Robert Lewandowski był bohaterem wtorkowego meczu z Armenią. Kapitan naszej reprezentacji zdobył gola praktycznie w ostatniej akcji i zapewnił Polsce niezwykle ważne trzy punkty w eliminacjach do mistrzostw świata. Przy okazji, nasz najlepszy napastnik przedłużył swoją znakomitą passę w zespole narodowym.
Gdzie byłaby nasza reprezentacja bez Lewandowskiego? (foto: Ł.Skwiot)
Jak bowiem nietrudno wyliczyć, „Lewy” zdobywał gole w ośmiu kolejnych spotkaniach kwalifikacyjnych do wielkich imprez piłkarskich. Swój strzelecki festiwal rozpoczął jeszcze podczas kampanii promocyjnej do Euro 2016, a konkretnie od meczu z Gruzją.
Od tego czasu Robert Lewandowski pokonywał kolejno bramkarzy takich reprezentacji jak: Niemcy, Gibraltar, Szkocja, Irlandia, Kazachstan, Dania i wspomniana już Armenia. W ośmiu tych spotkaniach nasz kapitan strzelił czternaście bramek, co tylko potwierdza jak ogromną wartością jest on w zespole Adama Nawałki.
Łącznie, 28-letni zawodnik rozegrał w narodowych barwach 84 spotkania, w których udało mu się strzelić 40 goli. Daje mu to aktualnie samodzielne czwarte miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Przed Lewandowskim znajdują się już tylko Ernest Pohl (40 goli), Grzegorz Lato (45 trafień) oraz Włodzimierz Lubański (48 bramek).
Robert Lewandowski’s has scored in 8 consecutive qualifiers, against:
Tego Buksa życzy Pietuszewskiemu. „Mówimy o wielkim talencie”
Adam Buksa nie został powołany na trwające obecnie zgrupowanie reprezentacji Polski z powodu problemów zdrowotnych. W rozmowie z TVP Sport napastnik Udinese wypowiedział się na temat Oskara Pietuszewskiego.
To może być przewagą reprezentacji Polski. „Nie zna swojego zespołu pod wieloma aspektami”
Na konferencji prasowej przed finałem baraży o awans do MŚ selekcjoner reprezentacji Polski, Jan Urban, zwrócił uwagę, że Graham Potter poprowadził szwedzką kadrę dopiero w trzech spotkaniach.
Urban o Zalewskim. „Nie możemy sobie na to pozwolić”
Nicola Zalewski nie zagrał w spotkaniu z Albanią z powodu zawieszenia za kartki, ale w jutrzejszej konfrontacji ze Szwecją na pewno zobaczymy go na murawie.