– W starciu z Legią nie stoimy na straconej pozycji. W zespole nie brakuje indywidualności, które są w stanie przychylić szale zwycięstwa na naszą korzyść – mówi nam przed sobotnim meczem gracz GKS Bełchatów, Tomasz Wróbel.
Bełchatowianie w tym roku wygrali już z Lechem Poznań oraz Polonią Warszawa, byli też bliscy pokonania Wisły Kraków, ale mecz ostatecznie zakończył się remisem. W sobotę zagrają z Legią w Warszawie, gdzie zamierzają sprawić kolejną niespodziankę.
– Jak to możliwe, że GKS Bełchatów z potentatami radzi sobie dobrze, a gubi punkty w starciach ze średniakami? – Na pewno nie brakuje nam motywacji, bo szanujemy wszystkich rywali i obojętnie z kim rywalizujemy, zawsze naszym celem jest zwycięstwo. Prawda jest jednak taka, że łatwiej się nam gra z drużynami, które nie murują dostępu do własnej bramki, grając otwarty futbol. Mecz staje się wówczas ciekawszy, z obu stron nie brakuje okazji bramkowych, a spotkanie wygrywa skuteczniejszy zespół.
– Starcia z Wisłą bełchatowianom wygrać się nie udało, ale goli strzelonych przez pana i Pawła Buzałę nie powstydziłby się chyba nawet sam Wayne Rooney… – Z uśmiechem na twarzy powiem, że tak właśnie chciałem uderzyć. Strzał rzeczywiście udał się przedni, ale dobrą robotę wykonał też Paweł, który znakomicie wystawił mi piłkę. Dla mnie bardziej liczy się to, żeby drużyna zdobywała bramki, a czyjego one będą autorstwa jest najmniej ważne. Żałuję tylko tego jak potem potoczył się mecz z „Białą Gwiazdą”. Wisła zawsze jest bardzo wymagającym rywalem, ale mając dwubramkową przewagę powinniśmy wygrać spotkanie. W efekcie, w moim przekonaniu, nie zdobyliśmy punktu, lecz straciliśmy dwa.
– Przed wami kolejny mecz, w którym to rywal jest zdecydowanym faworytem. – Na Łazienkowskiej czeka nas bardzo trudne zadanie. Legia po meczu ze Śląskiem nie była już tak efektowna, grała nieco słabiej, a mimo to zdobyła siedem punktów w trzech spotkaniach. Jestem przekonany, że do starcia z nami przystąpią dobrze przygotowani i maksymalnie skoncentrowani. Na pewno nie stoimy na straconej pozycji. W zespole nie brakuje indywidualności, które są w stanie przychylić szale zwycięstwa na naszą korzyść.
– Jesienią Legia pokonała GKS Bełchatów 2:0, ale w poprzednim sezonie to bełchatowianie dwukrotnie cieszyli z kompletu punktów. Trzy ostatnie wizyty w Warszawie były dla was bardzo szczęśliwe, ponieważ dały wam dwie wygrane i jeden remis. – Tamte mecze to już historia, trzeba myśleć o tym co przed nami. Mam nadzieję, że zagramy dobre spotkanie i powalczymy o komplet punktów. Chcielibyśmy się trochę otworzyć, by od początku postarać się o zdobycz bramkową, ale obawiam się, iż Legia narzucimy nam swój styl gry. Tanio jednak skóry nie sprzedamy.
– GKS przed sobotnim meczem ma sześć punktów przewagi nad strefą spadkową. Czy to wystarczająco by piłkarze z Bełchatowa czuli się już bezpiecznie? – Wobec potencjału, który mamy, z optymizmem patrzymy w tabelę. Pomijając mecz z Widzewem sądzę że gramy bardzo dobry futbol, dlatego w Bełchatowie nikt nie dopuszcza myśli, żebyśmy mieli opuścić ekstraklasę. Nasze występy pokazują, że nie jesteśmy drużyną do spadku, choć musimy być czujni, bo zarówno w górnej jak i dolnej części tabeli ciekawie powinno być do końca rozgrywek. Ja sam jestem przekonany, że drużyna z Bełchatowa w tym sezonie nie spadnie na pewno.
Media: Tak Legia chciała zapłacić za transfer Adamskiego
Rafał Adamski w poprzednim tygodniu zamienił Pogoń Grodzisk Mazowiecki na Legię Warszawa. Światło dzienne ujrzały niedorzeczne informacje na temat tego, jak „Wojskowi” prowadzili tej zimy negocjacje ws. transferu nowego napastnika.
Yannick Agnero: Mikael Ishak to wzór do naśladowania [WYWIAD]
Rzadko spotykana to sytuacja, że bohater rekordowego transferu przeważnie zaczyna mecze wśród zmienników. Pomysł Lecha na Yannicka Agnero jest osobliwy, lecz konkretny. A 22-letni napastnik wpasował się w rolę ucznia, doskonalącego się u boku jednego z najlepszych strzelców w dziejach Kolejorza.