający w składzie zawodników, którzy pomogli obronić w 1938 roku Azzurrim mistrzostwo świata – Alfredo Foniego, Ugo Locatellego i Pietro Ravę.

Amator na wagę złota

Druga wojna światowa spowodowała, że na kolejną olimpiadę trzeba było czekać aż do roku 1948. Do Londynu przyjechało 18 reprezentacji, a najlepsi okazali się Szwedzi. Od 1952 roku na olimpijskiej arenie piłkarskiej pojawili się zawodnicy ze Związku Radzieckiego. Powojenny ład na świecie miał wpływ również na układ sił w piłce olimpijskiej. MKOl nie chcąc zadzierać z blokiem wschodnim (podobnie zresztą jak cały świat – nie tylko sportowy), zgodził się, by każdy krajowy komitet olimpijski sam decydował o tym, czy zawodnik jest amatorem, czy zawodowcem. Doszło tym samym do kuriozalnej, wręcz chorej sytuacji. Wszystkie kraje socjalistyczne zgodnie (i zapewne zgodnie ze wskazówkami Wielkiego Brata z Moskwy) uznały, że futbol w tychże krajach jest amatorski. Piłkarze byli zatrudniani jako milicjanci, żołnierze, hutnicy, górnicy, stoczniowcy, byli rejestrowani jako uczniowie lub studenci, więc – a jakże – musieli być amatorami. O tym, że zarabiali grube pieniądze, nikt się nie zająknął. Doktryna socjalistyczno-komunistyczna nie zakładała istnienia sportu zawodowego, co początkowo może i było prawdą, lecz potem stało się fikcją. Zachód, mocno oparty na prawdziwym amatorstwie, nie miał szans, medale olimpijskie na wiele lat zostały zarezerwowane dla gierojów ze Wschodu. Właściwie od 1952 do 1980 w finale turnieju olimpijskiego mierzyły się ze sobą niemal wyłącznie drużyny ze Wschodu. 

Ale po kolei. W 1952 roku najlepsi byli Węgrzy z Ferencem Puskasem na czele. W Finlandii zagrało aż 25 zespołów (cztery lata później na pierwsze w historii igrzyska olimpijskie w Australii pofatygowało się tylko 11 drużyn, a wygrali niedawni debiutanci – piłkarze Związku Radzieckiego). Węgrzy zdobywając złoto w Helsinkach, usankcjonowali właściwie to, co każdy podejrzewał: Madziarzy mianowicie posiadali najlepszą drużynę świata. W 1960 roku w Rzymie powrócono do formuły z 16 zespołami i nareszcie wygrali piłkarze z Jugosławii. Nareszcie, bo wcześniejsze mecze finałowe (1948, 1952, 1956) im nie wyszły. Kolejne dwa turnieje olimpijskie zakończyli triumfem Węgrzy, ale i oni znaleźli w końcu pogromców. W 1972 roku w Monachium zagrało 16 drużyn, a węgierską passę zakończyli Polacy. Cztery lata później w Montrealu w finale biało-czerwoni z kolei przegrali z NRD i to jest jedyne złoto wywalczone na igrzyskach przez zespół z Niemiec. Warto jednak dodać, że z powodu bojkotu IO przez kraje afrykańskie i wykluczenia Nowej Zelandii w turnieju zagrało tylko 13 zespołów.

Pod koniec lat 70. zmieniono regulamin turniejów olimpijskich – od tej pory w eliminacjach i samym turnieju mogli grać tylko piłkarze, którzy nie uczestniczyli w kwalifikacjach i finałach MŚ. Na dodatek pierwsze po tej zmianie igrzyska olimpijskie, które odbyły się w 1980 roku w Moskwie, zostały zbojkotowane przez wiele krajów zachodnich, ale 16 ekip piłkarskich uzbierano i od tej pory tyle drużyn już zawsze gra na olimpiadach. W tym radzieckim turnieju dublerów najlepsi byli piłkarze Czechosłowacji. Z kolei cztery lata później do Los Angeles nie poleciała większość sportowców z krajów bloku wschodniego, więc tym razem triumfowali futboliści z Europy Zachodniej – konkretnie Francuzi. Przed igrzyskami Seul ’88 ponownie zmieniono regulamin, teraz dopuszczono do gry piłkarzy mogących mieć w dorobku jeden niepełny (mniej niż 90 minut) występ w kwalifikacjach lub finałach MŚ. W finale Brazylia przegrała z ZSRR. 

