Jordan Pickford nie ma ostatnio łatwego czasu. Po brutalnym faulu na Virgilu van Dijku, piłkarz Evertonu stał się wrogiem nr 1 wśród kibiców Liverpoolu i jak się okazało, musiał przedsięwziąć z tego tytułu specjalne środki bezpieczeństwa.
Jordan Pickford musiał wynająć ochronę (fot. Łukasz Skwiot)
Przypomnijmy, że podczas derbowego starcia na Goodison Park Pickford przypuścił szarżę na van Dijka, który gonił piłkę w polu karnym Evertonu. Jak się okazało, angielski bramkarz wpadł w nogi rywala z pełnym impetem i spowodował u niego poważną kontuzję.
Obrońca Liverpoolu doznał groźnego uszkodzenia więzadeł krzyżowych i kilka dni po meczu musiał przejść zabieg chirurgiczny. Wszystko wskazuje na to, że van Dijk w tym sezonie nie pojawi się już na boisku, a niewykluczone, że jego przerwa w grze potrwa około 8-10 miesięcy.
Co ciekawe, Pickford za swoje zachowanie nie został ukarany, ponieważ okazało się, że Holender znajdował się wcześniej na pozycji spalonej. Interwencji nie podjęła również Angielska Federacja, która uznała, że sędzia widział to zagranie na boisku i skoro nie podjął odpowiednich kroków, to po czasie nie ma pola do zmiany jego decyzji.
Tak jak można było się spodziewać, na Jordana Pickforda wylała się ogromna fala hejtu, która jednak zaczęła w ostatnich dniach przybierać na rozmiarach. Piłkarz zaczął otrzymywać pogróżki, a niektórzy posuwali się nawet do tego, że życzyli śmierci jemu i jego najbliższym.
Bramkarz Evertonu przytłoczony rozmiarem zjawiska i w obawie o bezpieczeństwo swojej rodziny, postanowił wynająć specjalną ochronę.Wiadomo, że pilnowany będzie dom Pickforda, a jego żona i dzieci będą mogły liczyć na asystę ochroniarzy podczas swoich codziennych obowiązków.
Virgil Van Dijk was caught by Jordan Pickford in what was a horrendous tackle by the Everton goalkeeper during the Merseyside derby. pic.twitter.com/AS4FLvSqOG
Z hukiem spadli z Premier League. To może być ich nowy trener
Burnley nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie się w Premier League. Do końca sezonu zespół poprowadzi Michael Jackson, który tymczasowo przejął schedę po Scottcie Parkerze. Tymczasem media wskazały menedżera mogącego od przyszłego sezonu na stałe przejąć stery w ekipie The Clarets.