Zmiennicy nie zawiedli. Polska bez największych gwiazd również bardzo groźna
Mecz z reprezentacją Czech był kolejnym sprawdzianem dla zespołu prowadzonego przez Adama Nawałkę przed Euro 2016. Tym razem selekcjoner reprezentacji Polski dał odpocząć swoim największym gwiazdom, ale dublerzy wypadli dobrze. Biało-czerwoni odnieśli we Wrocławiu bardzo pewne zwycięstwo.
Do dzisiejszego spotkania we Wrocławiu piłkarze reprezentacji Polski podchodzili w dobrych nastrojach. Nasza drużyna kilka dni temu zaprezentowała się z korzystnej strony wygrywając z Islandią 4:2. I chociaż wówczas nie ustrzegliśmy się błędów, to ostateczny wynik na pewno mógł cieszyć.
Po spotkaniu z Islandią selekcjoner Nawałka postanowił odesłać do domu czterech zawodników – Jakuba Błaszczykowskiego, Łukasza Fabiańskiego, Grzegorza Krychowiaka oraz Roberta Lewandowskiego. Ten pierwszy jest kontuzjowany, natomiast pozostali otrzymali po prostu wolne, co nie wszystkim kibicom się spodobało.
W obliczu ostatnich wydarzeń w Paryżu środki ostrożności na wszystkich stadionach w Europie zostały jeszcze bardziej zaostrzone. Podobnie było dzisiaj we Wrocławiu. Ochrona była bardziej skrupulatna niż zwykle i każdego kibica dokładnie sprawdzała przed wpuszczeniem na stadion. Sprawdzane były między innymi kurtki oraz torby wnoszone na trybuny.
Dzisiejszy mecz reprezentacja Polski rozpoczęła w eksperymentalnym zestawieniu. W pierwszym składzie znalazł się chociażby Bartosz Kapustka, który wciąż jest w kadrze nową postacią. Jednak młody zawodnik od pierwszych minut prezentował się dzisiaj kapitalnie i już w 3. minucie zaliczył asystę! Kapustka bardzo ambitnie powalczył o piłkę i zanotował na lewym skrzydle świetny przechwyt. Nasz zawodnik następnie precyzyjnie dośrodkował w pole karne, gdzie uderzeniem głową bramkarza rywali pokonał Arkadiusz Milik.
To jednak nie był koniec strzelania w dzisiejszym meczu. Już w 12. minucie prowadziliśmy 2:0! Tym razem w pole karne dośrodkowywał Milik, a celny strzał głową oddał Tomasz Jodłowiec. W ogromnym zamieszaniu w polu karnym Petr Cech nie miał szans na skuteczną interwencję.
Od początku spotkania nasi rywale głównie nastawieni byli na grę szybkim atakiem. Przez długi czas nie przynosiło to żadnego efektu i spokojnie mogliśmy zakończyć pierwszą połowę z prowadzeniem dwubramkowym. Niestety w końcówce Jodłowiec popełnił fatalny błąd podając piłkę do… rywala. Ladislav Krejci skorzystał z okazji i oddał kapitalne techniczne uderzenie w samo okienko i Artur Boruc nie miał zbyt wiele powiedzenia. 2:1 po 45 minutach gry.
Na drugą połowę biało-czerwoni wybiegli niemal w identycznym zestawieniu. Nawałka dokonał tylko jednej zmiany zdejmując z boiska Kamila Glika, którego zastąpił Thiago Cionek.
Początek drugiej części gry był dosyć senny i żadnej z drużyn gra w ofensywie nie wychodziła najlepiej. Jednak kolejnego gola na szczęście strzeliła reprezentacja Polski. W 70. minucie w szybkim ataku biało-czerwoni wyszli trzech na jednego. Krzysztof Mączyński dograł do Milika, który znalazł się w sytuacji sam na sam. Napastnik Ajaksu Amsterdam nie zagrał jednak egoistycznie i odegrał jeszcze do Kamila Grosickiego, który skierował piłkę do pustej bramki.
W końcówce spotkania Nawałka dokonał kilku zmian, ale nie miało to już żadnego wpływu na ostateczny wynik. Biało-czerwoni odnieśli pewne zwycięstwo 3:1 nad reprezentacją Czech.