W najbliższy czwartek rozegrane zostaną ćwierćfinałowe mecze Ligi Europy, w których wystąpią aż trzy drużyny na co dzień rywalizujące w Premiership – Chelsea Londyn, Tottenham Hotspur i Newcastle United. Według bukmacherów cała trójka zagra w półfinałach, a największe szanse ma zespół Andre Villasa-Boasa, który podejmie w czwartek na White Hart Lane ekipę FC Basel.
Szwajcarzy z Bazylei jak dotąd jeszcze nigdy nie mieli okazji dotrzeć do półfinałów żadnego z europejskich pucharów. W ćwierćfinale grają po raz pierwszy od sezonu 2005-06, kiedy to w dwumeczu 1/4 Pucharu UEFA ulegli 3:4 – angielskiej drużynie Middlesbrough. Szwajcarzy będą zapewne mocno zdeterminowani, żeby wygrać z Kogutami, a ich dotychczasowa postawa w pucharowych meczach wskazuje, że nie poddadzą się bez walki. Niemniej aż 99% obstawiających w totalizatorach wyżej ocenia drużynę z Londynu.
W drugim z trzech meczów, w których grać będą angielskie drużyny, Chelsea podejmie Rubin Kazań. Rosjanie wyeliminowali wcześniej dwa hiszpańskie zespoły – Levante i Atletico Madryt, ale nie tylko z tego powodu zeszłoroczny triumfator Ligi Mistrzów wymieniany jest jako murowany faworyt czwartkowego meczu na Stamford Bridge. Aż 97,62% kibiców stawia na wygraną The Blues, remis wytypowało 1,65% graczy, pozostałe 0,73% liczy na wygraną piłkarzy z Kazania, którzy podobnie Basel, wyrastają na czarnego konia tegorocznej edycji LE.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.