Wojewoda mazowiecki: Zamykanie stadionów to ostateczność
Poprawa infrastruktury, wzmocniona identyfikacja kibiców, bezwzględne respektowanie prawa i przepisów PZPN, zdecydowana reakcja na naruszanie porządku podczas meczów – to najważniejsze zalecenia dla klubów z Warszawy i okolic przed nadchodzącym sezonem. – Zamykanie obiektów sportowych dla publiczności to ostateczność – mówił wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski podczas spotkania z działaczami, stołeczną policją, strażą pożarną i samorządowcami.
Po finale Pucharu Polski w Bydgoszczy pomiędzy Legią a Lechem Poznań na jeden mecz został zamknięty stadion przy Łazienkowskiej (na dwa mecze zamykano będący także pod jurysdykcją wojewody obiekt Radomiaka). Teraz takiej sytuacji władze będą starały się uniknąć. Projekt nowej ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych zakłada wprowadzenie elektronicznego systemu identyfikacji kibiców służącego do sprzedaży biletów, kontroli przebywania w miejscu i czasie trwania meczu oraz kontroli dostępu do określonych miejsc na trybunach. 5 sierpnia kończy się okres przejściowy dla klubów Ekstraklasy i do tego czasu muszą być gotowe wypełniać wymagania. Od początku 2013 roku przepisy będą obowiązywać kluby I ligi, a od 2014 kluby do IV ligi włącznie.
– Chcemy zaproponować formułę współpracy z klubami opartą na czterech punktach. Kluby będą musiały zainstalować systemy utrwalania przebiegu imprez umożliwiające pełną identyfikację, wprowadzenie systemu identyfikacji kibiców, bezwzględne respektowanie prawa i natychmiastową reakcję na wszelkie przejawy jego łamania – nawet takie, gdy organizator widzi, że wbrew zakazowi sprzedawane są napoje w puszkach czy butelkach. Poza tym infrastruktura stadionów powinna uwzględniać m.in. odpowiednie ogrodzenia zewnętrzne i oddzielające trybuny od boiska, wejścia o odpowiedniej przepustowości. Na stadionach w większym stopniu będzie obecna policja, która ma pełnić przede wszystkim rolę obserwacyjną, wspierającą służby porządkowe, ale wkraczająca w każdym przypadku łamania prawa. Chcemy zwrócić uwagę organizatorów jak wielkie koszty musi ponosić policja przy zabezpieczaniu spotkań. Chcemy, żeby większy procent zakazów stadionowych był wydawany przez kluby. Tymczasem jest to tylko 10 procent. Zakazy dotyczące stadionu Radomiaka, gdzie zawsze dzieje się coś niedobrego w 40 przypadkach na 40 to zakazy sądowe. Koszt przy ochronie meczu Legii to blisko 50 tysięcy złotych, czyli połowa wpływów z biletów. Stadion Legii to zresztą bodaj najbezpieczniejszy obiekt w kraju. Większe zagrożenie istnieje przy okazji spotkań wyjazdowych – oświadczył wojewoda.
Na terenie stołecznego garnizonu policji obowiązkowy monitoring dotyczy pięciu stadionów: Legii, Polonii, OSiR-u Dzielnicy Warszawa Bemowo, Dolcanu Ząbki i Znicza Pruszków oraz hali Torwar (na terenie Mazowsza jeszcze stadionów Radomiaka i Wisły Płock).
– Na naszym terenie w ubiegłym sezonie policjanci zabezpieczali spotkania 48 klubów piłkarskich. Ponad 15 tys. funkcjonariuszy zabezpieczało 68 meczów, z których 14 miało status podwyższonego ryzyka. Szacunkowy koszt tych działań wyniósł 2,3 mln zł. Za taką kwotę policja mogłaby kupić sporo potrzebnego sprzętu, w tym samochody. Największe koszty to ochrona meczów wyjazdowych. Ostatnio kibice Legii w formie zorganizowanej udali się na mecz europejskich pucharów do Kowna, gdzie grali zaprzyjaźnieni z warszawskim klubem Holendrzy z ADO den Haag. Jeszcze przed meczem zatrzymano 70 osób, z czego 57 to kibice Legii. 19 wysłuchało zarzutów czynnej napaści na policjantów, pozostali zostali zatrzymani za inne wykroczenia. W samochodach znaleziono zabrane z Warszawy siekiery, kije baseballowe, ochraniacze na zęby. Ci ludzie nie jechali na mecz, a od razu z zamiarem naruszenia porządku. Zrobimy wszystko, by odciąć chuliganów od wydarzeń sportowych – mówił komendant stołeczny policji Adam Mularz.
– Nasze działania zmierzają także do tego, by stadiony będące publiczną własnością były rzeczywiście dla wszystkich. Podam dwa przykłady na czym tutaj polega trudność. Paradoks stadionu Legii polega na tym, że to obiekt miejski, ale zawłaszczyła go sobie grupa kibiców tego klubu i uważa za swój. Na tym obiekcie miał się odbyć mecz Polonii ze słynnym argentyńskim Boca Juniors, ponieważ obiekt przy Konwiktorskiej nie spełnia wymogów. Z pewnością kibice z całej Polski chętnie obejrzeliby na nowoczesnym stadionie mecz z tak atrakcyjnym rywalem. Prezes Polonii po zapowiedziach, że kibice Legii nie wpuszczą na stadion polonistów wycofał się z projektu, nie chcąc ponosić ogromnych kosztów związanych z bezpieczeństwem. Z kolei prezes Jagiellonii złożył prośbę, by umożliwić drużynie z Białegostoku rozegranie meczu w eliminacjach Ligi Europy na stadionie Polonii, bo ich obiekt jest w przebudowie. Niestety „kibole” Jagiellonii są w konflikcie z tymi z Legii. Po wpisach w Internecie okazało się, że ten mecz może być pretekstem do wielkiej „ustawki”. Mamy takie czasy, że wojewoda nie zdąży interweniować, a kluby już się wycofują z pomysłów, bo boją się własnych kibiców. Trzeba to zmienić – zadeklarował Jacek Kozłowski.
Ofensywny pomocnik odejdzie z Rakowa? Obserwują go cztery kluby
Lamine Diaby-Fadiga świetnie odnalazł się pod Jasną Górą. Bardzo dobra dyspozycja 25-latka nie umknęła uwadze zagranicznych klubów, które monitorują jego sytuację.