Dlaczego kadra musiała grać na klepisku? Rozmawiamy z wybitnym ekspertem od przygotowania murawy
Wiadomości o fatalnym stanie muraw zdominowały start piłkarskiej rundy
wiosennej w Polsce. Nowe stadiony nie rozwiązały problemu nawet na
poziomie ekstraklasy, a kłopoty z trawą dotknęły również reprezentację narodową, a więc najważniejszy zespół w kraju. O przyczyny zapytaliśmy jednego z najlepszych
fachowców w kraju, byłego greenkeepera Stadionu Narodowego, Waldemara Kowalczuka.
Murawa w Poznaniu była w katastrofalnym stanie (foto: Ł.Skwiot)
– Czy trwająca zima miała prawo zaskoczyć greenkeeperów? –
Podobnie jak kilka ostatnich była łagodna i bardzo korzystna do
przeprowadzenia wszystkich prac konserwacyjnych – mówi Kowalczuk. –
Takiego szczęścia nie mieliśmy na przykład w trakcie budowy Stadionu
Narodowego, kiedy kładąc murawę na inauguracyjny mecz z Portugalią w
lutym 2012 roku musieliśmy zbudować specjalne tunele, aby stworzyć
odpowiednie warunki. W tym roku na kilku stadionach warunki do gry były
idealne. Zwracam uwagę, że rozmawiając o stanie boisk nie mówimy tylko o
stratach finansowych z powodu odwołanych meczów, ale też o
bezpieczeństwie piłkarzy oraz sędziów.
– Mamy nowoczesne stadiony, ale problem nieprzygotowanych muraw, lub przygotowanych nieodpowiednio, ciągle powraca. –
Kłopot tkwi w braku rzetelnej grupy osób, która technicznie
dokonywałaby odbioru płyt. Przez lata tematu nie ruszyła Ekstraklasa SA
ani PZPN. W praktyce odbiór polega na zmierzeniu boiska, bramek, ich
osadzenia i sprawdzeniu czy piłka się odbija. Powinno się tego dokonywać
już na etapie założeń projektu, a potem kontrolować w czasie
inwestycji. Wszystkie stadiony w Polsce zostały zbudowane w oparciu o
wytyczne UEFA, które w dziedzinie murawy bazują na niemieckich normach
DIN. To biblia dla każdego stadionu budowanego w Europie precyzyjnie
wskazująca, że drenaż powinien odprowadzać 10 centymetrów wody w ciągu
godziny. Jeśli po dwóch godzinach od opadu woda stoi, to znaczy, że cały
system działa źle. Taką próbę jest bardzo łatwo przeprowadzić na
wycinku każdego boiska w dowolnym czasie. To nie jest skomplikowane. – W wymogach licencyjnych od lat wpisany jest obowiązek posiadania podgrzewanej murawy. Według wielu to rozwiązuje problem. –
To znaczy, że osoba nie ma pojęcia o budowie murawy, pracy i specyfice
systemu. Wszystko co najważniejsze – jest niewidoczne pod ziemią. Na
kondycję jedynej widzialnej warstwy, czyli trawy, pracuje kolejno: darń,
warstwa wegetacyjna, drenażowa i kumulacyjna. To system głęboki nawet
na 40 centymetrów, w którym przenikanie wody między kolejnymi warstwami
musi następować płynnie i według założeń projektu. Podgrzewanie może być
pomocne w pewnych sytuacjach, głównie w rozmrażaniu dolnych warstw
gruntu, co poprawia drenaż. Kiedy temperatury są dodatnie podgrzewanie
spełnia drugorzędną rolę i nigdy nie załatwi utrzymania murawy w
zdatności do gry.
– Kiedy pojawiają się najczęstsze pomyłki? –
Niestety odnoszę wrażenie, że najczęściej jeszcze w fazie założeń.
Boiska są budowane w różnych miejscach, każdy z przypadków potrzebuje
indywidualnego potraktowania. Kiedy podłoże jest ilaste, czyli wolniej
absorbuje wodę, wtedy warstwa drenażowa i kumulacyjna musi być grubsza.
– Czyli podstawa to dokładne zbadanie terenu? –
Tak, nawet 60 centymetrów i głębiej, z uwzględnieniem struktury gleby i
wód podziemnych. Profesjonalne badania na tym etapie to elementarz do
projektu, a potem utrzymania i serwisowania murawy. Druga sprawa to
wykonanie i utrzymanie boiska.
