Engel dla PN: Lech może sprawić przyjemną niespodziankę
Nie można mieć żadnych wątpliwości, Lech Poznań trafił w III rundzie eliminacji Ligi Mistrzów na najtrudniejszego z dostępnych rywali. Na drodze Kolejorza stanie FC Basel, a o szansach naszego mistrza ze Szwajcarami rozmawialiśmy na gorąco z trenerem Jerzym Engelem.
– Oglądał pan losowanie? Jak pan widzi szanse Lecha w dwumeczu z FC Basel? Oczywiście, jeśli mistrz Polski przejdzie FK Sarajewo. – Basel to niezwykle doświadczony przeciwnik na tym poziomie rozgrywek. Już przecież nie raz sprawił sporo problemów mocniejszym drużynom i to będzie dla Lecha taki pierwszy test w tym sezonie. Zobaczymy na co będzie stać mistrza Polski w konfrontacji z takim rywalem. – Pierwsze reakcje są jednak negatywne. Trudniejszego przeciwnika Kolejorz nie mógł wylosować? – U nas zawsze są minorowe nastroje, dopóki nie uda się dokonać czegoś pozytywnego. Myślę, że Lech może wszystkich zaskoczyć i sprawić przyjemną niespodziankę. Drużyna z Poznania znajduje się obecnie na takiej pozytywnej fali i ma szanse, by przejść Szwajcarów.
– Powtórzyć osiągnięcie Legii z poprzedniego sezonu? – Dokładnie. Wtedy mało kto wierzył, że Legii uda się pokonać na boisku Celtic i podobnie było w dwumeczu z Ajaksem Amsterdam. Tam także mistrz Polski zaprezentował się dobrze, chociaż przypomnijmy, że musiał sobie radzić bez swojego lidera (Miroslava Radovicia – red.). Wszystko jest więc możliwe.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.
Fatalne pudło z rzutu karnego w Lidze Mistrzów! Co za wtopa [WIDEO]
Juventus wygrał 2:0 z Benfiką w ostatniej kolejce Champions League. Gola dla pokonanych mógł zdobyć Vangelis Pavlidis, ale fatalnie pomylił się przy strzale z "jedenastki".