Tytułowe pytanie wydaje się zasadne, bowiem Oliver Giroud nie należy do ulubieńców Franka Lamparda.
Jaka przyszłość czeka Girouda?
Nie po to wydawano fortunę na Timo Wernera, żeby ten siedział na ławce. Nie po to w talii jest utalentowany Tammy Abraham, żeby nie otrzymywał szans. No i jest jeszcze Olivier Giroud. Francuz nie gra przesadnie często, ale w meczu Ligi Mistrzów z Sevillą udowodnił, że za wcześnie, żeby go przekreślać.
Giroud zdobył cztery gole w meczu na szczycie grupy E. Francuz był klasą sam dla siebie. Stał się 15 piłkarzem, który może pochwalić się takim osiągnięciem na poziomie Ligi Mistrzów. Reprezentant Francji zapisał się w historii rozgrywek również dlatego, że był najstarszym autorem pokera – miał 34 lata i 63 dni.
Co to jednak oznacza dla przyszłości Giroud, który niemal w każdym okienku jest wypychany ze Stamford Bridge?
Lamparda wielokrotnie podkreślał, że nie chce tracić Girouda. Problem w tym, że odejść chce Francuz, który wiosną potrzebuje minut, aby optymalnie przygotować się do mistrzostw Europy. Być może ostatniej lub przedostatniej wielkiej imprezie mistrzowskiej w jego karierze.
Z hukiem spadli z Premier League. To może być ich nowy trener
Burnley nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie się w Premier League. Do końca sezonu zespół poprowadzi Michael Jackson, który tymczasowo przejął schedę po Scottcie Parkerze. Tymczasem media wskazały menedżera mogącego od przyszłego sezonu na stałe przejąć stery w ekipie The Clarets.