Przejdź do treści

Ligi w Europie Inne ligi

Fenomen Sportingu i trenera Amorima

Dziesięć punktów przewagi nad wiceliderem dwanaście kolejek przed końcem sezonu pozwala nazywać Sporting Club de Portugal przyszłym mistrzem tego kraju. To, co wyrabia w rozgrywkach Liga NOS zespół trenera Rubena Amorima jest niesamowite. Na czym polega fenomen szkoleniowca i drużyny Lwów?


LESZEK ORŁOWSKI

Osiemnaście zwycięstw i cztery remisy w 22 kolejkach, średnio dokładnie dwie bramki zdobywane na mecz i dokładnie pół traconej stanowią doskonałą kanwę opowieści o Sportingu. Nie jest to szaleniec zmiatający w furii rywali z powierzchni, ale zimnokrwisty morderca, który ich po prostu po kolei eliminuje, zadając jak najmniej bólu, ale skutecznie. Średni wynik 2:0,5 nie kłamie: proporcje między pięknem a afektywnością w grze Lwów rozkładają się jak 30:70 i to jest, zdaje się, idealny model sukcesu w rozgrywkach ligowych.

W pucharach, gdzie decyduje nie regularność, ale dyspozycja dnia, jest jednak trochę gorzej. Najboleśniejszą z dotychczasowych wpadek ekipy Amorima pozostaje 0:2 z Maritimo 11 stycznia w meczu 1/16 Pucharu Portugalii. Owszem, trener dokonał tego dnia kilku zmian w wyjściowym składzie, czterej fundamentalni gracze: Sebastian Coates, Pedro Porro, Joao Mario oraz Pedro Goncalves weszło na boisko po 70. minucie, ale mimo wszystko końcowy wynik był bolesnym rozczarowaniem, przy okazji pokazującym, że na razie Amorim nie dochował się jeszcze szerokiej, równej kadry. Wcześniej kibice przekonali się o tym 1 października, kiedy zespół odpadł z Ligi Europy, ulegając w ostatniej rundzie kwalifikacji do fazy grupowej LASK Linz 1:4 na Jose Alvalade. O tamtą porażkę fani nie mają jednak wielkich pretensji do drużyny i trenera, gdyż akurat pojawił się w klubie COVID-19 i trudno było skoncentrować się na futbolu. Gwoli prawdy należy jednak zauważyć, że ekipa wywalczyła już Puchar Ligi, 23 stycznia ogrywając w finale Sporting Braga. Czyli zdobędzie jednak w tym sezonie podwójną koronę.

Trener bez papierów

Właśnie od Sportingu Braga należy zacząć opowieść o Amorimie, bo w tym klubie eksplodowała kariera trenerska 36-letniego dziś byłego pomocnika Benfiki i 14-krotnego reprezentanta Portugalii, między innymi podczas dwóch turniejów finałowych MŚ (2010, kiedy w ostatniej chwili zastąpił w kadrze kontuzjowanego Naniego oraz w 2014). Zaczęła się w 2018 roku w trzecioligowym klubie Casa Pia. Nie miał jeszcze wtedy odpowiednich papierów, nie był formalnie pierwszym trenerem, ale podczas jednego z meczów zachowywał się tak, jak szef, udzielając w trakcie gry wskazówek piłkarzom. Amorim otrzymał roczną dyskwalifikację i odszedł, choć wkrótce sankcja została zdjęta. Miesiąc przepracował z juniorami Benfiki, we wrześniu 2019 roku przejął rezerwy Bragi, a w grudniu zastąpił w pierwszym zespole Ricardo Sa Pinto. Zadebiutował zwycięstwem 7:1 nad Belenenses, a niebawem wygrał finał Pucharu Ligi z Porto.

Tak oto w trzy tygodnie narodziła się trenerska gwiazda. Władze klubu z Bragi od razu podpisały z Amorimem kontrakt z klauzulą odejścia w wysokości 10 milionów euro. Jakież było ich zdziwienie, gdy na początku marca 2020 roku Sporting po prostu ją zapłacił bez mrugnięcia okiem, robiąc z Amorima trzeciego najdrożej „kupionego” trenera w historii futbolu. Dziś wykupienie go z Jose Alvalade kosztowałoby chętnego 30 milionów euro, lecz niewykluczone, że się taki znajdzie. Pensja 2,5 miliona euro, jaką ma w Sportingu (pierwszy kontrakt opiewał na 300 tysięcy) to też nie jest żaden szczyt. Jednak ponoć nie zamierza odchodzić z Portugalii, dopóki nie ukończy kursu UEFA Pro.

