Przejdź do treści
90 minut z Przemysławem Tytoniem

Ligi w Europie Świat

90 minut z Przemysławem Tytoniem

Ma dopiero 33 lata, ale w Polsce wydaje się piłkarzem zapomnianym. Przemysław Tytoń, po początkowych problemach, odżył w Cincinnati i ma za sobą bardzo udany występ na turnieju w Orlando. Czy to oznacza powrót lepszych czasów?

 

MARCIN HARASIMOWICZ
LOS ANGELES

 


Osiem lat temu był na topie – jako bodaj jedyny reprezentant Polski, który nie zawiódł na Euro 2012, a wprost przeciwnie, stał się na chwilę bohaterem narodowym. Wtedy udanie zastąpił w podstawowym składzie Wojciecha Szczęsnego, teraz stara się odbudować karierę pod okiem nowego szkoleniowca, niegdyś wybitnego obrońcy Jaapa Stama. Dawno nie było go w polskiej prasie, ale dla nas zrobił wyjątek, aby porozmawiać szczerze o wspomnieniach z boiska, tych gorszych i lepszych, a także planach na najbliższą przyszłość.

Jak do tego doszło, że półtora roku temu trafiłeś niespodziewanie do beniaminka Major League Soccer z dalekiego Cincinnati?
Złożyło się na to kilka czynników, ale przede wszystkim moja sytuacja w Deportivo La Coruna – mówi Tytoń. – Wcześniej miałem kilka ciekawych ofert, ale klub nie tyle, że nie pomagał, co wręcz przeszkadzał w przeprowadzeniu transferu. Musiałem więc najpierw sfinalizować rozwiązanie umowy w Hiszpanii, co wcale nie było łatwe. Doszliśmy do ostatniego dnia okienka transferowego, a moja sytuacja z Deportivo nie była wyjaśniona, również ze względów finansowych. Dlatego później miałem ograniczone opcje. A dlaczego Cincinnati? W trudnym momencie zadzwonił do mnie asystent trenera, z którym wcześniej grałem w Rodzie Kerkrade. Powiedział, że klub właśnie dostał zielone światło na występy w MLS i spytał, czy byłbym zainteresowany? Oczywiście na samym początku miałem wątpliwości. Klub przecież dopiero powstał i zawsze w tej sytuacji są ambitne plany i spore ambicje, a później wszystko różnie wychodzi… Przyleciałem jednak, spotkałem się z właścicielem i trenerem, porozmawialiśmy. Plan, który mi nakreślili wydawał się całkiem ciekawy i sensowny. Po wielu latach gry w Europie pomyślałem, że to będzie dobra zmiana również dla mojej rodziny. 

Czy byłeś zaskoczony, gdy po twoim odejściu Deportivo, niegdyś jeden z największych klubów w La Liga, zupełnie się posypało?
Nie spodziewałem się, że to stanie się aż tak szybko i tak drastycznie, bo przecież właśnie spadli do ligi de facto amatorskiej. Na pewno to nie jest ich miejsce, ale pewne sytuacje, które zaobserwowałem pod koniec mojego pobytu w Deportivo sugerowały, że sprawy zmierzają w złym kierunku. Pamiętam, że od samego początku było dziwnie. Podpisałem kontrakt bez obecności kogokolwiek z klubu! Później było jeszcze dziwniej. Miały miejsce różne sytuacje, o których już nie chcę opowiadać, a które po prostu nie powinny się zdarzyć w zawodowej piłce. Do tego zmieniano trenerów jak rękawiczki, jak już odszedłem, to później nie mogłem nadążyć za tym, kogo zwalniano i zatrudniano. Dlatego wcale się nie dziwię, że tak to się wszystko skończyło.

Czy w ogóle zastanawiałeś się nad możliwością powrotu do Polski?
Brałem to pod uwagę – również dlatego, że przez wiele lat występowałem zagranicą, a sytuacja, w której wtedy się znalazłem niczego nie gwarantowała. Przed odejściem z Deportivo nie grałem, więc nie miałem tego asa w rękawie przy rozmowach z potencjalnymi kontrahentami. Musiałem się najpierw gdzieś odbudować. Do tego dochodził aspekt rodzinny. Był taki moment, że zaczęliśmy się zastanawiać – może przyszedł ten czas, aby gdzieś osiąść na spokojnie, trochę zwolnić… Dlatego myślałem o polskiej Ekstraklasie, ale mimo wszystko nie było to priorytetem. Wciąż uważałem, że mogę spróbować swoich sił w innej, ciekawej lidze.