W Europie zaczął walić się w gruzy ustrój komunistyczny i zaczęło robić się normalnie. Kraje z dawnego bloku wschodniego przestały udawać, że nie mają futbolu zawodowego. MKOl chętnie przyjąłby pod swoje skrzydła wszystkich futbolistów, ale na to oczywiście nie mogła zgodzić się zazdrośnie pilnująca swoich mundialowych interesów FIFA. Mimo kontrowersji i różnicy zdań, w końcu zdecydowano o wprowadzeniu ograniczenia wiekowego i na igrzyskach w 1992 roku w Barcelonie wystąpili piłkarze do lat 23. Z tym że już przed kolejną olimpiadą, w Atlancie, znów zmodyfikowano regulamin (wszystko po to, by uatrakcyjnić turniej) i poza najlepszymi piłkarzami do lat 23, w każdym zespole dopuszczono możliwość występu do trzech starszych graczy. Co ciekawe, od tej pory po złoto sięgały tylko zespoły spoza Europy – w 1996 w Atlancie Nigeria, w 2000 w Sydney Kamerun, w 2004 w Atenach i 2008 w Pekinie Argentyna, w 2012 z Londynie Meksyk i przed czterema laty w Rio de Janeiro nareszcie Brazylia. 

Gdzie jest Ezi?

Polscy piłkarze pierwszy raz oficjalnie pojawili się na igrzyskach w 1924 roku. Nie był to udany występ. Choć reprezentacja, na czele z Józefem Kałużą, Henrykiem Reymanem i Wacławem Kucharem, pilnie szykowała się do wyjazdu do Paryża, jej start okazał się dość wstydliwy. Nie pomogło nawet zawieszenie rozgrywek ligowych, reprezentacja otrzymała srogą lekcję, przegrywając 0:5 z Węgrami. Znacznie lepiej powiodło się Polakom 12 lat później w Berlinie. Kraj okrzepł po okresie niewoli. Kilkanaście lat niepodległości pozwoliło postawić na nogi gospodarkę, do stolicy Niemiec wysłać zespół, którego trzon tworzyli zawodnicy, którzy za dwa lata na mundialu we Francji mieli stoczyć pasjonujący bój z Brazylią. Wówczas, w Strasburgu, był jednak Ernest Wilimowski – w Berlinie go zabrakło. Jak do tego mogło dojść? W czerwcu 1936 roku mistrz Polski Ruch Wielkie Hajduki pokonał w Krakowie Wisłę 1:0 w meczu ligowym. Nazajutrz zagrał sparing z A-klasową Cracovią i przegrał 0:9, a Niebiescy wręcz snuli się po boisku. Szybko pojawiła się teoria, że w nocy ostro bankietowali. Prym miał wodzić oczywiście Ezi, znany z zamiłowania do imprezowego stylu życia, kobiet, alkoholi, zwłaszcza ulubionego likieru. Wybuchła poważna afera. Sypnęło dyskwalifikacjami. Wilimowski szedł ponoć w zaparte, nie złożył samokrytyki. Za zachowanie niegodne członka drużyny olimpijskiej zdyskwalifikowano go na kilka tygodni. Być może jednak wcale nie za pijaństwo, być może był to tylko pretekst, a chodziło o sprzeczne z ideą olimpizmu pobieranie wynagrodzenia w klubie. W każdym razie Ezi został skreślony z kadry na igrzyska. Jego koledzy zaś w Niemczech pokonali Węgrów, Brytyjczyków, w półfinale nie dali rady Austriakom, a w meczu o III miejsce Norwegom. Z Wilimowskim byłby prawdopodobnie pierwszy medal.

Po niezłej berlińskiej przygodzie na kolejny start biało-czerwonych na igrzyskach olimpijskich przyszło czekać 16 lat – w Helsinkach osiągnęliśmy II rundę. W 1960 roku imprezę urządzili Włosi. Stanęli na głowie, by nadać wydarzeniom oprawę szczególną. Nie przypadkiem – pół wieku rzymianie czekali na tę imprezę, od momentu kiedy zrzekli się organizacji na rzecz Londynu. Teraz pokazali wszystko co najlepsze – zapaśnicy walczyli w Bazylice Maksencjusza, maraton finiszował na Via Appa, najstarszej bitej drodze pamiętającej czasy starożytne, a gimnastycy prezentowali swój kunszt w termach Karakalli. Na igrzyskach pojawiła się Afryka, a do rangi symbolu przeszedł złoty bieg etiopskiego, bosonogiego żołnierza-maratończyka, Bikili Abebe. Polska delegacja futbolowa do Rzymu jechała jednak nie po przeżycia natury duchowej, lecz z nadziejami na wymierny sukces. Skład był mocny – z Edwardem Szymkowiakiem w bramce, Edmundem Zientarą w pomocy i gwiazdorskim atakiem, w którym błyszczeli Ernest Pol i Lucjan Brychczy. Zaczęło się od pogromu Tunezyjczyków i pięciu goli Pola, potem przyszły jednak porażki z silną Danią oraz Argentyną, w której szeregach był znakomity pomocnik, a 26 lat później trenerski mistrz świata, Carlos Bilardo. W turnieju zresztą nie brakowało indywidualności, które błyszczały już wówczas albo za chwilę. Węgrzy mieli Floriana Alberta, Jugosłowianie Milana Galicia (w tym samym roku, na pierwszych mistrzostwach Europy, zdobył najszybszą bramkę, a jego zespół tytuł wicemistrzowski), Włosi – Giovanniego Trapattoniego, Tarcisio Burgnicha i Gianniego Riverę. Ciekawa sprawa z Brazylią. Mieli pecha, że w grupie znaleźli się z Italią, gospodarzami turnieju. Niemniej prowadzeni przez Vicente Feolę – trener mistrzów świata z 1958 roku, później także selekcjoner w mundialu 1966 – nie byli pozbawieni boiskowych gwiazd. Mylące są jednak doniesienia Wikipedii, która utrzymuje, że na igrzyskach grał (i gola strzelił) sam wielki Didi. Pomyłka swoje źródło ma prawdopodobnie w tym, że w kadrze olimpijskiej był niejaki Valdir, lecz nie miał on nic wspólnego z Waldyrem Pereirą Didim – dwukrotnym mistrzem świata (1958, 1962), który podczas rzymskich igrzysk był już piłkarzem Realu Madryt. Niemniej wśród Brazylijczyków znalazł się Gerson – mózg reprezentacji Brazylii, która sięgnęła po mistrzostwo globu w 1970 roku.

Co ja mam państwu powiedzieć?

Medal, którego nie udało się Polakom zdobyć w Berlinie, został wywalczony 36 lat później w Monachium. Po przegranych eliminacjach ME ’72 Kazimierz Górski był krytykowany. Wiedział, że wajchę odwrócić może tylko awans na igrzyska. Gładko nie było, a Stara Zagora weszła do historii polskiej piłki. W pierwszej fazie igrzysk najtrudniejszy był mecz z NRD, 1 września, a więc w rocznicę, o której w Polsce pamiętało każde dziecko. Mecz wygrany dzięki kilku sztuczkom personalno-taktycznym Górskiego. Z kolei w spotkaniu praktycznie dającym finał trzeba było wygrać z ruskimi. W nocy nastąpił atak terrorystyczny na wioskę olimpijską. Zginęli izraelscy sportowcy. Nazajutrz Polacy nie mieli pewności czy zagrają ze Związkiem Radzieckim, byli zawracani z boiska do szatni. Ostatecznie zagrali. Na bramkę Olega Błochina odpowiedział po przerwie Kazimierz Deyna, a ostateczny cios w końcówce zadał Zygfryd Szołtysik. Nie zagrałby, gdyby nie obraził się Andrzej Jarosik. Zły na Górskiego odmówił wejścia w II połowie. Wszedł Zyga. W finale po dwóch sprytnych uderzeniach Kazimierza Deyny Polska pokonała Węgry, a Jan Ciszewski mógł krzyczeć do mikrofonu: „No mój Boże, co ja mam państwu powiedzieć? Dwadzieścia lat czekałem na taki moment, ponad pięćdziesiąt lat czekało polskie piłkarstwo, sport najbardziej lubiany przez nas w kraju! Wspaniały widok, proszę państwa, wspaniały widok! Bohaterowie nie są zmęczeni, bohaterowie są uszczęśliwieni”. Deyna z 9 bramkami został królem strzelców. Medali do podziału było tylko 13, doszło do małej szarpaniny, bo godnych uhonorowania było więcej. W Monachium zagrali przecież: Zygmunt Anczok, Lesław Ćmikiewicz, Kazimierz Deyna, Robert Gadocha, Jerzy Gorgoń, Zbigniew Gut, Kazimierz Kmiecik, Hubert Kostka, Jerzy Kraska, Grzegorz Lato, Włodzimierz Lubański, Joachim Marx, Zygmunt Maszczyk, Marian Ostafiński, Zygfryd Szołtysik, Antoni Szymanowski, Ryszard Szymczak.

Wielu z nich stanowiło podporę drużyny, która również na stadionie w Monachium dwa lata później wywalczyła III miejsce na świecie. Gdyby nie medal mundialowy, olimpijskie złoto miałoby inny, mocniejszy wymiar. Dziś jest trochę niedoceniane. Owszem – pierwsze, wyśnione, ale przecież „to tylko igrzyska”. Mundial mocno zhierarchizował piłkarski świat. Poniekąd słusznie, niemniej wygrana w monachijskich igrzyskach jest niesłusznie degradowana. To był bardzo silnie obsadzony turniej. Polacy ograli aktualnych wicemistrzów Europy ZSRR oraz czwarty zespół Euro ’72 – Węgrów. Świat doceniał takie wydarzenia. W dorocznej klasyfikacji najlepszych reprezentacji Europy za rok 1972, przeprowadzanej od zawsze przez redakcję „France Football”, Polska została umieszczona na czwartym miejscu! Przed nią tylko Belgia, Holandia i oczywiście znakomici mistrzowie Starego Kontynentu z RFN. Co więcej, sukces biało-czerwonych miał swoje odzwierciedlenie w indywidualnych rankingach. Złota Piłka trafiła w ręce Franza Beckenbauera. Za nim uplasowali się inni prześwietni czempioni Europy – Gerd Mueller i Guenter Netzer. Potem dwóch Holendrów – Johan Cruyff i Piet Keizer, czyli aktualni triumfatorzy Pucharu Mistrzów, ale szósty był już Deyna, a siódmy, w doborowym zresztą towarzystwie, Lubański! 

Różne smaki srebra

Jako licząca się już siła w Europie Polska była cztery lata później największym faworytem igrzysk w Montrealu. Tam jednak Niemcy z NRD i ich trener Georg Buschner wzięli rewanż na Górskim. Na pocieszenie został kolejny tytuł króla strzelców, tym razem dla zdobywcy sześciu bramek – Andrzeja Szarmacha (nawiasem mówiąc: w trzech kolejnych imprezach o światowym zasięgu – Grzegorz Lato na Weltmeisterschaft ’74! – najlepszymi snajperami zostawali Polacy…), a srebro zdobyte w Kanadzie potraktowano nad Wisłą niczym klęskę. Z funkcji selekcjonera zrezygnował Górski, który już wcześniej zapowiedział jednak swoje odejście.

Na kolejny turniej z udziałem Polaków trzeba było czekać aż do 1992 roku, nic zatem dziwnego, że tym razem srebro postrzegane było jak wielki sukces i dało asumpt do rozważań nad zmianą szyldu, czyli przejęcia „władzy” w polskim futbolu przez barcelońskich olimpijczyków Janusza Wójcika, szczęśliwych posiadaczy złotych polonezów caro, które były nagrodą za znakomity występ w Barcelonie. Dla wielu jednak bohaterów drużyny Wójcika najlepszymi nagrodami były kontrakty w klubach zachodnich. Co prawda Andrzej Juskowiak (kolejny olimpijski król strzelców) jeszcze przed turniejem podpisał umowę ze Sportingiem Lizbona, to jego koledzy – Marek Koźmiński, Jerzy Brzęczek, Wojciech Kowalczyk, Ryszard Staniek, Tomasz Wałdoch i kilku innych przedstawiło się menedżerom dopiero w Hiszpanii.

