Wtorek z Ligą Mistrzów. Przeżyjmy to jeszcze raz (WIDEO)
Znamy
już pierwszego finalistę Ligi Mistrzów w sezonie 2015/16. W
rewanżowym meczu półfinałowym Atletico Madryt przegrało 1:2 z
Bayernem w Monachium, ale dzięki bramce zdobytej na wyjeździe i
zwycięstwie 1:0 w pierwszym spotkaniu to właśnie hiszpański
zespół awansował do kolejnej fazy rozgrywek.
Wtorkowe
spotkanie w stolicy Bawarii rozpoczęło się od zdecydowanej
ofensywy gospodarzy, która przyniosła efekt w 31. minucie. Wynik
zawodów uderzeniem z rzutu wolnego otworzył Xabi Alonso – piłka
po jego strzale odbiła się jeszcze od obrońcy gości Jose
Gimeneza, co kompletnie zmyliło bramkarza Jana Oblaka.
Jeszcze
przed przerwą Bayern mógł prowadzić 2:0, jednak w 34. minucie
Thomas Mueller nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za faul
Gimeneza.
Niewykorzystana
jedenastka zemściła się na gospodarzach po przerwie. W 54. minucie
Antoine Griezmann znalazł się w sytuacji sam na sam z Manuelem
Neuerem po znakomitym prostopadłym podaniu od Fernando Torresa.
Francuski napastnik Atletico nie zmarnował doskonałej szansy i
posłał piłkę do siatki obok interweniującego bramkarza.
Gol
dla gości oznaczał, że aby awansować do finału, Bayern
potrzebował aż dwóch bramek. Ekipie Pepa Guardioli udało się
jednak wykonać tylko połowę zadania: w 74. minucie Arturo Vidal w
polu karnym zagrał piłkę głową do Roberta Lewandowskiego, a Polak z bliskiej odległości wpisał
się na listę strzelców. Dla Lewego był to już dziewiąty gol w
trwającej edycji Champions League.
Awans
Atletico do dalszych gier mógł w 84. minucie przypieczętować
Torres, jednak doświadczony Hiszpan nie potrafił pokonać Manuela
Neuera z rzutu karnego.
Korzystny
dla Los Colchoneros rezultat 2:1 utrzymał się już do ostatniego
gwizdka arbitra. Tym samym podopieczni Diego Simeone wyeliminowali
Bayern Monachium i awansowali do wielkiego finału Ligi Mistrzów,
który 28 maja zostanie rozegrany na San Siro w Mediolanie.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.