Zawodnik rywala Wisły Kraków w 1/16 finału Ligi Europy czyli Standardu Liege Gohi Bi Cyriac nie ma ostatnio powodów do radości. W ostatnią niedzielę jego zespół przegrał w lidze belgijskiej, a reprezentacja Wybrzeża Kości Słoniowej, czyli kraju, z którego pochodzi w finale Pucharu Narodów Afryki uległa Zambii.
W belgijskiej gazecie „Le Derniere Heure” zapytany dlaczego nie był powołany na ten turniej odpowiedział: – Powołani zostali wielcy piłkarze, którzy na to zasługiwali, ale ja spodziewam się telefonu w sprawie mojej reprezentacyjnej przyszłości w najbliższych dniach.
Teraz zawodnik jednak czeka na belgijskie papiery, ale nie po to żeby grać w reprezentacji tego kraju, tylko żeby łatwiej uzyskać pozwolenie na pracę na przykład w Anglii. Na razie jednak wylądował z ekipą Standardu w Krakowie. Przyjezdni najbardziej obawiali się stanu murawy boiska Wisły, ale mimo zimowej aury, po zobaczeniu stadionu uspokoili się. Gohi Bi Cyriac i Meme Tchite mają nękać defensywę Wisły, która w fazie grupowej straciła aż 9 goli, zaś Standard tylko jednego – przypomina gazeta „Le Derniere Heure”.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.