Takiego meczu w Bundeslidze dawno nie było. Bayern wygrał aż 8:0 z Darmstadt. Arbiter pokazał aż trzy czerwone kartki, anulował jednego gola i Harry Kane zdobył gola strzałem z własnej połowy.
Mecz rozpoczął się bardzo źle dla Bayernu – już w 4. minucie Joshua Kimmich otrzymał czerwoną kartkę i błyskawicznie osłabił swój zespół. W 21. minucie arbiter pokazał kolejne czerwo, tym razem dla Klausa Gjasuli. Dwadzieścia minut później Darmstadt grało… w dziewiątkę, tym razem z boiska wyrzucony został Maglica.
W 45. minucie Leroy Sane trafił do siatki, ale bramka nie została uznana przez spalonego.
Po przerwie oglądaliśmy festiwal strzelecki Bayernu Monachium. Harry Kane trzykrotnie wpisał się na listę strzelców, w 69. minucie meczu Anglik uderzył z własnej połowy i piłka po bardzo długim locie wpadła prosto do bramki gości!
Na listę strzelców dwukrotnie wpisali się Jamal Musiala i Leroy Sane. Bramkę dorzucił też Thomas Mueller.
Bayern jest aktualnie na pierwszym miejscu w tabeli, jednak może stracić pozycję na rzecz Bayeru Leverkusen.
Arkadiusz Pyrka ma powody do zadowolenia po minionym weekendzie. Jego drużyna wygrała ze Stuttgartem, a on zapracował na miejsce w jedenastce kolejki "Kickera".
Lider Bundesligi się nie potknął – Bayern pewnie wygrał z Hoffenheim, a sporą rolę w tym zwycięstwie odegrała dość wczesna czerwona kartka, otrzymana przez zawodnika drużyny gości.