Świetnie zamknął, otworzył jeszcze lepiej. Walemark liderem Lecha na przełomie sezonów
Rok temu o tej porze był tuż po operacji kolana, mając przed sobą wizję wielomiesięcznej rehabilitacji. – Ponowne cieszenie się piłką jest teraz dla mnie szczególnie ważne. O bramki i asysty się nie martwię, przyjdą – mówił tuż przed startem rundy wiosennej, kiedy wracał na boisko. Patrik Walemark dotrzymał słowa i aktualnie jest liderem ofensywy Lecha.
Mistrz Polski zbiera dziś plony zaufania, jakim Niels Frederiksen obdarzył Szweda. Gdy tylko skrzydłowy uporał się z poważną kontuzją i przepracował styczniowe zgrupowanie w Abu Zabi, od razu otrzymywał szanse od duńskiego trenera. W dwóch otwierających rundę wiosenną kolejkach wchodził z ławki, zaliczając po niespełna pół godziny, ale już w trzecim ligowym spotkaniu znalazł się w podstawowym składzie. I to w bardzo istotnej konfrontacji w Zabrzu: wystąpił tam jako ofensywny pomocnik, wszak Frederiksen nierzadko korzysta z faktu, że 24-latek może pełnić również tę rolę.
WARTO BYŁO CZEKAĆ
Na pierwsze konkrety od Patrika Walemarka trzeba było poczekać. Grał regularnie, nie opuszczając już żadnego meczu – ani w Ekstraklasie, ani w pucharach – natomiast jego ponowna adaptacja do zespołu wymagała czasu. Bezpośredni udział w akcji bramkowej miał dopiero pod koniec kwietnia, w zwycięskim 4:0 klasyku z Legią Warszawa: zaliczył wówczas wyborną asystę piętą przy trafieniu Alego Gholizadeha.
Finisz rozgrywek pokazał, że po problemach zdrowotnych szwedzkiego pomocnika nie ma już śladu. Pierwszego gola w sezonie strzelił w Radomiu, stawiając pieczęć na wygranej, która zapewniła Kolejorzowi tytuł. Tydzień później znowu trafił, lecz jego świetne uderzenie głową przeciwko Wiśle Płock przeszło w zasadzie bez echa, bo tego popołudnia wszyscy myśleli już tylko o fecie mistrzowskiej.
EKSPERT OD ZACHWYCANIA
W końcowych kolejkach edycji 2025-26 Walemark wysyłał sygnały, że jego forma jest na fali wznoszącej. Tyle że po urlopie mogło być z tą falą różnie. Mogło, tymczasem mimo wakacyjnej przerwy tendencja zwyżkowa została zachowana. Szwed otworzył sezon asystą przy bramce Antoniego Kozubala w potyczce o Superpuchar Polski – tak klasową, że kiedy piłka wpadła do siatki, kapitan Mikael Ishak pospieszył z gratulacjami nie do strzelca gola, a do swego rodaka. Miano specjalisty od zagrań z górnej półki Walemark potwierdził we wtorek w Randers. Jego przyjęcie piłki po podaniu Luisa Palmy, które finalnie przyniosło mistrzom Polski bramkę numer cztery, nadaje się do oprawienia w ramkę.
Gole przeciwko Aarhus były dla Patrika Walemarka pierwszymi w karierze strzelonymi w europejskich pucharach (Foto: Przemyslaw Szyszka / PressFocus)
Pierwsza odsłona rywalizacji z Aarhus GF udowodniła, że 24-latka należy postrzegać jako jedną z kluczowych postaci Lecha. Na tę chwilę Walemark zasługuje wręcz na status lidera ofensywy zespołu z Poznania. Występując na prawym skrzydle, Szwed czuje się optymalnie: w jego grze widać swobodę, polot, nieszablonowość. Cechy, którymi przekonał Kolejorza do zapłacenia Feyenoordowi w styczniu zeszłego roku ponad półtora miliona euro.
3
Suma goli i asyst Patrika Walemarka już po dwóch meczach jest równa dorobkowi z całego sezonu 2025-26.
WCIĄŻ GŁODNY
Walemark zdobył w niebiesko-białych barwach 12 bramek. Dokładnie tyle, ile uzbierał jako piłkarz BK Hacken. W szwedzkim klubie potrzebował do tego 54 meczów, w Lechu wystarczyło mu 47 występów.
Jako że mowa o pomocniku, wypada również spojrzeć na asysty – pod tym względem zdecydowanie efektywniejszy był w ojczyźnie. W Hacken otwierał kolegom drogę do bramki 13 razy, dotychczasowy bilans Walemarka w stolicy Wielkopolski to tylko sześć ostatnich podań.
– Jestem głodny gry bardziej niż kiedykolwiek – podkreślał zawodnik Kolejorza u progu drugiej części poprzedniego sezonu. Minęło pół roku, a apetyt Szweda nie zmalał. Różnica sprowadza się do tego, że obecnie jest do zaspokajania głodu nieporównywalnie lepiej przygotowany.
Sławomir Witek dla „PN”: Klauzula odejścia Dawida Szwargi była nieaktywna
Gdyby Raków zgłosił się po Dawida Szwargę we wrześniu, zapłaciłby zdecydowanie mniej niż w październiku. Prezes GKS-u Katowice zdradza kulisy negocjacji z częstochowskim klubem.