Pierwszy sezon w Major League Soccer był jednak dla ciebie dość trudny.
Też go tak ocenię. Słyszałem różne komentarze i wypowiedzi, ale powiem tak – zaczęło się od bardzo bolesnej kontuzji mięśnia przypośladkowego. Niby nie było ryzyka pogorszenia urazu, ale na pewno utrudniało to udział w treningach i meczach. Po każdych zajęciach musiałem spędzać trochę czasu na leżance. Przy każdym wykopie piłki czułem mocny ból. Mijały tygodnie, a nic się nie zmieniało. Zagrałem w pierwszym meczu, ale potem czułem się jeszcze gorzej. Musiałem się leczyć, a gdy się regenerowałem, drużyna zanotowała kilka niezłych wyników. Po powrocie okazało się, że trener, który sprowadził mnie do klubu został zwolniony, a w jego miejsce zatrudniono młodego asystenta, dla którego była to pierwsza praca w MLS. Od początku bardzo chciał się wykazać i dużo rzeczy pozmieniać. Gdy wróciłem do zdrowia uznał, że nie jestem gotowy do gry i posadził mnie na ławce. Nie ukrywam, że nie byłem z tego powodu zadowolony. Gdy decydowałem się na ofertę z Cincinnati, zrobiłem to ponieważ miałem obiecaną grę w pierwszym składzie. Nie było żadnego zapisu w kontrakcie, ale tak się umawialiśmy. Najważniejsza była dla mnie ciągłość gry, pewne miejsce w wyjściowej jedenastce, bo tego najbardziej potrzebowałem po chaotycznym okresie w Deportivo. Ostatecznie zespół nie prezentował się dobrze, wskoczyłem do składu i zostałem w nim już do końca rozgrywek. Sezon nie był jednak najlepszy w naszym wykonaniu – przegraliśmy wiele spotkań i straciliśmy mnóstwo bramek. Zaobserwowałem w szatni rzeczy, które mi się bardzo nie podobały.

Co masz na myśli?
Mieliśmy w drużynie sporo młodych zawodników, którzy na pewno starali się, ale MLS jednak nie generuje takiej presji jak ligi europejskie w kwestii spadków i awansów. Odniosłem wrażenie, że to usypia czujność i motywację piłkarzy. Powiem w ten sposób – gdybym był koszykarzem i występował w Europie, to moim marzeniem i najważniejszym celem byłoby trafienie do NBA. Teraz odwróćmy sytuację – dla zawodników wychowujących się w Ameryce tym celem powinno być podpisanie kontraktu w czołowej lidze Starego Kontynentu. Tymczasem miałem wrażenie, że wielu młodych graczy zachowywało się, jakby byli w pełni usatysfakcjonowani tym, co mają w danym momencie. Nie widziałem tego głodu, który sam zawsze miałem, a który pozwolił mi trafić do PSV Eindhoven i reprezentacji Polski.

Co w takim razie wpłynęło na poprawę sytuacji w tym sezonie? Zagraliście bardzo obiecujący turniej w Orlando, pokonując m.in. jednego z głównych faworytów Atlanta United, a Przemysław Tytoń akurat w tym meczu wybronił kilka stuprocentowych okazji.
Kluczowa okazała się zmiana trenera. Jaap Stam chce zaszczepić europejski model. Wymaga od nas bardzo wiele. To twardy, rygorystyczny trener, z którym nie ma polemiki. Każdy musi się więc mieć na baczności. Skoro jednak przenieśliśmy się na nowy stadion, to musieliśmy znacznie poprawić drużynę. Działacze brali pod uwagę, że ten inauguracyjny sezon będzie ciężki. Zostało tylko kilku zawodników, z którymi nadal wiążą nadzieję, ale z większością się pożegnano. Turniej w Orlando pokazał, że od czegoś trzeba zacząć. Wreszcie zaczęliśmy budować zespół od tyłu, tworząc solidne podstawy obronne. Nawet w przegranym po karnych meczu z Portland Timbers straciliśmy bramkę jako pierwsi, ale później odrobiliśmy straty i mogliśmy zwyciężyć jeszcze w regulaminowym czasie gry. W poprzednim sezonie po straceniu gola zupełnie uchodziło z nas powietrze i w konsekwencji dostawaliśmy lanie. Teraz reagujemy inaczej, bo jesteśmy lepiej zorganizowani na boisku.

Nikt chyba lepiej nie zorganizuje formacji defensywnej niż były obrońca takiego kalibru jak Stam?
To prawda i od razu widać, że kładzie na to główny nacisk. Jego podpowiedzi i doświadczenie odgrywają olbrzymią rolę. Drużyna bardzo pozytywne zareagowała na jego pomysły. On wszystko tłumaczy w bardzo prosty sposób. Dobrze wiemy, co mamy robić na boisku.

