Sześć. Tyle spotkań The Citizens mieli rozegrać przy pełnych trybunach Etihad Stadium do końca sezonu 2019/20. Już wiemy, że do tego nie dojdzie, lecz żaden kibic nie ucierpi na tym finansowo.
Manchester City nie zamierza iść w ślady Newcastle United. (fot. Reuters)
W Anglii nie milkną dyskusje na temat wznowienia rozgrywek. Najgłośniej mówi się, rzecz jasna, o Premier League, lecz jej przedstawiciele od kilku tygodni nie potrafią dojść do żadnego sensownego porozumienia. Plan, znany jako „Project Restart”, ma tyleż samo zwolenników, co przeciwników. Jedno jest pewne – kiedy piłkarze wrócą wreszcie na boiska, trybuny stadionów pozostaną puste.
Co w takim wypadku z wykupionymi wcześniej wejściówkami? Na razie większość klubów nie zabrała w tej kwestii głosu. Ba, Newcastle United zdążyło już pobrać z kont karnetowiczów opłaty za kolejne całosezonowe bilety! Nie wiedząc, kiedy zakończą się zmagania w edycji 2019/20, o rozpoczęciu następnych nawet nie wspominając.
Zgoła inaczej postępuje Manchester City. Wciąż aktualni mistrzowie Anglii poinformowali swoich fanów o pełnym zwrocie pieniędzy za nabyte wejściówki. Zarówno na spotkania domowe, jak i wyjazdowe. Dotyczy to między innymi rewanżowej potyczki z Realem Madryt, na którą przed wybuchem pandemii koronawirusa zostało wyprzedane całe Etihad Stadium.
Trzymający kciuki za The Citizens dowiedzieli się także, iż na razie nie ma możliwości odnowienia ważności karnetów. Ta pojawi się, gdy znane będą szczegóły organizacji kolejnego sezonu. Niewykluczone jednak, że trybuny pozostaną puste nawet do końca bieżącego roku.
Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]
Matty Cash asystował przy golu Emiliano Buendii w meczu Aston Villa – Tottenham. Finalnie klub Polaka przegrał jednak 1:2 i stracił okazję na wyprzedzenie Liverpoolu w tabeli Premier League.
Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]
Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.