Przejdź do treści
Ciekawość przed pożądaniem

Ligi w Europie Świat

Ciekawość przed pożądaniem

W 2020 roku sprawa jest oczywista, Brazylijczycy są zwykle drugą lub trzecią co do liczebności nacją grającą w Lidze Mistrzów. Trudno pewnie uwierzyć, że były czasy kiedy wszyscy chcieli ich mieć u siebie, ale niewielu mogło sobie na to pozwolić.
Kumple z Newcastle. Paul Gascoigne czasami prezentował iście brazylijski futbol, ale to Mirandinha (z lewej) był pierwszym w historii Brazylijczykiem, który trafił do ligi angielskiej (foto: Reuters/Forum)

BARTŁOMIEJ RABIJ

Swego czasu pisaliśmy Brasilazio – o ekipie z lat 30. XX wieku, która oparta była na brazylijskiej rodzinie Fantonich i graczach z klubów z Sao Paulo. W krótkim czasie przewinęło się ich 13. Mijały lata, Brazylijczycy stawali się coraz bardziej popularni. Mistrzostwo świata z 1958 roku podbiło bębenek. Europa oszalała na ich punkcie. Oczywiście, pisząc Europa trzeba mieć na myśli kilka krajów z zachodu kontynentu, bo tylko te miały do dyspozycji twardą walutę. Problem w tym, że było to w czasach radykalnych ograniczeń dotyczących wystawiania zagranicznych piłkarzy w składzie. Po wtóre, były to czasy kiedy tylko w kilku ligach wyobrażali sobie możliwość zatrudnienia mistrza świata. Bo liczący się Brazylijczyk przyjeżdżał tylko na krótki kontrakt – musiał wrócić do kraju nim rozpoczęły się przygotowania do mundialu. Kto chciał zostać dłużej, ten nie był uwzględniany w powołaniach. I tak słynny skrzydłowy Julinho Botelho chcąc kontynuować karierę we Florencji sam poinformował o rezygnacji z przygotowań do mundialu 1958. To wtedy Garrincha wskoczył do składu, a Brazylia wygrała swoje pierwsze mistrzostwa świata w Szwecji. Julinho być może zrekompensował sobie absencję w drużynie narodowej zostając największą gwiazdą klubu aż do czasów Gabriela Batistuty.

Dwóch nie na sprzedaż

Ci, którzy na mundial pojechali – nie żałowali. Fantastyczny pomocnik Didi poszedł do Realu Madryt, bombardier Vava do rywala zza miedzy, czyli Atletico, 18-letni napastnik Mazzola do AC Milan. Tylko Garrinchy Botafogo sprzedać nie chciało, podobnie jak Santos Pelego.

Różnie brazylijskim gwiazdom w Europie się wiodło. Vava w Atletico Madryt pograł trzy sezony. Dobrze zarobił i rok przed następnym mundialem wrócił do kraju. Fatalnie poszło Didiemu. Jedyny sezon w Realu Madryt okazał się klapą. Ale nie dlatego, że Brazylijczyk nie potrafił dobrze grać, tylko ze względu na aklimatyzację. Po prostu. Didi trafił do Hiszpanii w wieku 30 lat, jako gwiazda brazylijskiego futbolu, lecz w Realu nie potrafił się odnaleźć. W klubowej kadrze miejsca były dwa, obcokrajowców trzech. Didi rywalizację przegrywał, a siedzenie na ławie go dobijało. Mazzoli, który we Włoszech stał się Altafinim, w Milanie spodobało się tak bardzo, że do Brazylii w 1961 nie wrócił. Podobnie rok później. W ogóle nie wrócił. Przyjął włoskie obywatelstwo i zaczął grać dla Italii! – Nie ja zostawiłem Brazylię, to ona mnie porzuciła – miał powiedzieć po latach…


Wygrana na mistrzostwach świata w roku 1962 nakręciła spiralę pożądania do granic możliwości. Włosi, Hiszpanie i Francuzi płacili za Brazylijczyków szokujące w owych czasach pieniądze. Aczkolwiek nie tak duże, by kiedykolwiek skłonić – powtórzmy – Botafogo do sprzedaży Garrinchy, a Santos do pozbycia się Pelego.