Amorim przez wiele lat grał w Benfice pod wodzą Jorge Jesusa, także obecnego trenera tego zespołu. Cały czas odważnie deklaruje się jako kibic Orłów, jednak charyzmatycznego JJ nie uważa za swojego mistrza. – Szanuję i cenię tego trenera, ale nie nazwałbym się jego uczniem. Idę własną drogą – powtarza. Dla autorytetów w ogóle ma znikomy respekt. Słynna stała się jego kłótnia z następcą w Bradze, Carlosem Carvalhalem, którego określił w końcu jako papugę, która za dużo gada. Dla sędziów też nie ma litości, za to nigdy nie skrytykował publicznie żadnego ze swoich zawodników.

Futbol Sportingu pod wodzą nazywanego nowym Nagelsmannem Amorima jest dosyć tajemniczy. Niełatwo określić, na czym polega jego fenomen. Na pewno kluczem powodzenia jest świetnie zorganizowany pressing. Nie odbywa się on wedle ściśle zaplanowanych schematów, lecz bazuje na wyczuciu piłkarzy, którzy trafnie odgadują, kiedy i do kogo w kilku doskoczyć, które ścieżki podań zamknąć. To doprawdy zdumiewające, że młodzi zawodnicy tak trafnie to wykonują! W obronie pozycyjnej kluczem jest wzajemna asekuracja i podwajanie krycia. I znów nie wiadomo ani czemu, ani jak, ale podczas meczów Sportingu zawsze dzieje się tak, że zawodnik rywali mający piłkę w pobliżu pola karnego SCP, jest po prostu osaczony przez jego zawodników. Z kolei atak przebiega dwojako. Drużyna potrafi długo utrzymywać się przy piłce, rozgrywać ją, niby bawiąc się w dziadka, co niebywale męczy rywala, lecz gdy tylko któryś z pomocników albo obrońców zauważy wolną przestrzeń przed jednym z napastników, od razu zagrywa w nią piłkę. A potem rzeczy dzieją się już błyskawicznie.

Amorim wybrał system 1-3-4-2-1 i ściśle się go trzyma, praktycznie nie eksperymentując z innymi ustawieniami, gdyż istotnie nie ma takiej potrzeby. A oto wiodące postaci jego zespołu.

Wielkie talenty na boisku

Bramkarz Antonio Adan, przez wiele lat rezerwowy w Realu i Atletico, bez szans na wygranie rywalizacji z Ikerem Casillasem czy Janem Oblakiem, jak napisała ostatnio o nim „Marca”, w wieku 33 lat w końcu znalazł w Lizbonie raj, którego szukał tak długo. To właśnie ci dwaj jego prześladowcy zarekomendowali mu transfer do ligi portugalskiej, którą sami dobrze poznali. Imponuje przede wszystkim spokojem, pewnością, dużo nie fruwa, bo nie musi. Mimo tego został wybrany najlepszym bramkarzem stycznia w lidze. Po cichu marzy o szansie od Luisa Enrique.

Liderem linii obrony jest 30-letni, potężny (196 cm, 92 kg) Urugwajczyk Sebastian Coates, były zawodnik Liverpoolu, w Sportingu od 2016 roku. Podobnie jak Adan, w 22 kolejkach ani na minutę nie opuścił boiska. Postura i siła nie są bynajmniej jego jedynymi atutami. Znakomicie nadzoruje grę całego bloku, umie też długim podaniem rozpocząć akcję ofensywną i strzelić głową gola. Kryjący: Zou Feddal, też mający doświadczenia z Primera Division oraz młodzi Luis Neto (22 lata) i Gonzalo Ignacio (19) to dzieciaki zdolne i bystre, obaj grają inteligentnie, czujnie.

