Na własnym terenie Górnik Zabrze nie zawiódł. Podopieczni Adama Nawałki przed własną publicznością zaprezentowali się bardzo dobrze i ograli rewelację sezonu – Koronę Kielce. Bohaterem niedzielnego starcia został Arkadiusz Milik.
W Koronie Kielce nikt nie chce się przyznać, że zespół walczy o wysokie cele w tym sezonie. Po niedzielnym meczu podopieczni Leszka Ojrzyńskiego mogli zbliżyć się do lidera – Legii Warszawa – już tylko na jeden punkt. Jednak najpierw trzeba było zaprezentować się z dobrej strony w Zabrzu w starciu z miejscowym Górnikiem.
Spotkanie zapowiadano jako rywalizację dwóch ambitnych i zawsze walczących do końca drużyn. W końcu piłkarze Korony i Górnika znani są z ostrej gry. Pierwsze fragmenty meczu niestety nie zachwycały. Oprócz właśnie walki nie mieliśmy zbyt wiele piłkarskiej jakości.
W 34. minucie arbiter słusznie odgwizdał rzut karny dla Górnika za faul na Arkadiuszu Miliku. Sam poszkodowany zdecydował się na wykonanie „jedenastki”. To była bardzo dobra decyzja, gdyż zawodnik Górnika pewnym uderzeniem pokonał Zbigniewa Małkowskiego.
Po czterech minutach zrobiło się 2:0. I znowu bohaterem Górnika okazał się Milik. Piłkarz gospodarzy bardzo pewnym uderzeniem w sytuacji sam na sam wpisał się ponownie na listę strzelców. Fatalnie zachował się Pavol Stano, który złamał linię obrony Korony i przez to arbiter nie mógł odgwizdać pozycji spalonej.
W drugiej połowie Korona nie przejęła inicjatywy. Duża w tym zasługa piłkarzy Górnika, którzy nie cofnęli się do rozpaczliwej obrony. Gospodarze wygrali i mają na swoim koncie upragnione 32 punkty. Śląskiemu zespołowi już nie grozi spadek z ligi. A Korona pomimo niedzielnej porażki pozostaje w grze o najwyższe cele w Ekstraklasie.
Media: Legia szykuje się na czarny scenariusz. Co po spadku z ligi?
Legia Warszawa gra jeden z najgorszych sezonów w swojej historii i widmo spadku coraz mocniej krąży wokół Łazienkowskiej. Media już wieszczą scenariusz, co się stanie, jeśli Legia opuści PKO BP Ekstraklasa.
Ishak wróci do reprezentacji Szwecji?! „To byłby zaszczyt znowu założyć koszulkę reprezentacji.”
Mikael Ishak zagrał w siedmiu meczach reprezentacji Szwecji. Tamtejsze media zapytały go o potencjalny powrót do kadry, jednak napastnik Lecha stwierdził, że reprezentacja narodowa to dla niego etap już zamknięty.