Ten pierwszy po mundialu 1962 przepadł oddając się urokom życia i pijąc jak smok. Drugi zielone światło do wyjazdu dostał dopiero w 1974 roku, kiedy miał już 34 lata, wygrał wszystko co było do wygrania, wyśrubował dziesiątki kosmicznych rekordów, toteż tylko… Cosmos z Nowego Jorku mógł być mu pisany.

Co ciekawe, w owych czasach największą karierę robił piłkarz, którego w mundialowych annałach próżno szukać. Evaristo de Macedo miał 24 lata, na koncie 14 meczów w reprezentacji, był jednym z asów Flamengo. Brazylia dopiero szykowała się do zdobycia pierwszego mistrzostwa świata, kiedy młodego napastnika wyłowiła Barcelona. Kontrakt podpisany w 1957 roku pozbawił go szansy na udział w mistrzostwach świata w Szwecji, podobnie zresztą jak przejście do Realu Madryt pięć lat później skasowało jego szanse na grę w mistrzostwach świata w Chile. Machado grał w Hiszpanii przez 8 lat, ale nigdy nie zagrał w poważnej imprezie z reprezentacją Brazylii, bo kiedy w końcu wrócił do kraju, ten był już największą potęgą piłkarską na świecie i żadne sukcesy w Europie nie były w stanie równać się osiągnięciom zawodników mających na koncie po dwa tytuły mistrza świata. 

Kup pan Brazylijczyka

Po zdobyciu drugiego mistrzostwa świata na Brazylijczyków zapanowała moda. Pierwsi zaczęli pojawiać się w Belgii czy Holandii, wzmógł się import do Portugalii. Oczywiście dzisiaj słowo moda brzmi groteskowo, bo chodziło o pojedyncze przypadki. Ale pamiętajmy o limitach: tylko dwóch obcokrajowców w wyjściowym składzie. Oznaczało to, iż trzech na kadrę było praktycznie nieprzekraczalną normą. Średnio jeden Latynos na klub to w Hiszpanii, Włoszech czy Portugalii. 


Stąd wielu dobrym zawodnikom szybko oferowano zmianę obywatelstwa. Wspomniany Mazzola został Włochem, tak jak i słynny Argentyńczyk Sivori, a z kolei Hiszpanem został Di Stefano… Generalnie jednak wielu ambitnym zawodnikom nie uśmiechało się takie rozwiązanie. A po drugie, przyjazdy do Europy na dwa, góra trzy sezony trochę męczyły szefów najbogatszych klubów Europy. Doskonale zdawali sobie sprawę, że biorą Brazylijczyków na saksy, szybkie dorobienie się i powrót do kraju koniecznie minimum rok przed mundialem.

Według wspomnień nestorów brazylijskiego dziennikarstwa, mistrzostwa roku 1966 miały być wielkim targowiskiem brazylijskich piłkarzy. Anglicy mieli mnóstwo pieniędzy, pełne stadiony i byli bardzo hermetyczni w kwestii doboru piłkarzy. Do dziś trudno orzec ile w tym prawdy, ale kilku brazylijskich zawodników z tamtej kadry wspomina, że mundial miał pomóc w wyjeździe do angielskich klubów. Nie pomógł, okazał się totalną klapą. Najlepszym dowodem niech będzie fakt, że pierwszym brazylijskim piłkarzem w lidze angielskiej był Mirandinha, który trafił do Newcastle United dopiero w 1987 roku! Niewielu go pamięta. W każdym razie po świetnym pierwszym sezonie i niezłym drugim, na rok przed mundialem, wrócił oczywiście do Brazylii. 

Prawdziwa moda w Anglii na Brazylijczyków zaczęła się dopiero w XXI wieku, raptem 20 lat temu, kiedy kanarki miały na koncie pięć tytułów mistrza świata.

Sceptyczna Bundesliga 

W Niemczech zaczęli znacznie wcześniej – kiedy Brazylia był najlepsza. 1. FC Koeln w 1964 roku kupił niejakiego Zeze. Dobrego, ale nie wybitnego ligowca. Razem z nim do Bundesligi trafił Raul Tagliari, reprezentujący barwy klubu Meidericher SV (dzisiejszy MSV Duisburg) i to on dzierży tytuł strzelca pierwszego brazylijskiego gola w Niemczech. Jednak na wielkie kariery w Niemczech trzeba było długo czekać, bo praktycznie do lat 90.

