– Powiem z uśmiechem, że przez ostatnią dekadę Wisła zdobyła osiem tytułów mistrzowskich, a Legia dwa. Muszą jeszcze wiele się od nas uczyć, aczkolwiek też mają podium – oświadczył Bogdan Basałaj, prezes Wisły Kraków.
Szef aktualnego mistrza kraju mógł sobie na taki żarcik pozwolić, bo w tym sezonie jest triumfatorem. Stał na czele koncepcji, która dała jego klubowi holenderski duet – trenera Roberta Maaskanta i dyrektora sportowego Stana Valcxa. Ich zatrudnienie, a następnie sprowadzenie przez Holendrów kilku klasowych zagranicznych piłkarzy wysforowało wiślaków zdecydowanie na czoło stawki. A dlaczego żart dotyczył Legii? Bez różnicy, na którym miejscu zakończyłaby sezon drużyna z Warszawy i tak zawsze pozostanie głównym i najbardziej prestiżowym rywalem.
– Chciałbym podziękować za ten sukces nieobecnym na Gali w Warszawie właścicielowi klubu Bogusławowi Cupiałowi i „Stasiowi” Valcxowi – dodał prezes Wisły Kraków, która sięgnęła po 13. tytuł w historii i teraz już tylko o jedno mistrzostwo ustępuje śląskiemu duetowi – Ruchowi Chorzów i Górnikowi Zabrze.
Robert Deziel Junior: Nie spodziewałem się, że tak szybko zacznę grać w Legii [WYWIAD]
Piłkarskie szlify zbierał w akademiach Realu Madryt, Celty Vigo oraz Bayernu Monachium, a od tego sezonu przywdziewa trykot warszawskiej Legii. Młody Amerykanin szybko zapracował na zaufanie Marka Papszuna.