Wtorkowy mecz eliminacyjny pomiędzy Serbią a Albanią pełen był pozasportowych prowokacji. W 42. minucie spotkania jednak sprawy zaszły za daleko i sędzia zmuszony był przerwać grę przy stanie 0:0.
Ze względu na napięte stosunki między oboma państwami mecz odbywał się bez albańskich kibiców. Ci jednak postanowili zaznaczyć swoją „obecność” na stadionie. Pod koniec pierwszej połowy nad boiskiem można było dostrzec albańską flagę nawiązującą do mocarstwowych aspiracji kraju. Okazało się, że zwisa ona z… drona latającego nad polem gry.
Kiedy Stefan Mitrović złapał flagę i ściągnął drona jak latawiec, podbiegli do niego albańscy piłkarze z zamiarem odebrania zdobyczy. Chwilę potem wywiązała się bójka, a sędzia zmuszony był do przerwania spotkania.
Po kilkunastu minutach piłkarze Serbii oraz arbitrzy chcieli wznowić mecz, jednak sprzeciwili się temu zawodnicy Albanii.
O sterowanie dronem z wysokości trybuny VIP podejrzany jest brat albańskiego premiera, Olsi Rama.
Radość w Łodzi, smutek w Białymstoku. DR Konga ogłosiła kadrę na mundial
Dwóch piłkarzy z klubów PKO BP Ekstraklasy branych było pod uwagę w kontekście wyjazdu na MŚ z reprezentacją Demokratycznej Republiki Konga. Zaszczyt ten ostatecznie spotkał jednak tylko Steve Kapuadiego.
Carlo Ancelotti z nowym kontraktem. Znak zaufania federacji
Włoski szkoleniowiec nie przeszedł jeszcze pierwszego poważnego testu w roli selekcjonera Canarinhos. Mimo to federacja postanowiła podpisać z nim długoterminowy kontrakt.