Jorginho w Leverkusen i Bayernie, potem Paulo Sergio też w Leverkusen, a potem również w Bayernie, następnie superstrzelec Giovane Elber w VfB Stuttgart i Bayernie. W złotej erze Borussii Dortmund pod Ottmarem Hitzfeldem filarem obrony był Julio Cesar, którego świetna gra zaowocowała ściągnięciem legionów Brazylijczyków z Dede na czele. Generalnie jednak, Niemcy bardzo sceptycznie podchodzili do zatrudniania Brazylijczyków, mimo ich kolejnych tytułów mistrzów świata.

Brazylijczyk grał we Włoszech i Hiszpanii. Mniej znany, za mniejsze stawki w Portugalii i Francji, chociaż nad Loarą trafiały się wielkie gwiazdy. Francuzów jednak na dobre przekonał pierwszy mundial meksykański, bo po nim ruszyła fala na czele z Caju i Jairzinho, który dla Olympique Marsylia zagrał – a jakże – tylko jeden sezon!

– Przed wojną było inaczej, rodzice wielu piłkarzy pochodzili z Europy, stąd łatwiej było wyjechać. Z tym, że najczęściej były to rodziny włoskie, dlatego tylu brazylijskich piłkarzy grało w Italii. Taka była tradycja, jeśli Brazylijczyk gdzieś grał to głównie tam – wspominał w jednej z wielu audycji poświęconych historii brazylijskiego futbolu, nestor tamtejszego dziennikarstwa sportowego, Milton Neves.

Z kolei Ademir da Guia, legenda Palmeiras, syn innej legendy, Domingosa da Gui, opowiadał mi kiedyś, że po mundialu 1970 wokół brazylijskich asów kręciło się sporo ludzi chcących ich zabrać do Europy. – Myśmy niewiele o tamtejszych rozgrywkach wiedzieli. Nie było transmisji telewizyjnych z Europy. Nie było sieci skautów jak teraz. Jeśli miałeś w Europie rodzinę, to coś wiedziałeś. A poza tym, Brazylijczyk nie chciał grać w jakichś nieznanych ligach. Dla nas liczyły się tylko te gdzie były duże pieniądze, tradycja piłkarska i trofea do wygrania. 

Czytając książki poświęcone historii brazylijskiej piłki nożnej jasno widać, że czołowi gracze z ważnych klubów mieli status gwiazd popkultury. Tylko naprawdę duże pieniądze mogły skusić ich do opuszczenia kraju, co w czasach dyktatury wojskowej też nie było wcale łatwe. Wielu bowiem szefów klubów było związanych z militarystami, a piłkarzy traktowali jak dobro narodowe. Futbol budował tożsamość narodową. Bo właśnie w tej jednej dyscyplinie sportu, w tej jednej gałęzi show-biznesu byli najlepsi na świecie, a władza na tym źródle splendoru i dewiz chciała trzymać łapę. To dlatego dopiero w 1982, podczas mundialu w Hiszpanii Tele Santana zabrał na mundial asów grających w Europie. Falcao był gwiazdą Romy, Dirceu grał w Atletico Madryt. 

Oddać Zico jak najpóźniej

Oczywiście pamiętać musimy o jednym: to, że zawodnik pokazał się podczas mundialu nie oznaczało (jak dzisiaj), że miesiąc później trenował już w Barcelonie czy Rzymie. Nic z tych rzeczy! Od roku do dwóch trwała operacja ściągnięcia go do Europy. Oczywiście mogła jeszcze przypałętać się kontuzja, rozwód, albo zgoła inne problemy przesuwające w czasie transakcję. Tak chociażby było z Jairzinho. Tak było z Zico, którego Udinese Calcio pozyskało w 1983 roku, gdy Galo miał już 30 lat. Po prostu Flamengo przeciągało moment odesłania do Europy największej gwiazdy w historii klubu. Trafił do Włoch późno, ale do dzisiaj jest największym graczem jaki przewinął się przez ten klub. Toninho Cerezo, Socrates, Edinho też trafili do Serie A. W latach 80. liga włoska była najlepszą na świecie, a najwięcej Brazylijczyków grało właśnie w niej.

