EUROZŁĄCZE 8: Chcesz tytuł szlachecki? Nie możesz się bać. Southgate się nie bał
W 2018 roku Anglię opanował szał kamizelkowy. Zapatrzeni w swojego eleganckiego selekcjonera, wyspiarze zaczęli nagminnie do pracy nosić kamizelki. W tym roku furorę ponoć robił Gareth Southgate w kamizelce, tyle że ratunkowej, siedząc bodaj w wannie, w każdym razie w płytkiej wodzie. To mem internetowy w kontekście zachowawczej, ultra bezpiecznej i przy tym niestrawnej taktyki wicemistrzów Europy. Kto będzie jednak pamiętał o stylu, jeśli Anglicy w Niemczech sięgną po złoto?
Jeśli wskazać drużynę, która w sposób absolutny doczłapała się do finału ME, to książkowym przykładem będzie Portugalia anno 2016. Z tym że tegoroczne Euro ma również swojego mistrza czołgania się i jest nim nieoczekiwanie reprezentacja Anglii. Ze Słowacją uratował ją cud plus geniusz Jude’a Bellinghama, ze Szwajcarią perfekcyjne jedenastki, z Holandią – nos trenera. Mając w swoich szeregach najdroższych piłkarzy świata, najlepszego gracza Premier League minionego sezonu (Phil Foden), La Ligi (Bellingham) i może Bundesligi (formalnie i słusznie tytuł trafił do Floriana Wirtza, ale gdyby nie „choroba” Bayernu, wyróżnienie należałoby się zapewne Harry’emu Kane’owi), uprawiała często antyfutbol. To wystarczyło by znaleźć się w finale, ale na Hiszpanię może nie wystarczyć.
Holandia odpadła z Euro po golu w 90. minucie. 36 lat temu, gdy zdobywała tytuł na niemieckich boiskach, w półfinale Marco van Basten trafił na 2:1 w 88. minucie… Bramka Olliego Watkinsa przypominała tamtą, bo też w asyście obrońcy, też po prostopadłym zagraniu. Różnica polega na tym, że wtedy podawał Jan Wouters a nie Cole Palmer, strzelcowi nie przeszkodził Juergen Kohler, a nie Stefan de Vrij. Wówczas Ronald Koeman wymienił się po meczu koszulką z Olafem Thonem po czym ostentacyjnie podtarł nią sobie tyłek, dziś wściekły i urągający sędziemu, jako przegrany trener, wraca do domu. Prawdziwy rechot historii.
BRAK SZACUNKU
Przed meczem z Holandią na wyspach było gorąco. Zajmowano się swoją reprezentacją (bardzo słusznie), trenerem (mniej słusznie) i arbitrem (najmniej to istotna sprawa). Zacznijmy od tego ostatniego.– Zastanawiam się, jak UEFA na to wpadła?! – huknął Gary Lineker. Felix Zwayerw 2005 roku brał udział w skandalu związanym z ustawianiem meczów, był zawieszony na pół roku przez niemiecką federację. W 2021 roku po meczu BVB z Bayernem, Bellingham ocenił pracę Zwayera prowadzącego tamto spotkanie: – Dajesz taki mecz sędziemu, który w przeszłości ustawił mecz, więc czego się spodziewać?
4
Czwartą bramkę w 14. występie w drużynie narodowej zdobył Ollie Watkins, 28-letni napastnik Aston Villi.
Anglik został ukarany finansowo, Zwayer uznał jego postawę jako pozbawioną szacunku. Teraz panowie stanęli obok siebie na murawie w Dortmundzie. I choć były obawy na wyspach, to sędzia na pewno nie był problemem Anglików. Co więcej, podyktował dla nich rzut karny (słusznie), mimo że wielu ekspertów i komentatorów miało wątpliwości. O ile zdanie Koemana (– To nie był rzut karny. Piłka nożna jest niszczona przez tego typu decyzje VAR.) co oczywiste można pominąć, to warto przytoczyć opinię Gary’ego Neville’a: – Jako obrońca myślę, że podyktowanie tego karnego to absolutna hańba – zakomunikował były kadrowicz w rozmowie z ITV Footbal.
PRZEBUDZENIE
Temat numer dwa – Southgate. Gra drużyny narodowej do tego stopnia rozczarowała kibiców, że swój gniew skupili na selekcjonerze. Po jednym z meczów grupowych dziękując fanom za doping został oblany piwem. Media też nie zostawiały na nim suchej nitki. Niby podkreślano, że Southgate, pracujący z kadrą od 2016 roku i właśnie na Euro świętujący jubileusz – setny raz prowadził drużynę narodową w ćwierćfinale – doprowadził kadrę do półfinału MŚ, finału ME i teraz ponownie finału (a kto wie czym się ta droga zakończy), to jednak zaznaczano, że trafił na znakomite pokolenie i póki co nie potrafił tego udokumentować trofeum. „The Telegraph” utrzymuje, że w przypadku sięgnięcia po złoto na Euro, podobnie jak Alf Ramsey za tytuł mistrza świata ’66, Southgate otrzyma tytuł szlachecki. To byłoby wielkie wyróżnienie dla kogoś, kto musiał zmierzyć się jako zawodnik z morderczą falą hejtu po finałach ME 1996.
