Wielkie Derby Śląska zakończyły się remisem. W starciu Ruchu Chorzów z Górnikiem Zabrze emocji – także tych pozasportowych – nie brakowało. Jedynym mankamentem meczu był brak goli.
Starcie w Chorzowie były zapowiadane jako wielki hit 26. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Faworytem byli oczywiście piłkarze Waldemara Fornalika, którzy wciąż walczą o mistrzostwo Polski, jednak Górnik zapowiadał, że nie zamierza przy Cichej tanio skóry sprzedawać. Dodatkowo, ekipa z Zabrza od kilku tygodni spisuje się bardzo dobrze, więc wielkie emocje były gwarantowane.
Początek należał do gości. Bardzo ładnie uderzał Arkadiusz Milik, ale piłka po jego strzale nieznacznie minęła słupek bramki Michala Peskovicia. W odpowiedzi strzelał Janoszka, ale nic z tego nie wynikło. Na boisku dominowała ostra walka i dlatego już w 29. minucie musiało dojść do pierwszej zmiany. W jednym ze starć ucierpiał Oleksandr Szeweluchin i Adam Nawałka nie miał wyboru. Miejsce Ukraińca na placu gry zajął Adam Marciniak.
Klarownych okazji było niewiele. Swoje szanse mieli Marcin Malinowski i Żelijko Djokić, ale za pierwszym razem dobrze spisał się Łukasz Skorupski, a w kolejnym przypadku piłka minęła bramkę Górnika. W 40. minucie z daleka uderzał Mariusz Magiera i brakowało naprawdę niewiele, by zaskoczył on Peskovicia. Najlepszą okazję tuż przed przerwą miał Łukasz Janoszka, który znalazł się w sytuacji sam na sam ze Skorupski, ale ten świetnie obronił.
W drugiej połowie Niebiescy próbowali przejąć inicjatywę. Blisko otwarcia wyniku byli Arkadiusz Piech, Maciej Jankowski i Marek Zieńczuk, jednak piłka nie chciała wpaść do siatki rywali. Szczególnie okazja tego pierwszego była znakomita. Najskuteczniejszy snajper Ruchu znalazł się oko w oko ze Skorupskim, jednak ten był w niedzielne popołudnie w wybornej dyspozycji i ponownie uratował swój zespół.
W 70. minucie sędzia Daniel Stefański musiał przerwać zawody z powodu zamieszania na trybunach. Kibice Niebieskich przedarli się do sektora zajmowanego przez sympatyków gości i zaczęli odpalać racę. Mecz wznowiono dopiero po interwencji służb porządkowych. Do roboty wzięła się także policja, która była zmuszona do użycia broni gładkolufowej.
Im bliżej końca meczu, tym coraz wyraźniej zarysowywała się przewaga gospodarzy. Stuprocentową szansę miał Jankowski, ale będą w bardzo dobrej pozycji nieznacznie przestrzelił. Na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem bardzo ładnie wypuszczony został Piech, ale bardzo przytomnie zachował się Skorupski, który szybkim wyjściem z bramki zażegnał niebezpieczeństwo. Swoją okazję miał także Grzyb, ale jego strzał głową w końcówce minimalnie minął celu.
Sędzia doliczył aż sześć minut, ale rezultat do końca nie uległ już zmianie. Ruch nie wykorzystał więc szansy na odrobienie dwóch punktów do Legii. Status quo w ligowej tabeli został więc utrzymany. Niebiescy plasują się na trzecim miejscu, a Górnik jest ósmy.
PZPN już zadecydował?! Tegoroczny Superpuchar Polski to nie wszystko
W południe gruchnęła wiadomość, że PZPN rozważa przeniesie meczu o Superpuchar Polski do Wrocławia. Teraz "Gazeta Wrocławska" donosi, że decyzja w tej sprawie została już podjęta.
Arka Gdynia uległa Termalice na własnym terenie, co pogrzebało jej matematyczne szanse na utrzymanie się w Ekstraklasie. Obejrzyj skrót najciekawszych wydarzeń z tego szalonego spotkania!
Znamy mistrza oraz dwóch spadkowiczów. Oto tabela Ekstraklasy przed sobotnim finiszem
Poniedziałkowy mecz Arki Gdynia z Termaliką wskazał nam drugiego spadkowicza, którym zostali właśnie Arkowcy. Sprawdź, jak wygląda pozycja poszczególnych drużyn przed 34. kolejką.
Bruk-Bet zatopił Arkę. Poznaliśmy drugiego spadkowicza
Arka Gdynia prowadziła z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza 2:1, by w ostatnim kwadransie stracić dwa gole. Porażka z zespołem Marcina Brosza oznacza dla żółto-niebieskich degradację do Betclic 1 ligi.