Co ciekawe, z tymi karierami we Włoszech różnie bywało. Taki Socrates dla Fiorentiny grał rok, dostawał najwyższą gażę w historii klubu, ale publicznie krytykował właściciela Violi, był w konflikcie z kapitanem, Argentyńczykiem Danielem Passarellą i już po trzech miesiącach wiadomo było, że wróci do Brazylii. Renato Gaucho, rocznik 1962, tak wspominał swój epizod w Italii: – Interesował mnie tylko kontrakt we Włoszech, moja rodzina miała włoskie korzenia, koledzy w klubie mieli doświadczenia z ligą włoską. Roma zapłaciła mi duże pieniądze, ale nie podobało mi się w tym klubie i jak tylko dowiedziałem się, że jest opcja powrotu do Brazylii, szybko wróciłem.

Jeden sezon. Jedyny, i to faceta, który w meczu o Puchar Interkontynentalny załatwił HSV. Miał być „dzikiem” Tele Santany na mundial w Meksyku w 1986 roku, lecz wolał być królem własnego podwórka… 

ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 15/2020)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 26/2026

Nr 26/2026

Ligi w Europie Świat

Trener Chicago Fire schlebia Lewandowskiemu! „Przekonają się na własne oczy”

Robert Lewandowski oficjalnie został zaprezentowany nowym napastnikiem Chicago Fire. Sprawdź, jak o kapitanie reprezentacji Polski wypowiedział się jego nowy szkoleniowiec.

Robert Lewandowski of Barcelona seen during the UEFA Champions League, between Benfica and FC Barcelona. Final score; Benfica 4:5 Barcelona. (Photo by Nuno Branco / SOPA Images/Sipa USA)
2025.01.21 Lizbona
pilka nozna liga mistrzow
Benfica Lizbona - FC Barcelona
Foto Nuno Branco/SOPA Images/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Polski bramkarz zmienił klub w Japonii

Doświadczony bramkarz zmienił klub wewnątrz Japonii. Został wypożyczony.

2019.03.08 Wroclaw
Pilka nozna 
Lotto Ekstraklasa sezon 2018/2019
Slask Wroclaw - Jagiellonia Bialystok
N/z Jakub Slowik obrona
Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

2019.03.08 Wroclaw
Football 
Polish Lotto Ekstraklasa season 2018/2019
Slask Wroclaw - Jagiellonia Bialystok
Jakub Slowik obrona
Credit: Pawel Andrachiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Wiadomo, kiedy Lewandowski może zadebiutować w nowym klubie

Robert Lewandowski zostanie nowym zawodnikiem Chicago Fire. Wiadomo, kiedy Polak zagra swój pierwszy mecz!

2026.03.25 Warszawa
pilka nozna Zgrupowanie reprezentacji Polski trening przed meczem barazowym Polska - Albania 2025/2026
Zgrupowanie reprezentacji Polski trening przed meczem barazowym Polska - Albania
N/z Robert Lewandowski
Foto Weronika Morciszek / PressFocus

2026.03.25 Warszawa
Football - Zgrupowanie reprezentacji Polski trening przed meczem barazowym Polska - Albania season 2025/2026
Zgrupowanie reprezentacji Polski trening przed meczem barazowym Polska - Albania
Robert Lewandowski
Credit: Weronika Morciszek / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Wszystko jasne! Robert Lewandowski ma nowy klub!

Saga transferowa z Robertem Lewandowskim dobiegła końca. Kapitan reprezentacji Polski wybrał swojego nowego pracodawcę!

IPA84809447 - Robert LEWANDOWSKI of Barcelona during the Spanish championship LaLiga football match between FC Barcelona and Real Betis Balompie on 17 May 2026 at Camp Nou stadium in Barcelona, Spain (Photo by /Sipa USA)
2026.05.17 Barcelona
pilka nozna liga hiszpanska
FC Barcelona - Real Betis Sewilla: ostatni mecz Roberta Lewandowskiego w barwach FC Barcelony
Foto IPA/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Zbigniew Boniek w… reprezentacji Włoch? Jest brany pod uwagę

Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej może zostać zatrudniony w federacji kraju, w którym mieszka na co dzień. Sprawdź, o jakie stanowisko chodzi!

UEFA vice-president Zbigniew Boniek during the UEFA Europa League Final 2024 between Atalanta BC and Bayer 04 Leverkusen at Dublin Arena in Dublin, Ireland on May 22, 2024 (Photo by Andrew SURMA/ SIPA USA).
2024.05.23 Dublin
pilka nozna Liga Europy
Atalanta Bergamo - Bayer 04 Leverkusen
Foto Andrew Surma/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej