Wisła świętuje awans. Pierwsze decyzje w Krakowie już podjęte
Komplet 33 tysięcy widzów na stadionie przy Reymonta fetował powrót Białej Gwizdy do Ekstraklasy, a następnie ruszył świętować dalej na Rynku Głównym. Kibice się cieszą, ale już debatują jaką Wisła będą oglądać w przyszłym sezonie.
Ostatni pierwszoligowy mecz przy Reymonta, pomiędzy Wisłą a Pogonią Siedlce, był raczej dodatkiem do panującego wokół wielkiego wiślackiego święta, niż jego daniem głównym. Na scenie obok boiska koncertowali Tomasz Organek i Kamil Bednarek, na murawie Mała Armia Janosika, a przed trybuną północną już kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem trwał pełen atrakcji festyn. Do tego w południe na boisku bocznym odbył się mecz retro, dokładnie w 90. rocznicę spotkania Wisły z londyńską Chelsea.
FETA NA MURAWIE I RYNKU
W tych okolicznościach Wisła na pożegnanie z czteroletnią, pierwszoligową banicją, trochę od niechcenia pokonała ambitną Pogoń 2:0 i przy pięknej, prawdziwie majowej pogodzie, mogła rozpocząć się feta. Po ostatnim gwizdku kibice wybiegli cieszyć się na murawie. Organizatorom dobre pół godziny zajęło zapanowanie nad sytuacją na tyle, by można było przeprowadzić ceremonię wręczenia drużynie pucharu za mistrzostwo pierwszej ligi. W końcu piłkarze wybiegali na murawę przy dźwiękach utworu zespołu ACDC „Thunderstruck”, a prezes PZPN Cezary Kulesza wraz z Marcinem Janickim, prezesem 1 ligi, wręczyli puchar przy nieśmiertelnym „We are the Champions”. Później impreza przeniosła się na Rynek Główny, gdzie kilkadziesiąt tysięcy kibiców miało czekać na przyjazd piłkarzy autokarem i ich pojawienie się na balkonie Sukiennic. Zanim to nastąpiło, mogli dyskutować zarówno o zakończonym sezonie, jak i tym, który rozpocznie się już za dwa miesiące.
CZŁOWIEK SEZONU DALEJ TRENEREM?
Choć Wisła, z dziewięcioma punktami przewagi nad drugim Śląskiem, wywalczyła awans w imponującym stylu, liderując od pierwszej do ostatniej kolejki, a wiosną nie ponosząc na boisku żadnej porażki, wcale nie jest pewne, że w Ekstraklasie prowadził będzie ją dalej trener Mariusz Jop. Jego kontrakt wygasa z końcem czerwca, a nie zawierał on opcji automatycznego przedłużenia w wypadku awansu. W trakcie meczu z Pogonią Siedlce kibice Wisły wyrazili wobec Jopa swoiste votum zaufania. Skandowali jego nazwisko dziękując i prosząc o więcej. Co więcej, Stowarzyszenie Socios, mocno wspierające klubowy budżet, wybrało go człowiekiem sezonu. Nie wiadomo jednak czy to wszystko stanowić będzie argument przekonywujący dla właściciela klubu Jarosława Królewskiego.
Prezes Wisły kilkukrotnie mówił, że strategiczne decyzje podejmował będzie po zakończeniu rozgrywek. Sytuacja rodzi plotki. Ta najczęściej powtarzana głosi, że Królewski widziałby na trenerskim stołku Mateusza Stolarskiego, trenera lubelskiego Motoru, w przeszłości związanego z Akademią Wisły. Jego atutem ma być – tak cenione przez właściciela Wisły – przekonanie do danych analitycznych i najnowszych technologii. Sam Jop pytany o swoją dalszą pracę przy Reymonta mówi tak: – Temat jest otwarty. W tygodniu mamy umówione spotkanie i zobaczymy, w którą stronę nas zaprowadzą te rozmowy. Oczywiście jestem zwarty i gotowy. Natomiast wiadomo, zawsze musi być duża chęć z obu stron.
CZAS NA ZMIANĘ GARDEROBY
Tytułowe hasło zaprezentowali podczas meczu z Pogonią kibice Wisły w ramach przygotowanej oprawy, prezentującej nowy, ekstraklasowy garnitur. Można odczytywać je rzecz jasna w także w kontekście nieodzownych zmian kadrowych. Pierwsze decyzje w tej kwestii Wisła ogłosiła już dzień przed ostatnim pierwszoligowym meczem. Zdecydowano o nieprzedłużaniu wygasających kontraktów bramkarza Kamila Brody, obrońcy Josepha Colleya i pomocnika Dawida Olejarki. Klub nie skorzysta też z prawa wykupu, wypożyczonego albańskiego napastnika Ardita Nikaja.
Z trzema piłkarzami przedłużono natomiast dotychczasowe umowy. Z utalentowanym Maciejem Kuziemką o dwa lata z opcją dodatkowego roku, z Wiktorem Biedrzyckim w wersji jeden plus jeden, oraz z wracającym po ciężkiej kontuzji Bartoszem Jarochem o pół roku.
Jop decyzje skomentował następująco: – To naturalny proces, że niektórzy piłkarze odchodzą, inni przychodzą. Na pewno należy podziękować tym, których już z nami nie będzie, bo nawet jak ktoś grał mniej, to poprzez swoją pracę, osobowość, bycie razem z zespołem, bardzo dobre funkcjonowanie w grupie, bo tak można powiedzieć o wszystkich tych zawodnikach, pomagał nam. Oni również dołożyli swoją cegiełkę do tego sukcesu. A ci, którzy zostają z nami na dłużej, dostają sygnał, że w nich wierzymy i liczymy na nich w przyszłości.
KRÓTKIE WAKACJE
Bez względu na to, czy Mariusz Jop będzie dalej prowadził Wisłę, to do niego należało zaplanowanie okresu przygotowawczego drużyny do pierwszego po czterech latach sezonu w Ekstraklasie. Wakacje Wiślaków nie będą długie, zaledwie trzytygodniowe. Wstępny plan jest taki, że z urlopów zawodnicy powrócą w poniedziałek 15 czerwca. – Pierwszy tydzień, taki wprowadzający, mamy zaplanowany w Myślenicach na różnego rodzaju testy – mówi Jop. – Później na dziesięć dni pojedziemy do Woli Chorzelowskiej, następnie powrót do Myślenic. Mamy zaplanowane wszystkie sparingi. Najważniejszym będzie ten z Wrexham (odbędzie się w sobotę 11 lipca o godz. 15:00, jako punkt kulminacyjny obchodów 120-lecia Wisły – przyp. jt). Zapraszam tych, którzy jeszcze nie mają wejściówek, bo na pewno to będzie wyjątkowe wydarzenie. No a potem będziemy czekali z utęsknieniem na pierwsze spotkanie ekstraklasowe.
Pierwsza kolejka Ekstraklasy sezonu 2026/27 zaplanowana jest na ostatni weekend pierwszego miesiąca wakacji – 25/26 lipca. Biała Gwiazda zagra w niej zapewne u siebie, a w Krakowie po cichu szeptają, że rywal będzie od razu z wysokiej półki, licząc na obrońców tytułu Lecha lub Legię.
Piotr Stokowiec odchodzi z Pogoni Grodzisk Mazowiecki! Klub wydał komunikat
Pogoń Grodzisk Mazowiecki była jedną z największych niespodzianek Betclic 1. Ligi. Po zakończeniu sezonu klub poinformował jednak o rozstaniu z trenerem.