Na prawym wahadle szaleje niedoceniany w Hiszpanii przez wiele lat Pedro Porro, który w poprzednim sezonie nie przebił się w Valladolid. – Jest wciąż młodym zawodnikiem i ma mnóstwo sił, ale gra wytrawnie jak weteran – określił go Adan. Przez trzy kolejne miesiące, od listopada do stycznia, 21-latek był wybierany najlepszym obrońcą Ligi NOS! A jednocześnie w styczniu otrzymał nagrodę za najładniejszego gola, bombę z dystansu w meczu z Boavistą. To on także zadał decydujący cios w finale Pucharu Ligi. Pozostaje wypożyczony do Sportingu z Manchesteru City, w którym jednak nigdy jeszcze nie zagrał. Drugie wahadło obsadza 18-letni wychowanek Nuno Mendes, który ładnie atakuje, ale przede wszystkim zadziwia dojrzałością gry obronnej. Niebawem dostanie pierwsze powołanie do młodzieżówki, już pytają o niego wielkie kluby.

Środek pola obsadza rotacyjnie trzech piłkarzy. Za kreowanie gry odpowiada 27-letni Joao Mario – naprawdę finezyjny playmaker, podający kolegom do nogi dopieszczone piłki. Trudno zrozumieć, jak zawodnik o takiej technice mógł nie sprawdzić się w Interze Mediolan. 22-letni Brazylijczyk Matheus Nunes to gracz typu box to box, świetny w rozbijaniu akcji rywala, ale również chętnie ruszający środkiem boiska w szturmie na ich bramkę. 25-letni Joao Palhinha to z kolei masywny defensywny pomocnik, w typie Williama Carvalho, bardzo stabilny i pewny w grze. Amorim ściągnął go ze sobą z Bragi.

W zimowym okienku transferowym trener naciskał na szefów, by kupili mu kolejnego byłego podopiecznego, silnego napastnika Paulinho, który w poprzednim sezonie strzelił 17 goli dla Bragi. Tak się stało i teraz tylko czekać, aż stanie się nowym liderem linii ataku. Na razie jednak jej gwiazdą jest autor już 15 goli Pedro Goncalves. O tym niezwykle szybkim i dynamicznym prawoskrzydłowym, tworzącym na tej flance znakomicie rozumiejącą się parę z Pedro Porro, pisaliśmy w „PN” kilka tygodni temu. Od tego czasu zmieniło się tyle, że coraz mocniej na transfer zawodnika naciska Manchester United, widząc w nim idealnego partnera dla Bruno Fernandesa. Mikry (173 cm) dwudziestolatek grał już zresztą na Wyspach, w zespole Wolverhampton, ale był wtedy za młody, by zrobić tam karierę. Drugie skrzydło należy do 26-letniego Nuno Santosa, kupionego z Rio Ave, mimo że w 32 meczach poprzedniego sezonu strzelił tam tylko dwa gole. Teraz ma ich już sześć. Właśnie przypadek tego nie wyróżniającego się niczym szczególnym, jeśli chodzi o indywidualne umiejętności, zawodnika najlepiej dowodzi klasy Amorima. Dostrzegł w nim gracza dla siebie i zrobił z niego element idealnie wpasowany w system gry Sportingu. Być może najsłabszym punktem zespołu jest środkowy napastnik Tiago Tomas, który zdobył jak na razie zaledwie dwie bramki. Chłopak ma jednak dopiero 18 lat, a już wiele umie. Póki co przede wszystkim koncentruje się na wyciąganiu z pola karnego stoperów rywali, by mogli je atakować skrzydłowi.

Pozostali zawodnicy grają znacznie mniej, Amorim niechętnie rotuje składem. Kusi zatem teza, że gdyby nie niepowodzenie w zmaganiach z LASK i konieczność gry także w Lidze Europy, Lwy nie ryczałyby w lidze tak donośnie i przeraźliwie.

H H H

Dwa lata temu Sporting znalazł się w najgłębszym kryzysie w swej historii. Po tym, jak kibice wpadli na trening w ośrodku w Alcochete i poturbowali piłkarzy, prawie wszyscy wystąpili o rozwiązanie kontraktów. Z drużyny odeszli między innymi Bruno Fernandes, William Carvalho, Bas Dost, Gelson Martins. Wydawało się, że mistrzostwo z 2002 roku, zdobyte dzięki 42 ligowym golom Mario Jardela, jeszcze na wiele lat pozostanie ostatnim. Jednak uzyskane ostatecznie za piłkarzy pieniądze (50 milionów za Bruno Fernandesa, 25 za Carvalho…) posłużyły prezydentowi Fernando Varandesowi oraz dyrektorowi sportowemu Hugo Vianie do zbudowania ekipy młodej i głodnej sukcesów. A 10 milionów wydanych na Amorima jawi się jako złoty strzał. Także 16 milionów za Paulinho oraz 6,5 za Goncalvesa to będą kapitalne inwestycje.

