Po kompromitacji Śląska Wrocław w eliminacjach Ligi Mistrzów mogliśmy wysłuchać tłumaczeń Oresta Lenczyka, natomiast po sromotnej klęsce Ruchu Chorzów w Lidze Europy doczekaliśmy się kolejnych rewelacji, tym razem ze strony Tomasza Fornalika.
Fornalik uważa, że jego piłkarze dali z siebie wszystko. Na co więc tak naprawdę stać Ruch?
Szkoleniowiec Niebieskich pogratulował oczywiście rywalowi, ale następnie przeszedł do wygłaszania oklepanych formułek w stylu „taki jest sport” czy „ktoś musiał być gorszy”. Przypomnijmy – bo może nie wszyscy o tym wiedzą – że jego ekipa przegrała w czwartek aż 0:5, a w dwumeczu aż 0:7 z trzecią drużyną minionego sezonu w lidze czeskiej. Wynik to jedno, ale katastrofalna gra wicemistrzów Polski w tych spotkaniach, to już zupełnie inna bajka.
– Można stracić bramkę w pierwszej i ostatniej minucie – to nie powinno wywrzeć wpływu na postawę zawodników, ale tutaj tak się niestety stało. Już na początku meczu przegrywaliśmy 0-3 i sytuacja była bardzo trudna – tłumaczył Fornalik.
– Nasi zawodnicy dali z siebie wszystko. Cóż, taki jest sport – ktoś jest lepszy, a ktoś musi być gorszy – kontynuował trener Ruchu. – Możemy podziękować naszym kibicom za doping w trakcie dzisiejszego spotkania – zakończył.
Dobrze, że przynajmniej kibicom podziękowano, bo to właśnie oni byli najlepszym zawodnikiem Ruchu podczas ich wyprawy do czeskiego Pilzna.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.