Borussia
Dortmund pierwszym finalistą Pucharu Niemiec w sezonie 2014/15. W
spotkaniu półfinałowym podopieczni Juergena Kloppa po rzutach
karnych wyeliminowali Bayern Monachium. Po regulaminowych 90 minutach oraz dogrywce był remis 1:1.
Robert Lewandowski na chwilę przed zdobyciem gola w spotkaniu z Borussią
Wtorkowe
starcie pomiędzy Bayernem Monachium a Borussią Dortmund, jak zwykle
w przypadku spotkań tych drużyn, elektryzowało całe Niemcy. W
ubiegłym sezonie te zespoły rywalizowały w finale krajowego
pucharu – górą byli podopieczni Pepa Guardioli, którzy
zwyciężyli 2:0, jednak dopiero po dogrywce. Teraz, dwóm najlepszym
niemieckim klubom ostatnich lat, przyszło rywalizować w półfinale
rozgrywek DFB Pokal. Za faworytów uchodzili monachijczycy, którzy
kilka dni temu zapewnili sobie kolejne mistrzostwo Niemiec. Borussia
Dortmund jednak nie zamierzała tanio sprzedać skóry, wszak Puchar
Niemiec to ostatnie trofeum, na jakie mieli szansę w tym sezonie.
Początek
spotkania na Allianz Arena nie zachwycił. Gospodarze kontrolowali
przebieg boiskowych wydarzeń, ale nie potrafili zaskoczyć defensywy
Borussii. Pierwszą groźną akcję kibice zobaczyli w 14. minucie
meczu. Xabi Alonso dośrodkował, a Thomas Mueller strzelał głową
– piłka przeleciała jednak obok słupka bramki gości.
Kwadrans
później gospodarze otworzyli wynik meczu. Mehdi Benatia długim
podaniem uruchomił Roberta Lewandowskiego. Polak uniknął
spalonego, popędził z piłką przy nodze i znalazł się w sytuacji
sam na sam z Mitchellem Langerakiem. Lewy delikatnie podciął piłkę
nad bramkarzem, jednak ta trafiła w słupek. Kapitan reprezentacji
Polski ponownie dopadł do piłki, popatrzył na ustawienie rywali i
bardzo sprytnym uderzeniem wpisał się na listę strzelców. Dla
Lewandowskiego był to już trzeci gol w tym sezonie zdobyty
przeciwko swojemu byłemu klubowi.
Przed
przerwą rezultat spotkania nie uległ już zmianie.
W
drugiej połowie obie drużyny zmieniły się stronami boiska, ale
obraz gry pozostał ten sam. Bayern ciągle przeważał, zaś
Borussia nie potrafiła znaleźć pomysłu na zaskoczenie mistrzów
Niemiec. Ofensywni piłkarze drużyny z Dortmundu, w tym Jakub
Błaszczykowski, grali niemrawo i nieskładnie. Nie najlepsze zawody
rozgrywali również obrońcy, na czele z bardzo niepewnym Matsem
Hummelsem.
Bayern
nadal atakował: w 55. minucie Robert Lewandowski w sytuacji sam na
sam z bramkarzem trafił w poprzeczkę, z dobitką spieszył Mueller,
ale oddanie strzału uniemożliwił mu Marcel Schmelzer. Problem w
tym, że boczny obrońca BVB zagrał piłkę ręką, jednak sędzia nie
podyktował rzutu karnego dla zespołu Pepa Guardioli.
Wydawało
się, że monachijczycy bez większych kłopotów utrzymają do końca
skromne prowadzenie, bądź strzelą kolejne bramki i zameldują się
w berlińskim finale. Tymczasem w 75. minucie Borussia przeprowadziła
pierwszą w tym meczu składną akcję, a ta przyniosła jej
wyrównującego gola. Jakub Błaszczykowski wrzucił piłkę w pole
karne do Henrikha Mkhitariana, wprowadzony na boisko chwilę
wcześniej Ormianin bez przyjęcia podał do Aubameyanga, zaś napastnik
dortmundczyków posłał piłkę do bramki. Manuel Neuer zdołał
jeszcze wybić piłkę, jednak zrobił to już po tym, jak całym
obwodem przekroczyła ona linię bramkową.
W
ostatnim kwadransie spotkania lepsze wrażenie sprawiała Borussia.
Żadna ze stron nie zdołała jednak przechylić szali zwycięstwa na
swoją stronę. Do wyłonienia finalisty Pucharu Niemiec konieczna
więc była dogrywka.
Warto
odnotować, że w 68. minucie na boisku pojawił się Arjen Robben.
Holenderski skrzydłowy wrócił do gry po kontuzji mięśni brzucha, ale tylko na…
nieco ponad kwadrans. W końcówce regulaminowego czasu gry piłkarz
Bayernu ponownie doznał urazu i z grymasem bólu na twarzy opuścił
murawę.
Dogrywka
nie była wielkim widowiskiem. Na początku jej drugiej części
Kevin Kampl, który w 83. minucie zmienił Błaszczykowskiego,
sfaulował Bastiana Schweinsteigera. Za to zagranie arbiter pokazał
skrzydłowemu drugą żółtą kartkę. Od 108. minuty stało się
więc jasne, że ekipa Juergena Kloppa będzie chciała już tylko
dotrwać do rzutów karnych.
W
115. minucie gry Bayern miał szansę na rozstrzygnięcie tego
półfinału jeszcze w dogrywce. Schweinsteiger uderzył głową z
bliska, jednak wspaniałym refleksem popisał się Langerak i zdołał
odbić piłkę nogą. Anglicy o takich interwencjach mawiają „save
of the game”!
Na
dwie minuty przed końcem dogrywki w starciu z Langerakiem ucierpiał
Robert Lewandowski. Polak wyskoczył do piłki w polu karnym, po czym
został powalony na ziemię przez bramkarza Borussii. Wydaje się, że
sędzia mógł w tej sytuacji podyktować jedenastkę dla gospodarzy.
Niedługo
później arbiter zagwizdał w tym meczu po raz ostatni. Na tablicy
wyników wciąż widniał rezultat 1:1, a więc o losach półfinału
Pucharu Niemiec musiały zdecydować rzuty karne.
Serię
jedenastek rozpoczęli Bawarczycy. Jako pierwszy do piłki podszedł
Philipp Lahm i… posłał ją w trybuny! Po chwili pewnym
egzekutorem karnego okazał się Ilkay Gundogan. Drugą serię
zaczął Xabi Alonso i podobnie jak Lahm poślizgnął się przy
wykonywaniu karnego! Natomiast Sebastian Kehl nie pomylił się i dał
Borussii prowadzenie 2:0. Następnie spudłowali Mario Goetze oraz
Mats Hummels. W czwartej serii odpowiedzialność wziął na siebie
Manuel Neuer. Bramkarz Bayernu trafił jednak w poprzeczkę,
przekreślając w ten sposób szanse monachijczyków na awans do
finału Pucharu Niemiec! Borussia Dortmund w serii rzutów karnych zwyciężyła 2:0.
Kacper Potulski to jeden z młodych Polaków wzbudzających w ostatnim czasie największe emocje. 18-latek przebojem wdarł się do pierwszej drużyny Mainz, zbierając dobre recenzje.