Dziś Sporting jest jedynym zespołem w liczących się ligach Europy, który jeszcze nie przegrał meczu, a także stracił najmniej bramek. Mistrzostwa raczej nikt mu sprzed nosa nie sprzątnie, natomiast weryfikacja jakości pomysłów Amorima oraz klasy zawodników nastąpi w kolejnej edycji Ligi Mistrzów.

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 13/2026

Nr 13/2026

Ligi w Europie Inne ligi

Niemiecki napastnik na celowniku klubów z Bundesligi i Premier League

Nicolo Tresoldi pokazuje się z dobrej strony na belgijskich boiskach. Obiecujące występy młodzieżowego reprezentanta Niemiec nie umknęły uwadze klubów z najmocniejszych lig na Starym Kontynencie.

Club's Nicolo Tresoldi celebrates after scoring during a soccer match between Club Brugge and RSC Anderlecht, Sunday 08 March 2026 in Brugge, on day 28 (out of 30) of the 2025-2026 'Jupiler Pro League' first division of the Belgian championship. BELGA PHOTO BRUNO FAHY (Photo by BRUNO FAHY/Belga/Sipa USA)
2026.03.08 Brugia
pilka nozna liga belgijska
Club Brugge - RSC Anderlecht Bruksela
Foto Belga/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

OFICJALNIE! Goncalo Feio ma nowy klub! Jest potwierdzenie!

Goncalo Feio ma now klub. Były trener m.in. Radomiaka i Legii podejmie się wyzwania w swojej ojczyźnie.

2025.04.06 Zabrze
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2024/2025
Gornik Zabrze - Legia Warszawa
N/z Goncalo Feio
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2025.04.06 Zabrze
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2024/2025
Gornik Zabrze - Legia Warszawa
Goncalo Feio
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Włodarze Porto podjęli decyzję ws. Kiwiora. Nie mieli wątpliwości

Latem ubiegłego roku Jakub Kiwior zamienił Arsenal na FC Porto na zasadzie wypożyczenia. „Smoki” zapewniły sobie opcję wykupu środkowego obrońcy i planują z niej skorzystać.

Jakub Kiwior seen during UEFA Europa League game between teams of FC Porto and OGC Nice Bernardo Benjamim/Ball Raw Images Porto Estadio do Dragao Portugal Copyright: xBernardoxBenjamimx bernardobenjamim_fcporto_nice_2526-09
2025.11.27 Porto
pilka nozna liga europy
FC Porto - OGC Nice
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Feio powalczy o utrzymanie? Nowy klub ma go na radarze

Goncalo Feio wróci na ławkę trenerską, a przynajmniej za to się zanosi. 36-latek ma trafić do swojej ojczyzny i pomóc w walce o utrzymanie jednej z portugalskich drużyn.

2026.02.08 Częstochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa 2025/2026
Rakow Czestochowa - Radomiak Radom 
N/z 
Goncalo Feio

Foto Grzegorz Misiak  / PressFocus


2026.02.08 Czestochowa
Football Polish PKO Ekstraklasa Season 2025/2026
Rakow Czestochowa - Radomiak Radom 
Goncalo Feio


Credit: Grzegorz Misiak / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Legendarny szkoleniowiec wraca na ławkę trenerską!

To niezwykle romantyczna historia na zapleczu Premier League. Szkoleniowiec wraca na ławkę trenerską klubu po… 44 latach. Sprawdź, o kim mowa!

Roy Hodgson manager of England celebrates the 1-3 victory over Scotland
18.11.2014 Glasgow
PILKA NOZNA
Eliminacje Mistrzostw Europy Euro 2016
Szkocja - Anglia (Scotland vs England)
FOTO Matthew Ashton / AMA / PRESSFOCUS

POLAND ONLY!!
Czytaj więcej