Zmiana na ławce Borussii Dortmund wydaje się być nieunikniona w oczach sterników klubu. Lucien Favre w najbliższym czasie pożegna się z Signal Iduna Park.
Kolejne zmiany w szeregach Borussii Dortmund (foto: Piotr Kucza / 400mm.pl)
Wszystko wskazuje na to, że Lucien Favre w niedalekiej przyszłości przestanie pełnić funkcje trenera pierwszej drużyny Borussii Dortmund. To pokłosie ostatniej porażki klubu z Bayernem Monachium, wskutek której najprawdopodobniej Borussia odpadła w wyścigu o tytuł mistrza kraju. W pomeczowej konferencji Favre tajemniczo wypowiadał się w kontekście swojej dalszej działalności na Signal Iduna Park. Zaznaczył, że nie przegląda mediów, ale „wie jak to działa”. Spuentował, że obszerniej skomentuje sprawę za kilka tygodni.
Tuż po Der Klassiker niemieccy dziennikarze wieszczyli zwolnienie Favre’e, teraz sprawa nabrała tempa i Szwajcar już pakuje swoje rzeczy z gabinetu szkoleniowca, by wraz z zakończeniem sezonu opuścić klub z Zagłębia Ruhry. Następcą Favre’a będzie były szkoleniowiec Bayernu Monachium – Niko Kovac. Według niemieckiego oddziału Sky Sport, władze były w kontakcie z Chorwatem już od początku tego roku. Kovac jest aktualnie bez pracy, więc można z nim prowadzić rozmowy bez żadnych komplikacji.
Władze klubu z Dortmundu są przekonane do kandydatury Kovaca. Nieco mniej entuzjastycznie podchodzą do tego kibice Borussen, którzy nie widzą Chorwata w roli trenera ich ulubieńców. Kovac co prawda zdobył z Bayernem tytuł mistrza Niemiec, jednak gra Bawarczyków w wielu momentach pozostawiała wiele do życzenia.
Co ciekawe, Favre po zwolnieniu z Borussii prawdopodobnie nie pozostanie na lodzie. W mediach już spekuluje się, że wraz z następnym sezonem mógłby objąć zespół Sevilli. Władze Los Nervionenses od pewnego czasu są zainteresowane Szwajcarem i jeśli ten zakończy współpracę z niemieckim zespołem, na pewno podejmą kroki w celu jego zakontraktowania.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.