Barcelona wygrywa. Robert Lewandowski wpisał się do historii Ligi Mistrzów!
Zgodnie z oczekiwaniami FC Barcelona nie miała żadnych kłopotów z tym, aby wygrać z Brest na własnym stadionie. Bohaterem meczu został kapitan reprezentacji Polski, który wpisał się platynowymi literami do historii Ligi Mistrzów
Sensacji w Barcelonie nie było. Duma Katalonii miała zdecydowaną przewagę i wygrała 2:0 z francuskim Brest, dla którego to pierwsza porażka w tej edycji Ligi Mistrzów.
Punktem kulminacyjnym była 9. minuta spotkania i rzut karny dla FC Barcelony, który pewnie został wykorzystany przez Roberta Lewandowskiego. Brzmi całkowicie normalnie, ale w tym momencie Polak zdobył swojego setnego gola w Lidze Mistrzów i dokonał tego jako trzeci zawodnik w historii. Przed nim byli tylko legendy – Cristiano Ronaldo oraz Leo Messi.
FC Barcelona w całym meczu miała zdecydowaną przewagę, praktycznie cały czas była przy piłce i misternie tkała akcje na połowie Brest.
W 66. minucie drugą bramkę dla gospodarzy zdobył Dani Olmo. Hiszpan popisał się indywidualną akcja tuż przed bramką rywala i sprytnym strzałem pokonał Marco Bizota.
Kropkę nad i postawił Robert Lewandowski. Polski zawodnik w 92. minucie trafił do siatki, kompletując dublet w tym meczu.
FC Barcelona wskoczyła w tym momencie na drugie miejsce w tabeli Ligi Mistrzów. Brest spadł na 9. pozycję, jednak sytuacja francuskiego klubu jest solidna i jest spora szansa, że Brest zakwalifikuje się do następnego etapu.
Król na nowo przywdział odświętne szaty, a Sokół wzbił się ponad szczyty [KOMENTARZ]
Jeśli ktoś do tej pory nie rozumiał, na czym polega magia Realu Madryt w Lidze Mistrzów, to po obejrzeniu wczorajszego meczu, chyba już nie trzeba będzie mu tego tłumaczyć.
Znów to zrobili! Bodo/Glimt pewnie wygrywa i jest blisko ćwierćfinału LM!
Norwegowie to absolutna rewelacja tej edycji Ligi Mistrzów. Bodo/Glimt pewnie wygrało ze Sportingiem w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów i jest bliskie awansu do ćwierćfinału.
Magiczny wieczór na Bernabeu. Fede Valverde zniszczył Manchester City
Estadio Santiago Bernabeu było świadkiem niesamowitego widowiska. Federico Valverde rozegrał fantastyczny mecz i praktycznie w pojedynkę przesądził o zwycięstwie Realu Madryt nad Manchesterem City.