Co to było za spotkanie! Liverpool finalnie przegrał 2:3 z Manchesterem United przed publicznością na Old Trafford.
Czerwone Diabły objęły prowadzenie już w 7. minucie gry. Wówczas na 1:0 trafił Matheus Cunha, który popisał się świetnym strzałem z linii pola karnego The Reds. Na kolejnego gola nie musieliśmy długo czekać.
Tym razem na listę strzelców wpisał się Benjamin Sesko, który wykorzystał bardzo niefrasobliwą interwencję bramkarza Freddiego Woodmana. Gol został uznany po analizie VAR, ale powtórki wykazały, że napastnik Red Devils w tej sytuacji zagrał piłkę ręką.
To było ostatnie trafienie w pierwszej połowie, ale United miało jeszcze kilka dogodnych okazji na 3:0, ale ich nie wykorzystało. Zemściło się to w drugiej połowie.
Najpierw Dominik Szoboszlai wykończył cudownym strzałem swoją solową akcję, a później Węgier dograł do Gakpo przy golu wyrównującym wynik meczu. Duży błąd w tej sytuacji popełnił golkiper Senne Lammens.
Finalnie ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy. Kobbie Mainoo trafił na 3:2 w 77. minucie rywalizacji i dał swojej ekipie trzy punkty, które zagwarantowały im awans do następnej edycji Ligi Mistrzów.
The Reds są tuż za United na 4. miejscu, ale oni nie mają jeszcze pewnej kwalifikacji do Champions League. Po tej porażce nasiliły się doniesienia o potencjalnym zwolnieniu trenera Arne Slota przez panujących mistrzów angielskiej Premier League.