Wójcik był młodym, ambitnym trenerem, a przy tym rzutkim organizatorem. Zadbał o mecenasa i o pieniądze, zespół mógł liczyć na zgrupowania, wyżywienie z najwyższej półki, gry kontrolne. Już w samolocie do Barcelony Wójt mówił młodym zawodnikom, że lecą po medale. Nie wierzyli mu, ale w turnieju szli jak burza, a w finale, w obecności 95 tysięcy ludzi na Camp Nou, zatrzymali ich dopiero gospodarze (Kiko, Abelardo, Ferrer, Guardiola, Luis Enrique…) po pasjonującej wymianie ciosów. Barcelona była ostatnim turniejem z udziałem polskich piłkarzy. W Tokio również byśmy ich nie zobaczyli, niemniej szkoda…

Michał CZECHOWICZ, Zbigniew MUCHA, Zbigniew MROZIŃSKI

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 3/2026

Nr 3/2026

Polska Reprezentacja Polski

Mateusz Bogusz znalazł nowy klub! Fabrizio Romano ujawnia

Mamy potwierdzenie od samego Fabrizio Romano! Mateusz Bogusz zmienia klubowe barwy.

2025.03.24 Warszawa
Pilka nozna, FIFA Kwalifikacje do Mistrzostw Swiata
Polska - Malta
N/z Mateusz Bogusz
Foto Mateusz Porzucek PressFocus

2025.03.24 Warszawa
FIFA World Cup qualification Poland - Malta
Polska - Malta
Mateusz Bogusz
Credit: Mateusz Porzucek PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Wiśniewski rozchwytywany. Chcą go w Ekstraklasie i Serie A

Przemysław Wiśniewski nie może narzekać na brak zainteresowania. Stoper reprezentacji Polski trafił na celownik klubów z Ekstraklasy i Serie A.

2025.09.04 Rotterdam
pilka nozna Kwalifikacje Mistrzostw Swiata 2026
Holandia - Polska
N/z Przemyslaw Wisniewski
Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

2025.09.04 Rotterdam
Football - FIFA World Cup 2026 Qualifying round
Netherlands - Poland
Przemyslaw Wisniewski
Credit: Pawel Andrachiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Polak znów trafia! To jego piąty gol w tym sezonie [WIDEO]

Mateusz Żukowski trafił do siatki w meczu Eintrachtu Brunszwik z Magdeburkiem. Jego klub wygrał aż 3:0, a Polak zdobył piątą bramką podczas tej kampanii 2. Bundesligi.

Polak znów trafia! To jego piąty gol w tym sezonie [WIDEO]
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Poważna kontuzja Kacpra Kozłowskiego. Polak przeszedł operację

Kacpra Kozłowskiego czeka dłuższa przerwa od gry. Polaki zawodnik złamał rękę i musiał przejść operację.

2023.11.17 LODZ STADION MIEJSKI ALEJA UNII
MECZ PILKA NOZNA U21 REPREZENTACJA POLSKI ELIMINACJE MISTRZOSTW EUROPY
POLSKA vs IZRAEL
N/Z KACPER KOZLOWSKI
Foto Artur Kraszewski / APPA / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Jan Urban wprost o sytuacji kadrowicza! „Oby zmienił klub”

Selekcjoner Jan Urban ocenił sytuację jednego z etatowych reprezentantów. Przyznał, że powinien zmienić zespół.

2025.10.08 Katowice
Pilka nozna Reprezentacja Polski Sezon 2025
Konferencja prasowa i trening reprezentacji Polski
N/z Jan Urban
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2025.10.08 Katowice
Football Polish National Team Season 2025
Konferencja prasowa i trening reprezentacji Polski
Jan Urban
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej