14 kwietnia to data, którą Ryan Giggs na pewno wspomina z uśmiechem na twarzy. Ponad dwie dekady temu Walijczyk – właśnie tego dnia – strzelił jednego z najważniejszych goli w swojej karierze.
Ryan Giggs i jego pamiętny gol z półfinału Pucharu Anglii (fot. Reuters)
Kwiecień to w piłkarskim życiu okres, w którym rozgrywki na wszystkich możliwych frontach wchodzą w decydującą fazę. Nie inaczej było z Pucharem Anglii, który w 1999 roku znajdował się na etapie półfinałów. Manchester United, w którym grał Giggs rywalizował o przepustkę do decydującej rozgrywki z Arsenalem, a skoro pierwsze starcie tych drużyn na Villa Park zakończyło się remisem, to do wyłonienia lepszej drużyny należało zarządzić powtórkę.
Trzy dni po pierwszym meczu, oba zespoły ponownie spotkały się w Birmingham i tym razem kibice gole już oglądali. Prowadzenie Czerwonym Diabłom po upływie nieco ponad kwadransa dał David Beckham, a do wyrównania w drugiej połowie doprowadził Dennis Bergkamp. Jako, że w podstawowym czasie gry żadnej z drużyn nie udało się przechylić szali na swoją stronę, sędzia nie miał wyboru i musiał zaprosić piłkarzy do dogrywki.
Spotkanie toczyło się na ostrzu noża, jednak po wznowieniu gry, to Arsenal zaczął dyktować swoje warunki i wydawało się, że to właśnie prowadzeni przez Arsene’a Wengera Kanonierzy zameldują się w finale (Bergkamp nie zdołał wykorzystać karnego, którego obronił Peter Schmeichel). Czas pokazał, że miało się stać zupełnie inaczej…
Na stadionowym zegarze wybiła 109 minuta, kibice na Villa Park zaczęli się już powoli nastawiać na to, że półfinałowe starcie dwóch wielkich rywali rozstrzygnie konkurs rzutów karnych. Wtedy jednak do głosu doszedł Manchester United, a konkretnie wspomniany Ryna Giggs.
Młodziutki jeszcze wtedy Walijczyk przyjął piłkę na własnej połowie i zdecydował się na rajd, który przeszedł do historii futbolu na Wyspach. Biegnący swobodnie z piłką Giggs w dziecinny sposób poradził sobie z aż czterema rywalami, a kiedy wpadł już w pole karne, zdecydował się na strzał. Piłkarz United nie silił się na finezję, ale huknął z całej siły pod poprzeczkę. David Seaman, który słynął przecież ze znakomitego refleksu, zdołał jedynie wyciągnąć rękę w górę, ale uderzenie były zbyt mocne i precyzyjne, by zdołał odbić futbolówkę.
– Pamiętam, że Patrick (Vieira) stracił piłkę na środku boiska i po tym rzeczy potoczyły się już błyskawicznie – komentował bramkę Giggsa ówczesny pomocnik Arsenalu, Emmanuel Petit. – Mieliśmy przed bramką wszystkich naszych obrońców, ale żaden z nich nie był w stanie dogonić Giggsa. On był zbyt szybki, a przy tym wszystkim znakomicie panował nad piłką. To był po prostu moment geniuszu jednego piłkarza. Prawdziwy cud – dodał Francuz, cytowany przez „Goal.com”.
Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]
Matty Cash asystował przy golu Emiliano Buendii w meczu Aston Villa – Tottenham. Finalnie klub Polaka przegrał jednak 1:2 i stracił okazję na wyprzedzenie Liverpoolu w tabeli Premier League.
Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]
Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.