W 1/16 finału Pucharu Polski Zagłębie Lubin przegrało na wyjeździe z MKS Kluczbork 2:3. Tuż po zakończeniu spotkania goście udali się pod trybunę zajmowaną przez ich kibiców…
– Trzeba było przede wszystkim przeprosić kibiców za to spotkanie. Tak naprawdę to fani chcieli wiedzieć, co się dzieje. Rozmawialiśmy, parę rzeczy wyjaśniliśmy. Na pewno spotkamy się wkrótce ponownie i będziemy dalej rozmawiać. Teraz musimy zmazać tę plamę w meczu z ŁKS-em, chociaż wiem, że będzie ciężko. Historia się powtarza – relacjonował kapitan „Miedziowych” – Szymon Pawłowski.
– To normalne, że chcemy dobrze zagrać i wreszcie wygrać. Zła passa musi się zakończyć i potrzebne jest nam to jak woda na pustyni – kontynuował.
– Mogę zapewnić, że w szatni nic złego się nie dzieje i nikt nie gra przeciwko trenerowi, bo takie pojawiły się zarzuty. A dlaczego nasza postawa tak wygląda? Ciężko powiedzieć, bo jeśli wiedzielibyśmy skąd się to bierze, to na pewno byśmy tak nie grali. Mam nadzieję, że mecz z ŁKS-em będzie zupełnie inny. Dziwne jest, że na Widzewie potrafimy zagrać agresywnie, a po tygodniu wraca to, co było w Chorzowie. Wszyscy chcą zwycięstwa teraz w sobotę, bo wówczas atmosfera się trochę poprawi i wśród kibiców, wśród piłkarzy i w samym klubie – zakończył wychowanek Pomorzanina Sławoborze.