Czy możesz liczyć na taryfę ulgową u Stama z racji tego, że obaj w przeszłości graliście w PSV?
Myślę, że jednak nie… Trener mówił, że pamięta mnie z Holandii, ale zbytnio tego nie roztrząsaliśmy. Stam nie jest szczególnie rozmownym facetem. Trzyma dystans, skupia się na pracy. I tak zresztą powinno być.

Piotr Nowak i Robert Warzycha początkowo też mieli przylecieć do USA na krótko, a ostatecznie zostali już na ponad dwadzieścia lat. Czy też bierzesz taki wariant pod uwagę?
Staram się nie wybiegać tak daleko w przyszłość. Czy mógłbym tu zostać na stałe? Nie wiem, ale nie wykluczam. Wiele zależeć będzie jednak od tego, gdzie będę grał w przyszłości. Na razie dobrze nam się tutaj żyje, czujemy się bezpiecznie.

Czy kiedykolwiek jeszcze zobaczymy cię w Ekstraklasie?
Jeśli pojawi się ciekawa oferta, na pewno wezmę ją pod uwagę. Do tej pory starałem się zbierać jak najwięcej doświadczeń – zarówno piłkarskich, jak i życiowych, więc trochę podróżowałem. Jestem ciekaw świata, ale w Polsce też mógłbym jeszcze kiedyś pograć.

Artur Boruc wrócił teraz do Legii jako czterdziestolatek, więc nigdy nie jest za późno?
Dokładnie. To jest na pewno elektryzujący transfer, na który wielu ludzi w Polsce czekało. Osobiście życzę Arturowi jak najlepiej. Na pewno sobie poradzi.

Minęło osiem lat od twoich heroicznych wyczynów na Euro 2012, gdy stałeś się na krótko niemal bohaterem narodowym. Jak wspominasz tamte czasy i czy nie masz niedosytu związanego z tym, jak potoczyła się twoja kariera reprezentacyjna od tego czasu?
To są wspomnienia, które zostaną ze mną na zawsze. Część historii, a dla mnie wspaniały moment, który będę pamiętał do końca życia. Później zostałem w reprezentacji, grałem w meczach eliminacyjnych i kilku towarzyskich. W pewnym momencie jednak doszło do perturbacji klubowych, zabrakło mi ciągłości gry. Reprezentacja ma bardzo dobrych bramkarzy, konkurencja na tej pozycji jest olbrzymia. Ja nie jestem w tym momencie powoływany i… na tym zakończmy.

Podczas obozu w Orlando miałeś okazję spotkać się z innymi rodakami występującymi w MLS?
Tak i to było właśnie najfajniejsze. Mogliśmy się spotykać codziennie na kawce, choć nie na długo, tak na dziesięć minut, gdyż nasz sztab podchodził do tego rygorystycznie. Nie chcieli, abyśmy ryzykowali i spotykali się z zawodnikami z innych drużyn. Jednak na krótko i z zachowaniem dystansu daliśmy radę… Cieszę się, że jest nas tutaj coraz więcej. Adam Buksa czy Jarek Niezgoda dopiero tutaj trafili, więc zadawali dużo pytań. Z Przemkiem Frankowskim gramy drugi sezon, więc mogliśmy wymienić doświadczenia. Co ciekawe w MLS jest także… polski sędzia! Nazywa się Robert Sibiga. To była dość śmieszna sytuacja – przed rozpoczęciem sezonu mieliśmy tradycyjne, coroczne spotkanie z sędziami, którzy tłumaczyli zawodnikom nowe przepisy. On akurat robił prezentację, a po jej zakończeniu podszedł do mnie i zagadał po polsku. Kilka miesięcy później prowadził nasz mecz z Chicago, a więc akurat na boisku było dwóch Polaków.

MLS staje się coraz bardziej polską ligą, jak to wyjaśnisz?
Pamiętam, jak trafiłem do Cincinnati – trenowaliśmy na sztucznym boisku i czekaliśmy na dokończenie budowy nowego obiektu. Gdy ten jednak został oddany do użytku – byłem pod dużym wrażeniem. Odnowa biologiczna, boiska – wszystko na absolutnie najwyższym poziomie. Do tego mamy własnych kucharzy, asystentów. To wszystko na pewno przyciąga zawodników, ten wysoki poziom profesjonalizmu. Do tego na stadionach mnóstwo ludzi, podróżujesz czarterowymi samolotami na mecze, odwiedzasz różne miasta… Jedną z największych różnic pomiędzy graniem w Europie i tutaj jest bardzo silna pozycja związku zawodowego piłkarzy, czyli MLS PA. Co kilka lat komisarz ligi podpisuje z nimi nową umowę. De facto większość kwestii jest w rękach zawodników. Na przykład – hotel na mecz wyjazdowy wybiera drużyna, która cię zaprasza. Jak lecimy na mecz w Los Angeles to zawsze dostajemy najlepszy hotel z wieloma atrakcjami, bo chyba chcą nas zdekoncentrować… Mówiąc poważnie mamy też dwa dni na aklimatyzację, czyli wystarczająco dużo czasu, aby coś zwiedzić i zobaczyć. Na pewno nie jest tak, że przyjeżdżamy i tylko siedzimy w hotelu albo zamkniętym ośrodku. Można fajnie spędzić czas, trochę się rozluźnić. Kolejna sprawa – MLS nie jest już zamkniętą ligą, z której nie można się wypromować do silnego klubu w Europie. Kiedyś jak zawodnik trafiał za ocean, mówiło się – no to chłop przepadł… Teraz Przemek Frankowski występuje w Chicago i jest regularnie powoływany do reprezentacji. Wszystkie te czynniki czynią MLS ligą atrakcyjną dla Polaków. 


WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 34/2020)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 10/2026

Nr 10/2026

Ligi w Europie Świat

Kosmiczny gol w Ligue 1! Strzały z ponad 40 metrów od bramki [WIDEO]

Nice pokonało Angers 2:0. W ostatnich minutach drugiej połowy cudowym trafieniem popisał się Sepe Elye Wahi.

Kosmiczny gol w Ligue 1! Strzały z ponad 40 metrów od bramki [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Zmiany na mistrzostwa świata! Nowe zasady VAR i limity czasowe!

Mistrzostwa świata przyniosą ze sobą zmiany w regulaminie rozgrywania meczów. Większe kompetencje otrzyma również system VAR.

(220516) -- KUWAIT CITY, May 16, 2022 (Xinhua) -- Brazilian former soccer player Gilberto Silva displays the World Cup trophy during a FIFA World Cup Trophy Tour event in Kuwait City, Kuwait, May 16, 2022. (Xinhua)

16.05.2022 Kuwejt
Pilka nozna Mistrzostwa Swiata
Trophy Tour - Wizyta Pucharu Swiata w Kuwejcie
FOTO Xinhua / PressFocus

POLAND ONLY!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Świetny mecz Krzysztofa Piątka w Katarze! Dwa gole i asysta Polaka

Krzysztof Piątek pokazał się ze świetnej strony tuż przed startem zgrupowania reprezentacji Polski. Napastnik zdobył dwa gole i asystował w meczu przeciwko Al Saillya.

2025.10.09 Chorzow
Pilka nozna mecz towarzyski
Polska - Nowa Zelandia
N/z Krzysztof Piatek
Foto Tomasz Folta / PressFocus

2025.10.09 Chorzow
Football Friendly Game
Poland - New Zeland
Krzysztof Piatek
Credit: Tomasz Folta / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Co z obecnością Iranu na MŚ? Prezydent USA zabrał głos

Po ubiegłotygodniowym ataku Izraela i USA na Iran, władze kraju znad Zatoki Perskiej poinformowały o bojkocie MŚ 2026. Decyzję Irańczyków ws. udziału w mundialu, skomentował prezydent USA, Donald Trump.

FIFA World Cup, WM, Weltmeisterschaft, Fussball 2026 Official Draw FIFA President Gianni Infantino and U.S. President Donald Trump during the FIFA World Cup 2026 official draw at John F. Kennedy Center for the Performing Arts on December 5, 2025 in Washington, DC.  WASHINGTON DC United States Copyright: xWilliamxVolcovx
2025.12.05 Waszyngton
pilka nozna , mistrzostwa swiata 2026 , ceremonia losowania
Losowanie mistrzostw swiata 2026
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Finalissima w nowej lokalizacji! Messi i Yamal zagrają w innym kraju

Pod koniec marca odbędzie się "Finallisima", czyli mecz z udziałem reprezentacji Argentyny oraz Hiszpanii. Według mediów z Półwyspu Iberyjskiego, mecz zostanie przeniesiony do innej lokalizacji.

Argentina s forward Lionel Messi celebrates after scoring a goal against Bolivia during the South American qualification football match for the FIFA World Cup, WM, Weltmeisterschaft, Fussball 2026 at the Monumental stadium in Buenos Aires on October 12, 2024. BUENOS AIRES ARGENTINA *** Argentina s forward Lionel Messi celebrates after scoring a goal against Bolivia during the South American qualification football match for the FIFA World Cup 2026 at the Monumental stadium in Buenos Aires on October 12, 2024 BUENOS AIRES ARGENTINA Copyright: xALEJANDROxPAGNIx
2024.10.15 Buenos Aires
pilka nozna kwalifikacje mistrzostw swiata
Argentyna - Boliwia
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej