– Rzeczywiście, spodziewamy się że mistrz Polski będzie prezentował futbol piękny i ofensywny. Tym bardziej, że stadiony rosną, przychodzi na nie więcej kibiców i więcej jest pieniędzy w budżetach klubów. Ale cóż można Wiśle zarzucać, skoro wygrywa? – powiedział napastnik Jagiellonii, Tomasz Frankowski.
– My musimy pogodzić się z porażką, wrócić teraz 600 kilometrów do Białegostoku w ciszy i spokoju, i w spotkaniu z Arką Gdynia postarać się, by ten łut szczęścia z rundy jesiennej do nas powrócił. Wtedy powrócą również zwycięstwa – uważa „Franek”.
Zdaniem byłego gracza „Białej Gwiazdy” Jagiellonia radziła sobie przy Reymonta dość dobrze. – Wydaje się, że pierwsza bramka była trochę kuriozalna. Nie mniej kuriozalna była i druga. Wtedy rzuciliśmy na szalę wszystkie nasze siły ofensywne i umiejętności by odrobić straty. Mogło być 15 gorących minut, gdybym wykorzystał ten rzut karny. Brak szczęścia, które opuściło mnie i drużynę od początku rundy wiosennej, znów dać o sobie – piłka toczyła się i toczyła, aż wyszła na korner – narzekał „Franek”.
Po meczu Sergei Parejko przyznał, że widział jak Tomasz Frankowski strzelał rzut karny w Białymstoku i przygotował się na podobne uderzenie. Zdaniem „Franka” to nie rozpracowanie go przez Pareikę miało decydujące znaczenie: – Ja nie widziałem jak on broni rzuty karne, ale to nie ta wiedza była decydująca. Miałem podnieść piłkę pół metra wyżej i byłoby po temacie. A tak, Pareiko został bohaterem spotkania.
Pod koniec pierwszej połowy trener Michał Probierz dokonał zaskakującej zmiany, ściągając z boiska aktywnego do tej pory Vuka Sotirovicia, wpuszczając młodego Bartłomieja Pawłowskiego. – Vuk podpadł sędziemu, miał już kartkę i trener chyba obawiał się drugiej żółtej bądź czerwonej kartki – tłumaczył „Franek”. – Wydaje mi się jednak, że Vuk jest na tyle doświadczonym zawodnikiem, że nie pozwoliłby sobie na zbyt prowokacyjną grę, bo osłabiłby drużynę. Ale cóż, trener dokonał zmiany i graliśmy z młodym Bartkiem Pawłowskim. Napastnik zastąpił napastnika i tyle. Zmianę schematu gry wymusiła wcześniejsza strata bramki.
– Jest dziesięć kolejek. Dajmy nadzieję innym zespołom. Przyznać jednak trzeba, że Wisła tym zwycięstwem i wcześniejszymi spotkaniami zrobiła milowy krok w kierunku zdobycia tytułu – zakończył Tomasz Frankowski.
Stałe fragmenty gry w Ekstraklasie – kto ma problem, a kto atut? [ANALIZA]
W tym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy padło 639 goli, z czego 237 stanowią bramki po stałych fragmentach gry, co daje 38,5 procenta. To wynik o blisko siedem punktów procentowych lepszy niż w poprzednich rozgrywkach.
Bartłomiej Zalewski przejął stery w akademii Legii Warszawa. Nowy dyrektor przedstawia swoją wizję
Na początku marca Legia Warszawa ogłosiła nazwisko nowego dyrektora stołecznej akademii. Po 3,5 roku stolicę opuścił Marek Śledź, który już zdążył związać się z Koroną Kielce, a w jego miejsce przyszedł Bartłomiej Zalewski. Indywidualizacja, koncentracja na talentach, przygotowanie zawodników pod pierwszy zespół – to będą priorytety akademii za jego kadencji.