Magiczny wieczór na Bernabeu. Fede Valverde zniszczył Manchester City
Estadio Santiago Bernabeu było świadkiem niesamowitego widowiska. Federico Valverde rozegrał fantastyczny mecz i praktycznie w pojedynkę przesądził o zwycięstwie Realu Madryt nad Manchesterem City.
Spotkanie od pierwszych minut zapowiadało ogromne emocje, ale niewielu spodziewało się, że wszystko rozstrzygnie się już w pierwszej połowie.
Kilka minut później Urugwajczyk ponownie wpisał się na listę strzelców. Tym razem popisał się kapitalnym strzałem z woleja, nie dając szans bramkarzowi rywali.
To jednak nie był koniec jego popisu. Po kolejnej dynamicznej akcji Valverde ograł obrońcę i skompletował hat-tricka w prawdziwie królewskim stylu. Jeszcze przed rozpoczęciem meczu pomocnik Realu nie miał na koncie ani jednego gola w tej edycji Ligi Mistrzów. Po pierwszej połowie miał już trzy.
W drugiej części spotkania Real mógł jeszcze podwyższyć prowadzenie. Vinicius Junior wywalczył rzut karny po dynamicznej akcji w polu karnym rywali. Brazylijczyk sam podszedł jednak do jedenastki i fatalnie ją wykonał, nie wykorzystując doskonałej okazji na kolejnego gola dla „Królewskich”.
Manchester City nie potrafił znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę Realu. A gdy goście dochodzili do sytuacji, świetnie spisywał się Thibaut Courtois.
Warto odnotować również historyczny moment w składzie Realu. Od pierwszej minuty na boisku pojawił się 18-letni Thiago Pitarch, który został najmłodszym piłkarzem w historii klubu wystawionym w podstawowym składzie w Lidze Mistrzów, bijąc rekord Raúla.
Rewanż odbędzie się już za tydzień na Etihad Stadium. Pep Guardiola będzie musiał znaleźć sposób, aby jego zespół odrobił trzybramkową stratę.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.