64
Tyle zwycięstw w 101. meczach jako selekcjoner Anglików odniósł Gareth Southgate.
Do środy wiedzieliśmy jedno – Anglicy są mocni w defensywie ale beznadziejnie wyglądają w ataku. Ospali, apatyczni, niekreatywni, pod formą fizyczną i każdą inną możliwą. Kane zagubiony, bez podań. Bellingham niby się starający, ale bez zwykłej dynamiki i skuteczności. Foden w niczym nie przypomina zawodnika, którego ogłoszono graczem sezonu w Premier League (27 goli i 12 asyst na wszystkich frontach w klubie). W środę, w Dortmundzie, Lwy zaczęły się budzić, a przynajmniej momentami otwierać oczy i pokazywać kły. W pierwszej połowie obie drużyny wręcz rozgrzały swoją postawą. To chwilami była Anglia jakiej oczekiwaliśmy od początku turnieju. Wymiana ciosów, jakość, odporność psychiczna. Po przerwie jakby światło zgasło i wydawało się, że wszystko zmierza w jasnym kierunku – do dogrywki i rzutów karnych.
Southgate wykazał się odwagą – zdjął z boiska dwóch swoich asów: Kane’a (fakt, że bardzo zmęczony, ale to jednak Kane!) i Fodena (chwalonego za występ, podejmującego na boisku rożne role i zadania). Na dziesięć minut przed końcem wpuścił niedoświadczonych Palmera (8A) i Watkinsa (14A). To oni przeprowadzili decydującą akcję. Pierwszy zagrał prostopadle, drugi zaś zrobił wszystko idealnie – lepiej się nie dało.
Fot. Grzegorz Wajda
Selekcjoner promieniał: – Zadecydował charakter. Nie zasługiwaliśmy na to, by gonić wynik. To był tylko moment, ale poza tym dobrze weszliśmy w mecz. Chyba pierwszy raz reprezentacja Anglii miała 60% posiadania piłki przeciwko takiej drużynie…
Z Hiszpanią proporcje pewnie się odwrócą. Anglicy wierzą jednak, że ich trener, który miał być tymczasowym, a może być największym selekcjonerem Albionu w historii, znów coś wymyśli i będzie zarządzał meczem równie doskonale jak w Dortmundzie. A przynajmniej lepiej od Luisa de la Fuente.
Z opóźnieniem przeczytałem tekst Leszka Milewskiego pod tytułem „Sen o Widzewie”. Zaczyna się tak: „Ukułem kiedyś myśl, według której na Widzewie zawsze trwa mecz z Borussią Dortmund. Wchodzisz na stadion, patrzysz na murawę – składy jakby inne. Nie widać Łapińskiego, Citki. Nie widać Sammera, Rickena. Ale jeśli tylko odpowiednio zmrużysz oczy, są. Są jako cień zdarzeń, są jako wieczny punkt odniesienia. Wieczny punkt odniesienia, w którym przyszły triumfator Ligi Mistrzów w końcówce wali po autach, by wywieźć ze skromnej Łodzi remis”.
Optymistyczna elegia dla Legii [Felieton Zbigniewa Rokity]
Kilka lat temu pewien komentator nieco się zagalopował nazywając mecz Piasta z Legią derbami Polski. Dziś na zasadzie „odwróć tabelę, Legia i Piast na czele” to raczej mecze o awans do I ligi, które ku mojemu, jako kibicowi Piasta,
zadowoleniu, Piastunki przegrały. Legia bije własne antyrekordy, ja jednak odczuwam dysonans.
Konsternacja. Które oblicze reprezentacji jest prawdziwe?
Pytanie które oblicze reprezentacji Polski jest prawdziwe? To z piątku przeciw Holandii, która nas uwiodło, czy to z poniedziałku, z koszmarnego meczu na Malcie, które nas przestraszyło?
Lewandowski zatańczył do muzyki Probierza [KOMENTARZ]
Robert Lewandowski w sprawie pozbawienia go opaski kapitana reprezentacji Polski zatańczył tak, jak mu zagrano. Został wskazany palcem przez selekcjonera jako zły kapitan kadry, zawieszając karierę reprezentacyjną, decyzję Michała Probierza jeszcze podżyrował.
Wisienka na neapolitańskim torcie. Czy Napoli nie odda już prowadzenia w Serie A?
Przed nami najbardziej pasjonująca końcówka sezonu Serie A w XXI wieku! Zarówno lider SSC Napoli (79 punktów), jak i wicelider Inter (78) do finiszu przystępują wyczerpane fizycznie i psychicznie. Oba zespoły są jednak gotowe na wykonanie tego ostatniego, decydującego kroku.