Dokładnie dwa lata temu, 13 czerwca 2018 roku, na zaledwie dzień przed rozpoczęciem mistrzostw świata rozgrywanych na rosyjskich boiskach, Królewski Hiszpański Związek Piłki Nożnej poinformował o zwolnieniu z funkcji pierwszego trenera reprezentacji Julena Lopeteguiego.
(fot. Reuters)
Wszystko działo się w nad wyraz szybkim tempie. 22 maja Lopetegui przedłużył kontrakt z hiszpańską federacją piłkarską o dwa lata. Niespełna miesiąc później – 12 czerwca – Real Madryt podał do informacji publicznej, że szkoleniowiec po zakończeniu rosyjskiego mundialu zasiądzie na trenerskim stołku drużyny „Królewskich”. Nazajutrz Lopetegui przestał być selekcjonerem utytułowanej „La Rioja”.
Kierownictwo futbolowych władz, z Luisem Rubialesem w roli prezesa RFEF na czele, poczuło się najzwyczajniej w świecie oszukane i zdradzone. Wyszło wówczas na jaw, że Lopuetegui prowadził negocjacje z trzynastokrotnymi zwycięzcami Ligi Mistrzów w całkowitej tajemnicy. Sam Rubiales otwarcie przyznał, że o podpisaniu kontraktu z madryckim klubem dowiedział się „pięć minut przed oficjalnym ogłoszeniem”.
Doprawdy nie sposób wskazać równie jaskrawy przykład nielojalności na linii pracownik-pracodawca. W obliczu takiego obrotu spraw, futbolowi oficjele z Półwyspu Iberyjskiego doszli do wniosku, że kontynuacja współpracy z Lopeteguim była po prostu niemożliwa. Nawet, jeśli do pierwszego meczu najważniejszej piłkarskiej imprezy na poziomie reprezentacyjnym zostało raptem czterdzieści osiem godzin.
Następcą mianowano jego dotychczasowego – Fernando Hierro. Powiedzieć, że były piłkarz – nomen omen między innymi Realu Madryt – znalazł się w arcytrudnej sytuacji, to tak naprawdę nic nie powiedzieć. Hierro był niewątpliwie legendarnym graczem, ale o trenerskim fachu nie miał właściwie żadnego praktycznego pojęcia, ponieważ przedtem prowadził przez niespełna rok drugoligowy Real Oviedo, z którym zresztą nie odniósł znaczących sukcesów.
Jak potoczyły się dalsze losy tej historii, każdy obserwator piłki nożnej doskonale pamięta. Hiszpanie pod wodzą Hierro dwukrotnie zremisowali (3:3 z Portugalią i 1:1 z Marokiem) oraz po ciężkiej przeprawie skromnie pokonali Iran (1:0). Nie ulega wątpliwości, że „La Rioja” nie zaprezentowała wówczas maksimum swoich umiejętności, ale skompletowany dorobek punktowy pozwolił im zająć pierwsze miejsce w grupie B.
Fazy pucharowej nie udało im się jednak podbić. Już w pierwszym meczu zostali nieoczekiwanie odesłani z kwitkiem do ojczyzny przez samych gospodarzy turnieju. Rosjanie najpierw zdołali dowieźć aż do sto dwudziestej minuty jednobramkowy remis, a następnie skuteczniej egzekwowali strzały z jedenastu metrów w ramach konkursu rzutów karnych.
Również kariera Lopeteguiego na Estadio Santiago Bernabeu nie przebiegła zgodnie z oczekiwaniami. Urodzony w baskijskim Asteasu 53-latek poprowadził ekipę „Los Blancos” w tylko czternastu starciach. Żałośnie mały wskaźnik punktów na mecz (1,43) sprawił, że decydenci madrytczyków, motywowani chęcią ratowania kreślącego się w coraz czarniejszych barwach sezonu, bez jakiegokolwiek żalu pożegnali się z Lopeteguim.