– Jakie wtedy można popełnić błędy? –
Najczęściej zastosowanie zbyt grubej warstwy wegetacyjnej, co powoduje
problemy z odprowadzaniem wody i zamulenie całego układu. Odnoszę
wrażenie, że w Polsce po prostu wymienia się warstwę wierzchnią,
pokazując, że przecież walczymy z problemem. To precyzyjna robota:
spadki na płycie boiska powinny wynosić od około 0,5 do 0,65 procenta, i
być wyprofilowane w układzie koperty z dokładnością wykonania plus
minus 10 milimetrów. Wszelkie nierówności i zagłębienia utrudniają
odprowadzanie wody.
– Według przepisów sędzia wizytuje murawę
trzy godziny przed meczem. Tak było w Bielsku-Białej, gdzie na antenie
nc+ sędzia Tomasz Musiał chwalił nawierzchnię, a ta przypominała
miejscami bagno. Co może się zdarzyć w tym czasie? – Wracamy do
reguły dziesięciu centymetrów na godzinę. W strefie klimatycznej Polski
nie zdarzają się opady tak silne jak 30 centymetrów wody w ciągu trzech
godzin. Przepisy są zatem OK.
– W Kielcach po odwołaniu
spotkania postanowiono wymienić murawę. Po kilku dniach ma się tam odbyć
zaległy mecz z Piastem, po trzech kolejnych jest zaplanowany następny.
To możliwe? – Teoretycznie tak. Jednak nie jest to wskazane ze
względu na zbyt krótki czas na ukorzenienie się trawy, tutaj zalecałbym
dwa-trzy tygodnie przerwy. – Jakie mogą być skutki pośpiechu? –
Dłuższa regeneracja, krótsza trwałość trawy. Proszę pamiętać, że mecz
piłkarski to ogromne obciążenie dla murawy, nieprzypadkowo nawet w
przerwie obsługa płyty boiska chodzi i szuka wyrwanych kępek i
przyklepuje je na starym miejscu.
– Ile powinien wytrzymać cały system łącznie z tym co znajduje się pod ziemią? Jeśli
jest wykonany zgodnie ze sztuką to długie lata. Zgadzam się, że
utrzymanie może być kosztowne, jednak kluby powinny na to patrzeć w
kategorii… oszczędności. Jedna wymiana trawy to kilkaset tysięcy
złotych, a rekordziści w Polsce z tego co pamiętam dokonywali takich
operacji nawet sześć razy w niespełna dwa lata. Z drugiej strony
rozumiem też kluby. W przeciwieństwie do Anglii, gdzie murawa to zawsze
świętość, rzadko są właścicielami stadionów. Wydadzą mnóstwo pieniędzy, a
potem właściciel urządzi tam koncert albo wyścigi motocykli. Wiele
kosztownej, w sensie materialnym i nie tylko, pracy zostanie
zaprzepaszczone.
– Dlaczego murawa na Stadionie Narodowym była
chwalona w czasie Euro, a po ulewie przed przełożonym meczem z Anglią w
połowie października 2012 roku stała się przyczynkiem do skandalu? –
Zmieniono założenia systemu, co poskutkowało złożeniem przeze mnie
wymówienia i odejściem z pracy z końcem sierpnia 2012 roku. Na
mistrzostwach wszystkie warstwy miały łącznie około 35 centymetrów
grubości. UEFA była zadowolona, odbierając murawę jako dobrą. Z tego co
mi wiadomo, przed meczem z Anglią grubość wszystkich warstw miała około
dziesięciu centymetrów w tym w dolnej partii około jeden centymetr
cienkiej folii kubełkowej z geowłókniną jako warstwą
drenażowo-kumulacyjną, przez co woda stanęła, nie mając gdzie odpłynąć.
To nie miało prawa zdać egzaminu. Od tamtego incydentu parametry drenażu
miały zostać poprawione.
Duża kontrowersja w meczu Polek! Biało-Czerwonym niesłusznie anulowano bramkę? [WIDEO]
Reprezentacja Polski kobiet przegrała 0:2 z kadrą Francji w eliminacjach do mistrzostw świata. Biało-Czerwone trafiły do siatki Trójkolorowych, ale gol nie został uznany.